Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Tak smakuje rodzinna tradycja. Wędliny z Jordanowa na rynku „Prosto od rolnika”

piątek, 7 listopada 2025

Lucyna i Piotr Korwin-Kochanowscy zajęli się wyrobem tradycyjnych kiełbas i wędlin, bo chcieli wiedzieć, co jedzą. I tak jest od ponad 40 lat. Wyjątkowe walory mięsnych przysmaków z Jordanowa m.in. kiełbasy jałowcowej, krakowskiej suchej, myśliwskiej czy kaszanki gryczanej, doceniają eksperci przyznając produktom liczne nagrody oraz klienci niezmiennie wracający po swoje ulubione wyroby.

 ar_kos.jpg

Wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa jordanowska kiełbasa krakowska sucha to jeden z najbardziej popularnych produktów z logo rodzinnej masarni Ar-Kos. Powstaje z wyselekcjonowanego mięsa wieprzowego z dodatkiem słoniny i naturalnych przypraw – pieprzu, czosnku i kminku, które nadają jej wyjątkowy smak i aromat. W biurze firmy brakuje już miejsca na certyfikaty i dyplomy – krakowska kilkukrotnie otrzymywała dyplom „Produkt najwyższej jakości w przemyśle mięsnym” w programie „Doceń polskie” , zdobyła także Tygielek Smaku i Perłę podczas Targów Smaki Regionów w Poznaniu w 2022 roku. Równie utytułowana jest kiełbasa jałowcowa – krucha, aromatyczna, robiona z chudego mięsa. Klienci bardzo cenią i chwalą też kaszankę gryczaną, szynki czy nawiązującą do rodzinnych tradycji – kiełbasę myśliwską.

- Wszystko zaczęło się od mojego taty – wspomina pani Lucyna Korwin-Kochanowska, która dziś prowadzi rodzinny zakład razem z córkami i wnuczką.

arkos.jpg

Pani Lucyna pochodzi z pobliskiego Bedonia, zaledwie 3 km od dzisiejszego rodzinnego domu i zakładu. Gospodarstwo w Jordanowie kupiła z mężem w 1978 roku. To było 8 hektarów pod wypas i hodowlę kilkudziesięciu owiec. W 1990 roku na bazie tego gospodarstwa otworzyli zakład mięsny ukierunkowany na wyrób tradycyjnych wędlin, niemalże domowych. – Zawsze jedliśmy mięso własnoręcznie robione i tak nam zostało. Więc gdy pojawiła się możliwość, aby taką działalność rozpocząć, to zaczęliśmy – opowiada pani Lucyna. To były czasy młodego polskiego kapitalizmu i takich rodzinnych firm wyrastało dużo i szybko się rozwijały. – Najpierw działaliśmy tylko w oparciu o rodzinę, potem zatrudniliśmy pracowników, najpierw kilku, potem więcej, a najwięcej to było 35 osób – opowiada pani Lucyna.

ar_kos_1.jpg

Dziś Ar-Kos zatrudnia 9 osób, a w firmie pracują też trzy pokolenia kobiet: babcia, córki: Joanna i Monika oraz wnuczka Alicja. Oprócz doświadczenia, panie w działalność wkładają mnóstwo serca i pasji, bo jak same się śmieją, nie kształciły się pod kątem rodzinnej firmy. Pani Lucyna studiowała włókiennictwo, pani Joanna architekturę, pani Monika - zielarstwo na SGGW, a Alicja ukończyła geografię. W ogóle nie znają smaków wędlin czy mięs z marketów, oprócz własnych produktów, sięgają jedynie po produkty innych rzemieślniczych masarni.

Od początku zakład działa po tym samym adresem – w dawnym budynku owczarni dziś są biura, na ścianach których wzrok przyciągają certyfikaty i dyplomy. Każdy jest dowodem konsekwencji i zabiegania o to, co najcenniejsze – o najwyższą jakość opartą na domowych recepturach i prawdziwym, tradycyjnym smaku. To właśnie słyszy często córka pani Lucyny, Joanna Młynarczyk, która wyroby z Jordanowa prezentuje na targach. Ostatnio była na targach Smaki Regionów w Poznaniu. – Tam też usłyszałam, że nasze kiełbasy smakują jak dawniej – opowiada. To właśnie potwierdzają liczne dyplomy oraz certyfikaty Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego im. Prof. Wacława Dąbrowskiego w Warszawie czy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

ar_kos_2.jpg

Pani Lucyna o tę jakość dbała zawsze – jak wspomina, w początkach działalności, na rowerze marki Diamant jeździła do Brzezin z próbką mięsa dla weterynarza. – To było 16 km w dwie strony – mówi. Dziś, choć jak sama zastrzega, powinna się bawić z prawnukami, to nadal trzyma stery rodzinnej firmy i czuwa nad najwyższymi standardami smaku i jakości. Wszystkie wyroby z logo Ar-Kosa robione są z polskiego mięsa od lokalnych hodowców. Wszystkie powstają tylko z użyciem podstawowych przypraw i w oparciu o tradycyjne techniki, które pani Lucyna poznała dzięki ojcu.

ar_kos_3.jpg

- Chciałabym już być tylko babcią i prababcią, ale muszę być prezesem, to są ciężkie czasy,  ale my jesteśmy zahartowani w bojach – mówi o codziennej walce o klienta, który doceni wartościową żywność. Na szczęście takich nie brakuje. – Mamy wiernego, stałego klienta, jednego z pierwszych. Ma chory żołądek i mówi, że może jeść tylko nasze produkty. Lekarz mu nakazał, bo jak żona kupi coś innego, to on się źle czuje. A po naszych bardzo dobrze – dodaje.

ar_kos_6.jpg

Dziś praca w zakładzie trwa praktycznie cały tydzień. Oferta cały czas bazuje na tradycji, ale ze względu na prośby klientów poszerzyła się dodatkowo o produkty z mięsa drobiowego. Stąd z logo Ar-Kos można kupić np. parówki z udźca indyczego, jest filet z indyka, pieczony i wędzony, jest pasztet drobiowo-wieprzowy. Wędliny z Jordanowa doceniają klienci z Warszawy, bo jednym z odbiorców produktów Ar-Kosa jest właściciel stołecznych sklepów z ekologiczną i zdrową żywnością. Kabanosowe warkocze czy robiąca wrażenie soczysta szynka z nogi wieprzowej są ozdobą stołów wiejskich podczas wesel i przyjęć okolicznościowych, a poszczególne wędliny np. krakowska suchą są serwowane gościom hoteli np. DoubleTree by Hilton w Łodzi. Kiełbasy i szynki z rodzinnego zakładu można kupić w kilku sklepach w Łodzi, Andrespolu i Jordanowie, a także – w każdą sobotę – na rynku „Prosto od rolnika” przy Porcie Łódź w Łodzi.

ar_kos_4.jpg

Asortyment jest bogaty i stały, choć ilość zamówień zmienia się w ciągu roku. Na Wielkanoc najwięcej dotyczy białej kiełbasy i szynek, na Boże Narodzenie – szynek, wędzonek i oczywiście krakowskiej suchej. Oprócz najbliższego sobotniego rynku przy Porcie Łódź, okazją do skosztowania smakołyków od Ar-Kosa będą targi Natura Food 14-16 listopada w Łodzi. Obok flagowych kiełbas i wędlin, magnesem stoiska będzie biała kiełbasa jordanowska – wytwarzana z chudego mięsa z szynki lub łopatki bez wędzenia, z majerankiem, czosnkiem, solą peklową i grubo mielonym pieprzem widocznymi pod wilgotną, naturalną osłonką. To właśnie ona – idealna na wielkanocny stół, do zalewajki czy na grilla – powalczy o kolejną statuetkę Tygla Smaków podczas wojewódzkiego konkursu na najlepsze produkty tradycyjne, wytwarzane w oparciu o dziedzictwo kulinarne naszego województwa.

ar_kos_5.jpg

W Łodzi działają dwa rynki "Prosto od rolnika" - przy Manufakturze oraz przy Porcie Łódź. W każdą sobotę można na nich kupić świeże, sezonowe warzywa, rzemieślnicze sery i chleby, naturalne soki, tradycyjne wędliny czy domowe przetwory. Wszystko od lokalnych, drobnych producentów i wytwórców z województwa łódzkiego. To miejsce, w którym klient może bezpośrednio spytać wytwórcę o skład i proces powstania produktu. Handel trwa od godz. 6-7 do godzin południowych - do ostatniego produktu.

kw/fot. M. Romanik