Szkolenia z pierwszej pomocy, sztuki przetrwania, zasad topografii, ewakuacji, czy podstaw wspinaczki, a także niezbędny do tego sprzęt: apteczki, fantomy, namioty i modernizacja baz. To zadania z zakresu obrony cywilnej, na których realizację Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego przekaże w tym roku 650 tys. zł. Pieniądze trafią do Związku Harcerstwa Polskiego i Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej.
To bardzo ważny konkurs, którego celem jest przygotowanie mieszkańców regionu do reagowania w sytuacjach kryzysowych i zagrożenia. Decyzją zarządu województwa pieniądze na szkolenia z zakresu obrony cywilnej i sztuki przetrwania otrzyma 13 wnioskodawców – harcerzy z ZHP i ZHR z terenu całego województwa. Ich projekty obejmują kompleksowe szkolenia dla mieszkańców regionu, ale i doposażenie w sprzęt i poprawienie warunków w bazach. Jednorazowa dotacja maksymalnie wynosi 50 tys. zł.

Być jak MacGyver
Zakres szkoleń i warsztatów będzie bardzo szeroki. Obejmują topografię i terenoznawstwo, zasady ewakuacji ludności, podstawy sztuki przetrwania, pierwszą pomoc i zasady łączności. ZHP w Głownie planuje przeprowadzić szkolenia z organizacji noclegu doraźnego, łączności kryzysowej oraz ratownictwa wysokościowego. Z kolei harcerze z ZHP w Pabianicach będą uczyć budowania poczucia bezpieczeństwa i odpowiedzialności za siebie i innych. ZHP w Łowiczu pokaże, jak organizować obozowisko, a hufiec Pabianice-Małecz, jak reagować np. w sytuacji zagrożenia.

W szkoleniach i warsztatach terenowych łączne weźmie udział ponad 1000 mieszkańców Łódzkiego. Będą one okazją do zdobycia bardzo praktycznych umiejętności, niezbędnych podczas sytuacji kryzysowych np. jak zorganizować sobie obozowisko, zdobyć pitną wodę czy jak udzielić pierwszej pomocy. Ich uczestnicy nauczą się, jak zachować spokój, podejmować szybkie i celne decyzje oraz jak skutecznie reagować w przypadku nagłych zagrożeń czy wypadków.
Nowy sprzęt, nowe możliwości
Konkurs oprócz szkoleń obejmuje też doposażenie harcerzy w sprzęt niezbędny do prowadzenia kursów. W zgłoszonych projektach znalazły się m.in. sprzęt wspinaczkowy, fantomy do nauki resuscytacji, apteczki, deski do przenoszenia rannych, materace wojskowe i polowe, namioty, radiotelefony, walizki transportowe, maszt teleskopowy, kanadyjki, defibrylatory szkoleniowe, latarki, a nawet podest sceniczny. Harcerze w ramach dotacji będą mogli także zmodernizować swoje siedziby. ZHP Nadwarciański Gród planuje przystosować swoją bazę dydaktyczno-szkoleniową do pełnienia funkcji miejsca tymczasowej dyslokacji ludności. Z kolei siedziba Chorągwi Łódzkiej przy ul. Stefanowskiego w Łodzi zostanie dostosowana do prowadzenia szkoleń. Podobny zakres prac – nowe tynki, malowanie, wymiana okien – będą miały prace modernizacyjne bazy ZHP Pabianice-Małecz.

Łódzkie stawia na obronę cywilną
To druga edycja konkursu z zakresu ochrony ludności obrony cywilnej. W konkursie mogły startować organizacje pożytku publicznego, które zrzeszają minimum 60 dzieci i młodzieży.
W ubiegłym roku UMWŁ przeznaczył na ten cel 525 tys. zł, ale pilotażowy program okazał się dużym sukcesem, dlatego w tym roku budżet został podwojony. To okrągły milion złotych, z którego zostało rozdysponowane 650 tys. zł. Pozostała kwota czeka na ogłoszenie kolejnego konkursu – wkrótce szczegóły.

kw/fot. zdjęcia ze szkoleń organizowanych dzięki dotacjom z UMWŁ w 2025 roku
Placówka będzie miała 65 miejsc, w tym 5 przystosowanych dla osób leżących, wymagających wzmożonej opieki. Umożliwi to opiekunom realizację ich codziennych obowiązków bez obawy o zdrowie i bezpieczeństwo swoich bliskich.
DDS wsparty pieniędzmi unijnymi z Urzędu Marszałkowskiego będzie oferował szeroki zakres usług opiekuńczych, rehabilitacyjnych, edukacyjnych i społecznych. Seniorzy będą mogli korzystać z klubokawiarni, warsztatów manualnych (m.in. ceramika, wikliniarstwo, hafciarstwo), zajęć artystycznych, muzykoterapii, terapii ruchem oraz rekreacji. Placówka organizować będzie wycieczki, prelekcje, występy artystyczne oraz programy profilaktyczne. Dostępne będą również konsultacje psychologiczne, rehabilitacja oraz zabiegi fizjoterapeutyczne.
Cała inwestycja, którą realizuje spółka Anmed szacowana jest na ponad 19 mln zł.
jg
Łódź szykuje kolejny pakiet instalacji fotowoltaicznych dla swoich szkół, przedszkoli i żłobków. Zarząd Województwa Łódzkiego przyznał miastu 1,3 mln zł z Funduszy Europejskich na odnawialne źródła energii. Dzięki tym pieniądzom instalacje zyskają
a także:
Pieniądze zostały przyznane Łodzi w ramach Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego.
Parzęczew w ramach tego samego ŁOM-uszykuje budowę całego systemu energetycznego w gminie. Projekt jest wart 9,5 mln zł, a dofinansowanie wyniosło 8 mln zł. Na czym będzie polegać? Celem projektu jest budowa zrównoważonego systemu energetyczno-cieplnego
z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. Pozwoli to na pozyskanie energii elektrycznej i cieplnej, ale też chłodu na potrzeby funkcjonowania jednostek organizacyjnych, budynków użyteczności publicznej i infrastruktury publicznej. To się oczywiście przełoży na zmniejszenie kosztów zakupu energii oraz emisji szkodliwych związków do środowiska.
Inwestycja obejmuje zaprojektowanie i budowę 23 instalacji fotowoltaicznych, 3 instalacji mikrowiatrowych, dwóch stacji transformatorowych i niezbędnej wewnętrznej instalacji elektroenergetycznej służącej do podłączenia źródeł OZE do zasilanych obiektów, a także modernizację źródeł ciepła, w tym montaż gruntowej pompy ciepła i klimatyzatorów. Ponadto wybudowanych zostanie 10 magazynów energii elektrycznej.
Projektem objęte zostały m.in.: Szkoła Podstawowa w Chociszewie, jednostki OSP, Urząd Miasta i Gminy Parzęczew, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, Gminny Ośrodek Zdrowia, Zakład Gospodarki Komunalnej, Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Parzęczewie, oczyszczalnie ścieków, stacje uzdatniania wody w Chrząstowie Wielkim, Ignacewie Folwarcznym i Orłej, budynki komunalne.
466 instalacji do wykorzystania odnawialnych źródeł energii stanie gminie Krzyżanów. Lokalny samorząd pozyskał na ten cel 23 mln zł z Funduszy Europejskich dla Łódzkiego.
Zarząd Województwa Łódzkiego przyznał dofinansowanie w związku z pojawieniem się wolnych środków w działaniu Odnawialne źródła energii. Wcześniej Krzyżanów znalazł się na liście rezerwowej konkursu, w którym rozdysponowanych zostało już 262 mln zł.
Projekt Krzyżanowa wyceniany jest w sumie na ponad 27 mln zł. Za te pieniądze zamontowane zostaną na budynkach prywatnych 304 panele fotowoltaiczne z magazynami energii, 25 kotłów na biomasę i 137 pomp ciepła w gminie. W ten sposób ograniczona zostanie emisji gazów cieplarnianych, a mieszkańcy zaoszczędzą na rachunkach.
Rokiciny postawiły na termomodernizację. Z dofinansowaniem 5,5 mln zł poprawiony zostanie stan budynków użyteczności publicznej w Popielawach oraz OSP w Rokicinach i Starych Chrustach wraz ze świetlicami wiejskimi. Wymieniane tam będą okna, drzwi, ocieplane przegrody zewnętrzne, a także oświetlenie na energooszczędne, modernizowane instalacje wodne i elektryczne. W efekcie zmniejszy się koszt zużycia energii oraz emisja szkodliwych gazów do atmosfery.
Jeszcze niedawno przyszłość Stasia była jedną wielką niewiadomą. Dziś ma swój dom, kochających rodziców, babcię, trzy psy i… cztery kury.
Staś był podopiecznym Tuli Luli – Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Łodzi. Tuż po narodzinach rozstał się z mamą. Kiedy skończył rok, wciąż nie udało się znaleźć dla niego rodziny adopcyjnej, a dłużej w ośrodku nie mógł już przebywać. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania domu. Apele pojawiły się m.in. w mediach społecznościowych. I właśnie dzięki nim udało się znaleźć rodzinę dla chłopca.
Pani Magdalena po raz pierwszy zobaczyła Stasia na profilu Fundacji Gajusz. Chłopczyk był sfotografowany tyłem, na korytarzu, w ręku trzymał mały niebieski samochodzik. – Coś we mnie wtedy drgnęło – wspomina pani Magdalena.
Mimo że rodzina mieszkała pod Wrocławiem, a Staś w Łodzi, pani Magdalena nie odpuściła. Jej mąż, choć początkowo sceptyczny, wypowiedział słowa, które stały się ich przepowiednią: Jak będzie nam dane zostać rodzicami Stasia, to się nam uda. Zaraz po Nowym Roku zadzwonił telefon z fundacji. Pani Magdalena nie pamięta przebiegu tej rozmowy – była w zbyt wielkim szoku, że to właśnie ich wybrano do kolejnego etapu.
Diagnoza, która nie definiuje dziecka
Kilka dni później, podczas spotkania online, rodzice poznali szczegóły dotyczące zdrowia chłopca. Dowiedzieli się, że mama Stasia prawdopodobnie nadużywała alkoholu w ciąży. Temat FAS nie był im obcy – znali go ze szkolenia dla rodzin adopcyjnych. Wiedzieli, co to może oznaczać, ale się nie przestraszyli. Chcieli go poznać.
– Ta diagnoza go nie definiuje. Staś jest bardzo mądrym i sprytnym chłopczykiem. Może w życiu osiągnąć wszystko, co tylko będzie chciał – podkreśla dziś mama Stasia.
Złamana noga i wielka nadzieja
W dniu, w którym Dorota Grodzka, dyrektor ośrodka Tuli Luli prowadzonego przez Fundację Gajusz, zadzwoniła z oficjalnym zaproszeniem na pierwsze spotkanie ze Stasiem, pani Magdalena… była na szpitalnym oddziale ratunkowym.
– Stałam na SOR-ze, czekając na prześwietlenie, kiedy odebrałam telefon. Powiedziałam tylko odruchowo: Pani Doroto, tylko ja nogę złamałam! – wspomina pan Magdalena
W piątek 23 stycznia przyjechali do Łodzi. Pani Magdalena pamięta oblodzone chodniki i schody, które musiała pokonać o kuli, by wejść na pierwsze piętro.
– Od pierwszego spojrzenia, od pierwszych czułych słów skierowanych do Stasia, czułam, że to oni – ci najważniejsi, którzy już na zawsze zapiszą się w jego życiu. Pani Magda przyjechała w ortezie, z lekkim trudem, ale z uśmiechem i łzami wzruszenia w oczach. Jej mąż był obok, wspierał ją cicho, a w jego spojrzeniu było dokładnie to samo poruszenie – wspomina Dorota Grodzka. - Staś odpowiedział w sposób, który trudno zapomnieć. Najpierw zaciekawienie, potem uśmiech – ciepły, spokojny, jakby widział znajome twarze. Zwykle był ostrożny wobec obcych, nie rozdawał tak łatwo swojej ufności. A jednak tym razem było inaczej. Może to znak? A może coś jeszcze głębszego – natychmiastowe rozpoznanie bliskości, na którą czekał.
Podczas pierwszego spotkania Stasia najbardziej zainteresowała kula ortopedyczna. A na pożegnanie przybił piątkę. To był początek nowej drogi.
Do poniedziałku rodzina miała podjąć decyzję. – To był najbardziej burzliwy weekend w życiu. Nie spaliśmy w ogóle – wspomina pani Magdalena.
Nauka bliskości
Kluczowym etapem były tygodnie intensywnej adaptacji. Aby przejście do nowej rodziny było dla Stasia jak najmniej stresujące, Magdalena i jej mąż na trzy tygodnie zamieszkali w siedzibie fundacji.
Pod okiem specjalistów uczyli się jego rytmu dnia, potrzeb i charakteru. – To był czas bezcenny, choć pełen napięcia, bo Staś był jeszcze zgłoszony do adopcji zagranicznej. Każdy telefon mógł zmienić wszystko – wspominają rodzice.
Ostatecznie, 6 marca, dwa miesiące po pierwszym kontakcie, nadeszła upragniona decyzja sądu.
– Zadzwoniłam do pani Magdy. Kiedy powiedziałam, że jest postanowienie i że Staś może jechać do domu… na chwilę zapadła cisza. A potem przyszły łzy – szczęścia, niedowierzania, ogromnej ulgi. Radość mieszała się z pośpiechem, wzruszenie z organizacją wyjazdu. Wszystko działo się naraz, tak intensywnie, tak prawdziwie – opowiada dyrektor Tuli Luli.
Już następnego dnia Staś zamieszkał w swoim nowym domu. Nareszcie byli u siebie. W jednej chwili opadł stres, a zaczęła się zwyczajna codzienność, na którą tak wszyscy czekali.
Pierwsze dni w domu
Pierwsze dni były spokojne i ciepłe. Babcia ugotowała rosół, usiedli razem przy stole i wszystko zaczęło się układać. Na początku Staś z rezerwą patrzył na psy, ale wystarczyło kilka głasków i przytuleń, żeby szybko się zaprzyjaźnili. Dziś to jego wierni towarzysze zabaw.
Staś najbardziej lubi ogród i swoje kury. Codziennie zbiera jajka, podlewa rośliny i zajmuje się swoją grządką. Posadził pomidory, ma własne grabki i taczkę. Razem z tatą posadzili też gruszę.
Lubi śpiewać – bierze do ręki wyobrażony mikrofon i występuje przed gośćmi jak na prawdziwej scenie.
Mówi coraz więcej, rozwija się i dobrze odnajduje się w swojej codzienności.
– On miał tutaj być – mówi pani Magdalena.
Tuli Luli
Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli powstał z myślą o dzieciach, które potrzebują czułej i stabilnej opieki. Jego celem jest to, by każde z nich jak najszybciej trafiło do rodziny – i jak dotąd zawsze się to udawało. Ośrodek funkcjonuje dzięki finansowaniu z budżetu Województwa Łódzkiego. Na co dzień maluchami opiekują się ciocie – karmią, przewijają, tulą, czytają bajki i śpiewają kołysanki.
Większość niemowląt trafia do Tuli Luli z bardzo trudnych powodów – z powodu przemocy, kryzysów rodzinnych, uzależnień albo po prostu braku wsparcia w odpowiednim momencie.
AK