Student Politechniki Łódzkiej ożywił legendarną maszynę do tworzenia kina bez kamery
piątek, 24 kwietnia 2026Łódzkie dla młodych. Wiktor Przybyła, student Wydziału Mechanicznego, odtworzył Antoniszograf, urządzenie zbudowane przez Juliana Antonisza, wielkiego ekscentryka polskiej sztuki i kinematografii.
Julian Antonisz, właściwie Antoniszczak, to postać do dziś otoczona kultem. Twórca charakterystycznych, groteskowych filmów animowanych, rozedrganych, pełnych ruchu i nieporadności plastycznej, która ukrywa to, że jest zamierzona – reżyser, scenarzysta, kompozytor, autor opracowań plastycznych. Był ekscentrykiem polskiej sztuki i wynalazcą eksperymentalnej animacji. Realizował filmy metodą non-camerową, polegającą na rysowaniu lub malowaniu kadrów bezpośrednio na taśmie filmowej. O niegasnącej popularności Antonisza świadczy choćby fakt, że przegląd poświęcony jego twórczości był częścią jednej z edycji festiwalu filmowego Era Nowe Horyzonty.
Aby móc zrealizować swoje filmy, Antonisz projektował i budował urządzenia do ich produkcji. Między innymi właśnie Antoniszograf.
- Tę maszynę pokazał mi kolega podczas spływu kajakowego. O tym, że istniała, dowiedział się w trakcie przeglądania YouTube'a. Chciał się dowiedzieć, czy mam pomysł, jak to mogło działać - opowiada Wiktor Przybyła. – Wieczorem, przy ognisku, zaczęliśmy dyskutować i rozrysowałem całą maszynę na piasku. A widziałem wówczas zaledwie dwa zdjęcia, które udało nam się znaleźć. Później obejrzałem kilka filmów zrobionych za pomocą maszyny. W sieci jest też fragment wywiadu, na którym widać inne urządzenie zbudowane przez Antonisza, które służyło do rysowania portretu dziecka na podstawie portretu ojca i matki. Miało zbliżony mechanizm i działało na bardzo podobnej zasadzie.

Te szczątkowe dane wystarczyły, aby zacząć pracować nad prototypem. Jak mówi Wiktor, mechanizm Antoniszografu jest dość prosty, ale już sposób działania maszyny trudno oddać słowami zrozumiałymi dla osób, które nie znają się na mechanice. Urządzenie rysuje flamastrami na taśmie filmowej. Dane, czyli szkice animacji, wprowadza się, podążając wskaźnikiem za wcześniej narysowanymi konturami. Maszyna zmniejsza obrazy do rozmiaru taśmy filmowej, jednocześnie rysując 24 klatki. Antonisz wymyślił ją w roku 1968. Prace nad urządzeniem zakończył w roku 1975. Na jednym z nielicznych zdjęć Antoniszografu widać tabliczkę znamionową z tymi datami i opis: „Uwaga! Aparat jest unikalną rewelacją światową”. Ile czasu zajęło odtworzenie maszyny studentowi politechniki na koniec pierwszej ćwiartki XXI wieku?

- Odtworzenie techniki, którą wykorzystał Antonisz, zajęło mi kilka godzin. Ale było to tylko teoretyczne wyprowadzenie pierwszego mechanizmu, a w maszynie są ich całe trzy rodzaje, pantograf skalujący, fazujący oraz układ dociskający flamaster. Kluczowa była znajomość popularnych w mechanice układów kinematycznych oraz liczne eksperymenty i doświadczenia. Dużo pracy poświęciłem na dopracowanie tego, co finalnie było wynikiem projektu, czyli adaptacji układu mechanizmów maszyny. Nie skupiałem się na idealnym odtworzeniu urządzenia Antonisza, tylko na tym, żeby odtworzyć je za pomocą dostępnych dla mnie technik produkcji i żeby mechanizm był zaadaptowany pod możliwości produkcyjne technologii, którą chciałem wykorzystać - tłumaczy Wiktor.
A była to technologia druku 3D. Główne założenia projektu zostały zrealizowane – prototyp maszyny został wydrukowany.
- Teraz pracuję nad instrukcją do niej, bo chciałbym umożliwić skorzystanie z urządzenia innym. Wrzucę to na strony, skąd będzie można bezpłatnie ściągnąć model i wydrukować go samodzielnie. Uważam, że to narzędzie, które warto wypromować, bo otwiera umysł na nowe rodzaje animacji – zapowiada Wiktor.
Wiktor Przybyła jest laureatem programu dla utalentowanych studentów E2Top, którego celem jest wspieranie rozwoju naukowego studentów Politechniki Łódzkiej poprzez realizację indywidualnej ścieżki kształcenia, opartej na prowadzeniu pracy badawczej.
- To ułatwiało mi jednoczesną pracę nad projektem, studia oraz działalność w kołach naukowych - mówi i przyznaje, że do tego wszystkiego rozpoczął pracę jako konstruktor maszyn przemysłowych.

Julian Antonisz zwykł mawiać, że nauka też jest sztuką. To motto świetnie pasuje do zainteresowań Wiktora, który fascynację mechaniką łączy z zamiłowaniami bliższymi sztuce, czyli fotografią i filmem, zwłaszcza w wersji analogowej.
- Od dwóch lat zawzięcie fotografuję na błonie filmowej, mam też kamerę na film. Udało mi się nią zrobić kilka produkcji dokumentalnych. Przy fotografii bardzo lubię eksperymentować, używać rzadkich dziś technik, takich jak trichromia, która pozwala za pomocą czarno-białego filmu robić kolorowe zdjęcia, czy fotografia w spektrum niewidzialnym dla ludzkiego oka. To cudowna sprawa również ze względu na styl takiej pracy z obrazem. Trzeba dużo bardziej skupić się na tym, co fotografujemy, bo zawsze z tyłu głowy jest myśl, że mamy tylko dwanaście klatek i trzeba je dobrze wykorzystać – opowiada student.
Czy odtworzony Antoniszograf działa?
- Działa. Stworzyłem na nim kilka krótkich animacji. A przy okazji zrobiłem badanie tego, jak bardzo przyspiesza pracę. Przyjmując, że naszkicowanie ręcznie jednej klatki filmu zajmuje około 10-15 sekund, to minutę animacji tworzy się około 4-5 godzin. Na maszynie zajęło mi to niecałe pół godziny. Myślę, że Antonisz wymyślał swoje urządzenia także dlatego, aby przyspieszyć produkcję swoich filmów - mówi Wiktor.
aa/fot. PŁ, Wiktor Przybyła
