Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie dla młodych. Wiktor Przybyła, student Wydziału Mechanicznego, odtworzył Antoniszograf, urządzenie zbudowane przez Juliana Antonisza, wielkiego ekscentryka polskiej sztuki i kinematografii.

Julian Antonisz, właściwie Antoniszczak, to postać do dziś otoczona kultem. Twórca charakterystycznych, groteskowych filmów animowanych, rozedrganych, pełnych ruchu i nieporadności plastycznej, która ukrywa to, że jest zamierzona – reżyser, scenarzysta, kompozytor, autor opracowań plastycznych. Był ekscentrykiem polskiej sztuki i wynalazcą eksperymentalnej animacji. Realizował filmy metodą non-camerową, polegającą na rysowaniu lub malowaniu kadrów bezpośrednio na taśmie filmowej. O niegasnącej popularności Antonisza świadczy choćby fakt, że przegląd poświęcony jego twórczości był częścią jednej z edycji  festiwalu filmowego Era Nowe Horyzonty.

Aby móc zrealizować swoje filmy, Antonisz projektował i budował urządzenia do ich produkcji. Między innymi właśnie Antoniszograf.

- Tę maszynę pokazał mi kolega podczas spływu kajakowego. O tym, że istniała, dowiedział się w trakcie przeglądania YouTube'a. Chciał się dowiedzieć, czy mam pomysł, jak to mogło działać - opowiada Wiktor Przybyła. – Wieczorem, przy ognisku, zaczęliśmy dyskutować i rozrysowałem całą maszynę na piasku. A widziałem wówczas zaledwie dwa zdjęcia, które udało nam się znaleźć. Później obejrzałem kilka filmów zrobionych za pomocą maszyny. W sieci  jest też fragment wywiadu, na którym widać inne urządzenie zbudowane przez Antonisza, które służyło do rysowania portretu dziecka na podstawie portretu ojca i matki. Miało zbliżony mechanizm i działało na bardzo podobnej zasadzie.

Antoniszograf_2.jpg

Te szczątkowe dane wystarczyły, aby zacząć pracować nad prototypem. Jak mówi Wiktor, mechanizm Antoniszografu jest dość prosty, ale już sposób działania maszyny trudno oddać słowami zrozumiałymi dla osób, które nie znają się na mechanice. Urządzenie rysuje flamastrami na taśmie filmowej. Dane, czyli szkice animacji, wprowadza się, podążając wskaźnikiem za wcześniej narysowanymi konturami. Maszyna zmniejsza obrazy do rozmiaru taśmy filmowej, jednocześnie rysując 24 klatki. Antonisz wymyślił ją w roku 1968. Prace nad urządzeniem zakończył w roku 1975. Na jednym z nielicznych zdjęć Antoniszografu widać tabliczkę znamionową z tymi datami i opis: „Uwaga! Aparat jest unikalną rewelacją światową”. Ile czasu zajęło odtworzenie maszyny studentowi politechniki na koniec pierwszej ćwiartki XXI wieku?

Antoniszograf_tabliczka.png

- Odtworzenie techniki, którą wykorzystał Antonisz, zajęło mi kilka godzin. Ale było to tylko teoretyczne wyprowadzenie pierwszego mechanizmu, a w maszynie są ich całe trzy rodzaje, pantograf skalujący, fazujący oraz układ dociskający flamaster. Kluczowa była znajomość popularnych w mechanice układów kinematycznych oraz liczne eksperymenty i doświadczenia. Dużo pracy poświęciłem na dopracowanie tego, co finalnie było wynikiem projektu, czyli adaptacji układu mechanizmów maszyny. Nie skupiałem się na idealnym odtworzeniu urządzenia Antonisza, tylko na tym, żeby odtworzyć je za pomocą dostępnych dla mnie technik produkcji i żeby mechanizm był zaadaptowany pod możliwości produkcyjne technologii, którą chciałem wykorzystać - tłumaczy Wiktor.

A była to technologia druku 3D. Główne założenia projektu zostały zrealizowane – prototyp maszyny został wydrukowany.

- Teraz pracuję nad instrukcją do niej, bo chciałbym umożliwić skorzystanie z urządzenia innym. Wrzucę to na strony, skąd będzie można bezpłatnie ściągnąć model i wydrukować go samodzielnie. Uważam, że to narzędzie, które warto wypromować, bo otwiera umysł na nowe rodzaje animacji – zapowiada Wiktor.

Wiktor Przybyła jest laureatem programu dla utalentowanych studentów E2Top, którego celem jest wspieranie rozwoju naukowego studentów Politechniki Łódzkiej poprzez realizację indywidualnej ścieżki kształcenia, opartej na prowadzeniu pracy badawczej.

- To ułatwiało mi jednoczesną pracę nad projektem, studia oraz działalność w kołach naukowych - mówi i przyznaje, że do tego wszystkiego rozpoczął pracę jako konstruktor maszyn przemysłowych.

autoportret_-_w_technice_trichrome.png

Julian Antonisz zwykł mawiać, że nauka też jest sztuką. To motto świetnie pasuje do zainteresowań Wiktora, który fascynację mechaniką łączy z zamiłowaniami bliższymi sztuce, czyli fotografią i filmem, zwłaszcza w wersji analogowej.

- Od dwóch lat  zawzięcie fotografuję na błonie filmowej, mam też kamerę na film. Udało mi się nią zrobić kilka produkcji dokumentalnych. Przy fotografii bardzo lubię eksperymentować, używać rzadkich dziś technik, takich jak trichromia, która pozwala za pomocą czarno-białego filmu robić kolorowe zdjęcia, czy fotografia w spektrum niewidzialnym dla ludzkiego oka. To cudowna sprawa również ze względu na styl takiej pracy z obrazem. Trzeba dużo bardziej skupić się na tym, co fotografujemy, bo zawsze z tyłu głowy jest myśl, że mamy tylko dwanaście klatek i trzeba je dobrze wykorzystać – opowiada student.

Czy odtworzony Antoniszograf działa?

- Działa. Stworzyłem na nim kilka krótkich animacji. A przy okazji zrobiłem badanie tego, jak bardzo przyspiesza pracę. Przyjmując, że naszkicowanie ręcznie jednej klatki filmu zajmuje około 10-15 sekund,  to minutę animacji tworzy się około 4-5 godzin. Na maszynie zajęło mi to niecałe pół godziny. Myślę, że Antonisz wymyślał swoje urządzenia także dlatego, aby przyspieszyć produkcję swoich filmów - mówi Wiktor.

aa/fot. PŁ, Wiktor Przybyła

Województwo łódzkie to idealne miejsce dla miłośników rowerowych wycieczek. Setki kilometrów tras prowadzą przez ciekawe zakątki regionu, gdzie można odkrywać zabytki, podziwiać malownicze krajobrazy i poznawać lokalny klimat. Majówka to świetna okazja, aby wsiąść na rower i ruszyć w drogę, odwiedzając kilka wyjątkowych miejsc.

 rower_2_1.jpg

Szlak osad młyńskich nad Grabią - pętla środkowa

To część szlaku rowerowego Pograbia obejmującego płynącą tędy wartkim strumieniem rzekę Grabię i otaczające ją malownicze okolice. Dystans ok 47 km, czas przejazdu ok. 5,5 godziny.

Start i koniec: skwer leśny przy przystanku kolejowym w Kolumnie. Z Łodzi można tam dojechać pociągami Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Jedziemy przez Barycz, Talar, Drzewociny, Trzy Brzozy, Dobroń, Markówkę, Poleszyn.

Zachwycająca_Rzeka_Grabia_czyli_aktywny_wypad_za_miasto.jpg

Atrakcje? Perłą tego terenu jest Osada Dwa Młyny w Talarze, czyli największy w Polsce drewniany młyn i jedyny zachowany w Europie Środkowej kompleks dwóch młynów wodnych. Malownicze kompleksy leśne: las w Baryczy ze sporymi wydmami, lasy Dłutowskie, las Hermanowski, las Poleszyński. Warto zrobić przystanek przy którymś z dzikich kąpielisk nad Grabią, np. Piaskowej Górze.

Grabia_MIS07459_1.jpg

Zabytki: cmentarz w Drzewocinach, cmentarz wojenny w Pawlikowicach, modrzewiowy kościół św. Wojciecha w Dobroniu z II połowy XVIII w. położony przy parku podworskim, pomnik samolotu PZL-37 „Łoś” w Łasku. W samej Kolumnie warto zobaczyć zrewitalizowany Plac Szarych Szeregów, przespacerować się Aleją Lipową na ulicy Piotrkowskiej, pojechać do Parku na Małym Stawie i na Plażę Pod Bykiem na Grabi.

tytulowe_6.jpg

Pętla wokół Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich

Jedna z najciekawszych, a zarazem najtrudniejszych tras rowerowych w Łódzkiem. Może stanowić ciekawe wyzwanie. Łodzianie ja pewnie znają, w innych częściach regionu jest mniej popularna.

Dystans ok. 75 km, czas przejazdu ok. 6 godzin.

Start i meta przy ulicy Wycieczkowej w Łodzi, na parkingu w pobliżu skrzyżowania z ulicą Okólną. Można tu dojechać pociągami Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. W pobliżu jest stacja kolejowa Łódź Warszawska. Po drodze: Dobra Nowiny, Dobra, Dobieszków, Stare Skoszewy, Niesułków, Poćwiardówka, Grzmiąca, Byszewy, Dąbrowa, Rogowska Górka.

Atrakcje: prócz malowniczych terenów Lasu Łagiewnickiego - zabytkowe drewniane kapliczki św. Rocha, św. Sebastiana i św. Antoniego przy ul Wycieczkowej w Łodzi. Punkt widokowy w miejscowości Dobra Nowiny z panoramą na PKWŁ. Kościół Mariawitów św. Józefa w Dobrej. XIX- wieczny dwór z parkiem podworskim, w Dobieszkowie. Sanktuarium w Starych Skoszewach. Kościołek św. Wojciecha z XVII wieku w Niesułkowie. XIX-wieczny dwór w Byszewach. W Dąbrowie dojedziemy  do najwyższego wzniesienia w okolicach Łodzi, czyli Wzgórza Radary (284 m).

Wyżyna Przedborska

Ciekawa trasa obejmująca wzniesienia Wyżyny Przedborskiej. Dystans ok. 70 km, czas przejazdu ok. 4 godzin plus zwiedzanie.

Start i meta w Przedborzu przy parku prof. Zygmunta Wnuka. Po drodze m.in., Brzostek, Józefów, Krzętów, Rudka, Kraszewice, Chełmo, Masłowice, Kalinki, Bąkowa Góra, Przedbórz.

Przedbórz to jedno z ważniejszych historycznie miast w Łódzkiem. To tutaj król Władysław Jagiełło nadał prawa miejskie Łodzi. Warto tu na chwilę zatrzymać się w jednym z parków usytuowanych nad Pilicą. W parku im. Tadeusza Kościuszki jest jeden z najstarszych pomników poświęconych słynnemu Polakowi. Warto też zajrzeć na rynek i zobaczyć kościół św. Aleksego z 1278 r. W miejscowości Brzostek, po około 9 km jazdy, trzeba koniecznie odbić w lewo na szlak pieszy prowadzący na najwyższy naturalny szczyt województwa Fajną Rybę (247 m n.p.m.). Przystanki warto zrobić też na: wieżę widokową na Krzemyczej Górze (woj. świętokrzyskie), Krzętów i przeprawę przez Pilicę po drewnianym moście, Sokolą Górę, gdzie oprócz widoków na dolinę Pilicy jest zabytkowy dwór, Górę Chełmo, którą warto objechać, ale i wejść na szczyt, aby zobaczyć pozostałości po grodzisku, Bąkową Górę z ruinami zamku (własność prywatna) oraz kościołem z XV wieku.

10_7.jpg

Okolice Spały

Dystans ok. 20 km, czas przejazdu ok. 1,5 godziny plus zwiedzanie.

To niezbyt długa, ale bogata w atrakcje trasa, którą można przejechać z dziećmi. Start i koniec w Spale, w Parku Prezydentów II Rzeczpospolitej. Po drodze są: Teofilów, Inowłódz, Królowa Wola, Konewka. Do Spały można dojechać z Łodzi pociągami Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej.

Atrakcje? Sporo. W Spale trzeba oczywiście zobaczyć pomnik żubra sprowadzony z Białowieży i zwiedzić kapliczkę św. Jana Nepomucena z 1877 roku oraz sosnowy kościół Matki Boskiej Królowej Korony Polski z 1923 roku. W Inowłodzu warto się zatrzymać przy kościele św. Idziego z XII wieku, odwiedzić ruiny zamku Kazimierza Wielkiego z XIV wieku i kościół św. Michała Archanioła z XVI w. Bunkier kolejowy w Konewce to obowiązkowy przystanek dla wszystkich pasjonatów militariów i historii drugiej wojny światowej. Zwiedzając długi na 380-metrów, żelbetowy schron dla niemieckich pociągów sztabowych, nawet latem warto mieć ze sobą coś ciepłego, temperatura spada tam do 10 stopni.

Skierniewice, Arkadia, Nieborów, Puszcza Bolimowska

Dystans: ok. 50 km, czas przejazdu ok. 3 godzin plus zwiedzanie.

Start i meta na Rynku w Skierniewicach. Z Łódź do Skierniewice można dojechać pociągami Łódzka Kolej Aglomeracyjna Po drodze: Mokra, Sierakowice Lewe, Bełchów, Dzierzgów, Bobrowniki, Arkadia, Nieborów, Bolimów, Bolimowski Park Krajobrazowy.

Atrakcje? W Skierniewicach - ratusz, pałac prymasowski, dworzec kolejowy. W Bełchowie kościół św. Macieja z XIX wieku. Park romantyczny w Arkadii. W Nieborów pałacu Radziwiłłów i przylegające do niego ogrody oraz kościół Matki Bożej Bolesnej. Ważną atrakcją na tej trasie jest malownicza puszcza bolimowska, część Bolimowskiego Parku Krajobrazowego.

Jeśli najlepiej odpoczywasz w ruchu, mamy dla Ciebie też  autorską propozycję, trasę rowerową, która łączy wygodę, bezpieczeństwo i kontakt z naturą.

Wyruszamy spod Ratusza w Zduńskiej Woli i kierujemy się w stronę Sieradza drogą wojewódzką 482, ścieżką rowerową. Za salonem samochodowym skręcamy w prawo na Izabelów. Następnie jedziemy cały czas prosto, około 5 km wygodną, kostkową ścieżką, mijając Izabelów i Annopole Małe.

Na charakterystycznym skrzyżowaniu, przypominającym rondo, skręcamy w prawo w drogę szutrową, która prowadzi przez urokliwy las. Przejeżdżamy przez mostek, pod którym oraz wzdłuż trasy wije się rzeka Pichna, towarzysząca nam po prawej stronie. Ten około 3-kilometrowy odcinek przez las i pola to idealne miejsce na chwilę oddechu wśród dzikiej przyrody.

Droga jest szeroka i komfortowa, a po kilku kilometrach szuter przechodzi w asfalt, którym docieramy do Wojsławic. Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo i wracamy w kierunku Zduńskiej Woli kostkową drogą rowerową, około 6 km.

Po drodze, w Korczewie, warto zatrzymać się na chwilę, po lewej stronie znajduje się pięknie odrestaurowany XVIII-wieczny kościół pw. św. Katarzyny.

Cała trasa, poza krótkim, klimatycznym odcinkiem szutrowym, prowadzi bezpiecznymi ścieżkami rowerowymi. To około 16 km, które można pokonać nawet w godzinę, choć zdecydowanie warto zostawić sobie czas na odpoczynek i nacieszenie się naturą.

Kepina.jpg

Na sam koniec można jeszcze przedłużyć przyjemność i zatrzymać się nad zalewem Kępina w Zduńskiej Woli, to świetne miejsce, żeby odpocząć po trasie, a jeśli macie ochotę, także rozpalić grilla i zakończyć dzień w prawdziwie majówkowym klimacie.

najowka_w_lodzkiem_1.png

 

 

Andrzej Adamczewski,  Agnieszka Lubiatowska, foto: Tomasz Grala, Piotr Miśkiewicz,  arch UMWŁ 

Na Uniwersytecie Łódzkim rozpoczęły się Dni Japońskie, cykliczne wydarzenie organizowane przez Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny oraz Klub Yakumo-Goto.

Dni Japońskie to coroczna konferencja popularnonaukowa poświęcona pogłębieniu wiedzy o kulturze, nauce, gospodarce i społeczeństwie Japonii. W oficjalnym otwarciu tego barwnego wydarzenia wzięli między innymi udział Joanna Skrzydlewska, marszałek województwa łódzkiego, Akira Kono, ambasador nadzwyczajny i pełnomocny Japonii w Polsce oraz profesor Rafał Matera, rektor Uniwersytetu Łódzkiego. Byli także przedstawiciele japońskich firm, które działaj na terenie naszego województwa.

- Dni Japońskie to wyjątkowa okazja, aby zanurzyć się w kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni – poznać sztukę, muzykę, modę, sposoby na rekreację, na osobisty rozwój. Zainspirować się nimi. Bo Japonia to kraj, który jak żaden inny potrafi łączyć głęboki szacunek do tradycji z wizjonerskim spojrzeniem w przyszłość. To właśnie ta harmonia, japońskie Wa, jest inspiracją dla nas wszystkich - mówiła podczas otwarcia marszałek Joanna Skrzydlewska.

Dwudniowy program tegorocznych Dni Japońskich, zorganizowanych przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, jest bardzo atrakcyjny. To okazja do poznania lub pogłębienia wiedzy na temat muzyki, mody, czy sztuki Kraju Kwitnącej Wiśni. Są warsztaty, między innymi rysowania mangi przeznaczone dla rodzin, oraz wykłady, między innymi dotyczące roli kobiet we współczesnej kulturze. Na stoiskach handlowych można kupić literaturę japońską, albumy i książki o sztuce, przedmioty użytkowe i dzieła artystów. Częścią Dni Japońskich są także cztery atrakcyjne wystawy: „Kolor ciszy”  o harmonii człowieka, rzeczy i natury, „Oboro” - grafik i rysunków, dr Keiji Matsumoto z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, „Miłość jedwabiem tkana” - kimona ślubne z kolekcji Sylwii i Jakuba Kurowskich, oraz „Z dla od zgiełku” - wystawa zdjęć z podróży po Japonii, Jolanty Młodawskiej-Bronowskiej i Romana Bronowskiego ze Stowarzyszenia Klubu Yakumo-goto z Łodzi.

Szczegółowy program: https://www.uni.lodz.pl/aktualnosc/szczegoly/xix-dni-japonskie-na-eksocu

Sobota-niedziela, 25-26 kwietnia
Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny UŁ Łódź ul. Rewolucji 1905r. 41/43/T
Godz. 12.00-18.00
Wstęp wolny

aa/fot. pw

Jedna z najwybitniejszych polskich aktorek odsłoniła swoją gwiazdę na ulicy Piotrkowskiej 61 w Łodzi.

To już 110. gwiazda w Łódzkiej Alei Gwiazd, gdzie honoruje się najwybitniejszych twórców polskiej kinematografii - od aktorów i reżyserów po twórców muzyki i animacji. Inicjatywa została zapoczątkowana w 1996 roku przez Jana Machulskiego.

DSC07078.jpg

Anna Seniuk od ponad pięciu dekad związana jest z najważniejszymi scenami teatralnymi w Polsce. W swoim dorobku ma dziesiątki ról filmowych, telewizyjnych i radiowych, a także liczne nagrody i odznaczenia państwowe. Urodziła się 17 listopada 1942 roku w Stanisławowie (obecnie ukraiński Iwano-Frankiwsk). Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Debiutowała w tym samym roku rolą Irmy w „Wariatce z Chaillot” Jeana Giraudoux w reżyserii Zygmunta Hübnera w Starym Teatrze. Szybko przyszły kolejne znakomite kreacje, w tym Dziewicy w „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego w słynnej inscenizacji Konrada Swinarskiego. Od 1969 roku była związana z warszawskimi scenami. Grała w teatrach Ateneum, Powszechnym i Polskim. Od 2023 roku jest w zespole Teatru Narodowego.

DSC06967.jpg

Jeszcze przed ukończeniem szkoły teatralnej zaczęła występować w filmach i telewizji. Zagrała między innymi w „Lalce” Wojciecha Jerzego Hasa, „Czarnych chmurach” Andrzeja Konica - pierwszym polskim serialu spod znaku „płaszcza i szpady”, oraz w „Potopie” Jerzego Hoffmana. Jedną z najsłynniejszych kreacji stworzyła w serialu „40-latek” (1974–1977) Jerzego Gruzy oraz w kontynuacji „40-latek. 20 lat później”. Grała Magdę Karwowską żonę głównego bohatera. Mimo sympatii i uznania milionów widzów oraz licznych nagród Anna Seniuk nie chciała zostać zaszufladkowana i pozostać jedynie żoną najpopularniejszego inżyniera PRL-u. Szybko przyszły role, które sama uznaje za najważniejsze w karierze: Antoniny w „Bilecie powrotnym” Ewy i Czesława Petelskich, Julci w „Pannach z Wilka” Andrzeja Wajdy oraz Handzi w „Konopielce” Witolda Leszczyńskiego. W swoim dorobku Anna Seniuk ma ponad 60 ról w filmach kinowych i serialach telewizyjnych.

Częścią uroczystości odsłonięcia gwiazdy było spotkanie z aktorką w Narodowym Centrum Kultury Filmowej w Łodzi.

aa/fot. mr