Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki
Piłkarze Widzewa Łódź pewnie pokonali Motor Lublin i pozostają w walce o utrzymanie w ekstraklasie.

W niedzielne wczesne popołudnie w Sercu Łodzi Widzew zagrał z Motorem Lublin jeden z meczów ostatniej szansy. Mimo stawki, zniesmaczeni ostatnimi wynikami, a przede wszystkim grą swoich ulubieńców, kibice Widzewa zdecydowali się na protest. Przez cały mecz nie wznosili regularnego dopingu.

Piłkarze mimo to rozpoczęli spotkanie dynamicznie i w pierwszych minutach przeprowadzili kilka składnych akcji. Sygnał do ataku dał Mariusz Fornalczyk, który szarpał lewą stroną, a wtórował mu Fran Alvarez.

Z czasem tempo meczu słabło i dostosowywało się do niemrawości trybun, ale wtedy po sprytnie rozegranym rzucie rożnym, pewnym strzałem z ok. 10 metrów bramkarza gości pokonał Carlos Isaac.

Po golu żadna z drużyn nie zdecydowała się na przyśpieszenie tempa meczu. Motor nieszczególnie starał się odrabiać straty, a Widzew nie bardzo miał pomysł, jak podwyższyć wynik.

Dopiero po pół godzinie gry, znów po rzucie rożnym, Widzew miał kolejną szansę, ale Przemysław Wiśniewski uderzył tuż nad poprzeczką.

Drugą połowę znów rozpoczął szybką akcją Fornalczyk, niestety, jego silnej wrzutki w pole karne nie sięgnął Emil Kornvig. Ale 10 minut później było już 2:0 po bardzo ładnej akcji całej drużyny. Rozpoczął ją Alvarez, zagrał do Sebastiana Bergiera, a ten oddał piłkę do wbiegającego w pole karne Lukasa Leragera. Duńczyk miał już przed sobą tylko bramkarza i bramkę. Huknął nie do obrony, a trybuny oszalały z radości.

Później Widzew mógł jeszcze podwyższyć rezultat, bo był lepszy od Motoru tego dnia. Goście dopiero tuż przed końcowym gwizdkiem przejęli inicjatywę i próbowali szczęścia, ale pewnie grali tego dnia obrońcy łodzian. Dobra gra i korzystny wynik porwał nawet trybuny w ostatnich minutach do głośnego dopingu i głośnych podziękowań za walkę o pozostanie w ekstraklasie.

Widzew Łódź – Motor Lublin 2:0 (1:0)

Gole: Isaac (15.), Lerager (56.)

Widzew: Drągowski – Isaac, Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovsky – Kornvig, Lerager, Shehu – Alvarez, Bergier, Fornalczyk (Baena 79.).

jg/fot. Marcin Romanik

W Starym Kinie w Ogrodach Geyera uroczyście zainaugurowana została XXXII Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Sportach Halowych.

W przepięknej uroczystości wzięli udział zawodnicy i zawodniczki, ich trenerzy, a także goście specjalni z olimpijczykami „dużych Igrzysk” w roli głównej. Znicz olimpijski zapalił sam Władimir Siemirunnij, wicemistrz ostatnich Igrzysk zimowych w Mediolanie w łyżwiarstwie szybkim. Zaraz potem oficjalnego otwarcia Olimpiady Młodzieży dokonała Joanna Skrzydlewska, marszałek województwa łódzkiego.

- Łódzkie po raz kolejny staje się stolicą polskiego sportu. Jesteśmy dumni, że możemy gościć najwybitniejszą młodzież z całego kraju, zapewniając im warunki godne przyszłych mistrzów olimpijskich - mówiła marszałek Skrzydlewska. – Rozpoczynamy największe święto sportu młodzieżowego w Polsce. To wspaniałe święto młodości, pasji i czas spełniania marzeń. Trzymamy mocno kciuki za wszystkich zawodników.

Małgorzata Niemczyk, poseł na Sejm RP i wybitna polska siatkarka, wracała wspomnieniami do początków swojej kariery, podkreślając rolę takich wydarzeń jak Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży. – Najważniejsze, to nie tracić nigdy odwagi i zapału do walki o najwyższe laury – mówiła do młodzieży.

Słowa otuchy sportowcom i życzenia jak najlepszej rywalizacji przekazali również Małgorzata Grabarczyk, przewodnicząca Sejmiku Województwa Łódzkiego, Marek Mazur, wicewojewoda łódzki oraz Mieczysław Nowicki, prezes Regionalnej Rady Olimpijskiej, wcześniej znakomity kolarz, również uczestnik Igrzysk Olimpijskich. O znaczeniu sportu we wzroście duchowym młodzieży mówił również ks. Andrzej Waś SDB, krajowy duszpasterz sportowców. List okolicznościowy od Jakuba Rutnickiego, ministra sportu i turystyki, odczytał Janusz Samel, dyrektor Departamentu Sportu Wyczynowego.

Apel olimpijski odczytany został przez zawodników XXXII OOM, a następnie nastąpiło przekazanie Flagi Olimpijskiej przez Olimpijczyków-Seniorów: Barbarę Hermel-Niemczyk, Mieczysława Nowickiego, Piotra Stępnia i Grzegorza Łomacza, młodym sportowcom. Po wciągnięciu Flagi Olimpijskiej na maszt i odsłuchaniu hymnu olimpijskiego nastąpiło ślubowanie zawodników, odczytane przez Kapitana Województwa Łódzkiego - Kacpra Dłubałę. W imieniu sędziów przyrzeczenie złożył Jakub Wlaźlik, sędzia siatkarski.

Wydarzenie uatrakcyjnił niesamowity występ Julii Majek, akrobatki, złotej medalistka mistrzostw świata i mistrzostw Polski z Fame Dance Koluszki, uczestniczki programu „Mam Talent!" oraz minikoncert kwartetu smyczkowego Lunare Quartet.

Przed główną uroczystością marszałek Joanna Skrzydlewska wręczyła nominacje olimpijskie młodym siatkarkom i siatkarzom z województwa łódzkiego, którzy będą reprezentować nasz region w finałach OOM. Siatkarki będą bronić złotego medalu, który zdobywały przez dwa ostatnie lata z rzędu.

W XXXII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sportach Halowych bierze udział 2781 zawodników. Rywalizują w 20 dyscyplinach, m.in. zapasach, judo, gimnastyce, szermierce, badmintonie, taekwondo, siatkówce, tenisie stołowym, piłce ręcznej i boksie oraz, po raz pierwszy, w brydżu sportowym i szachach. Miastami gospodarzami są: Łódź, Piotrków Trybunalski, Spała, Wieluń, Kleszczów, Tomaszów Mazowiecki i Rawa Mazowiecka. Olimpiada potrwa do 2 czerwca.

jg/fot. Michał Tuliński

O tym, która z łódzkich drużyn zagra mistrzostwo pierwszej ligi w koszykówce kobiet zdecyduje trzeci mecz. Po spotkaniu w Hali Parkowej Widzew wyrównał stan rywalizacji z ŁKS.

Mecz zdecydowanie lepiej rozpoczął Widzew i prowadził już 10-2 i 12-4. Gospodynie dobrze grały w obronie, skutecznie rzucały za trzy punkty, potrafiły przeprowadzać szybkie akcje. Po 10 min. pierwszej kwarty obie drużyny dopadła niemoc, z której wcześniej otrząsnął się ŁKS i doprowadził do wyniku 15:14.

Drugą połowę znów lepiej rozpoczęły gospodynie wychodząc na 8-punktowe prowadzenie (22:14). Druga część tej partii była już bardziej wyrównana, ale Widzew częściej dziurawił kosz rzutami za trzy punkty i powiększył przewagę do 12 punktów. Na przerwę gospodynie schodziły prowadząc 36:24.

Trzecia kwarta, to uważna gra Widzewa w obronie, który nie pozwolił sobie na odrobienie strat przez ełkaesianki (55:41). Podobnie wyglądała czwarta kwarta. Choć ŁKS grał ambitnie, to Widzew pozostał skuteczny i dowiózł zwycięstwo do końca. Zatem o tym, kto awansuje do finału rozgrywek o prymat w pierwszej lidze koszykówki kobiet, zdecyduje trzeci mecz – w środę 29 kwietnia. W finale czeka już MKS Pruszków.

jg/fot. Marcin Romanik

ŁKS wygrał ważny mecz w walce o baraże o ekstraklasę. Pokonał Stal Rzeszów 2:1 i pozostaje w grze o awans. To pierwsze zwycięstwo ŁKS na własnym boisku tej wiosny.

Od początku meczu gospodarze próbowali narzucić swój styl gry, ale robili to zbyt niemrawo. Nie potrafili doprowadzić do groźniejszych sytuacji i po 20 minutach rzeszowianie coraz śmielej atakowali. W końcu przejęli inicjatywę i coraz częściej zagrażali bramce ŁKS. W 27. minucie  aktywny Jonatan Junior wbiegł w pole karne, jego strzał obronił Aleksander Bobek, ale obrońcy nie upilnowali wbiegającego w pole karne Szymona Kądziłki, który głową skierował piłkę do bramki.

Łodzianie bynajmniej nie ruszyli do odrabiania strat, ale oddali inicjatywę gościom. Mimo to po 10 minutach udało im się doprowadzić do remisu, kiedy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Sebastian Rudol.

Dopiero ten gol rozruszał ełkaesiaków. Dwie minuty później dobrą sytuację wypracował sobie Andreu Arasa, ale z linii pola karnego strzelił minimalnie nad poprzeczką. Odtąd co rusz na bramkę gości sunęły ataki na bramkę gości, ale do przerwy wynik się nie zmienił.

Druga połowa zaczęła się od dynamicznych ataków z obu stron. Mecz był zdecydowanie szybszy niż w pierwszej połowie, było sporo ciekawych akcji, strzały i parady bramkarzy. Wynik długo się nie zmieniał, dopiero w 68 min. zamieszanie podbramkowe ładnym strzałem pod poprzeczkę wykorzystał Gustaf Norlin. Zaraz potem po rzucie rożnym i „główce” Fabiana Piaseckiego piłka trafiła w poprzeczkę.

ŁKS wyraźnie przejął inicjatywę i w 74. min. znakomitą okazję miał wyróżniający się w tym meczu Arasa, ale piłka po jego strzale z 7 metrów wyszła na rzut rożny. Dwie minuty później potężnie sprzed pola karnego strzelał Piasecki, ale bramkarz znów wybił na róg.

Rzeszowianie zaatakowali jeszcze 10 min. przed końcem meczu. Czujny musiał być Bobek, pomóc musiał słupek, ale łodzianie dowieźli wynik do końca i pozostają w grze o awans do ekstraklasy.

ŁKS Łódź – Stal Rzeszów 2:1 (1:1)

Gole dla Stali: Kądziołka (27.),

dla ŁKS: Rudol (37.), Norlin (68.)

ŁKS: Bobek – Loffelsend (87. Krykun), Pingot, Rudol, Craciun – Hinokio (87. Wojciechowski Ż), Wysokiński, Terlecki, Norlin – Arasa (90+1 Patterson) – Piasecki (77. Piasecki)

jg/fot. Marcin Romanik