Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Skarby z „Plantacji Potok’ na rynku „Prosto od rolnika”

piątek, 22 maja 2026

Owoc pigwowca jest nazywany polską cytryną.  Średnio atrakcyjny wizualnie, twardy i niejadalny na surowo, za to kryje w sobie prawdziwą bombę witaminową. Mateusz Parol ze Smardzewic wszystkie te skarby wyciska i „zamyka” w butelce. Jego soki i koncentraty z pigwowca, a także przeciery i octy można w każdą sobotę kupić na rynkach „Prosto od rolnika” w Łodzi.

pigwowiec.jpg

Pochodzą z „Plantacji Potok” w powiecie tomaszowskim, ukrytej blisko lasu, z dala od ruchliwych dróg i cywilizacji. Wśród krzewów rosnących „jak natura dała”, fruwają pszczoły, o które pan Mateusz bardzo doba tworząc im domki. To wszystko czuć w smaku esencjonalnych soków produkowanych bez wzmacniaczy czy sztucznych barwników.

pigwowiec_1.jpg

Sama natura

Pan Mateusz to syn leśnika, i jak opowiada, wychowywał się w lesie. – Stąd moje zamiłowanie do natury – mówi. Ze Smardzewicami jest związany od dzieciństwa. Zanim zajął się produkcją soków, dużo podróżował zdobywając doświadczenie m.in. w gastronomii. Uprawą pigwowca zainteresował się dzięki tacie, choć wcześniej eksperymentował m.in. z jadalnymi ślimakami. – U ojca pigwowiec był na domowe potrzeby, a ja to rozwinąłem w 2-hektarową plantację – dodaje.

pigwowiec_2.jpg

To 5,5 tysiąca krzaków, które sam uprawia. Pracy jest dużo przez cały rok i w rytm jego pogodowych kaprysów.– W tym roku, odpukać, nie ma tragedii, ale ostatnie dwa lata były bardzo ciężkie np. w ubiegłym przymrozki trwały dwa tygodnie. Tak ścięło owoc, że bałem się jeździć na plantację, wszystko było brązowe – wspomina pan Mateusz, który hoduje również borówkę amerykańską.

pigwowiec_3.jpg

Na plantacji rządzi natura, a pan Mateusz uczy się na własnych błędach, ale i korzysta z bogatego doświadczenia zdobytego podczas pracy m.in. w restauracjach i pięciogwiazdkowych hotelach. Co podkreśla – wszystko, od podstaw, to jego własna praca, bo nawet krzewy na swojej plantacji hoduje sam, z nasion. Co równie ważne, ani w sadzie, ani podczas produkcji nie korzysta z chemii.

– U mnie przyroda robi swoje. Pomagają krety, ptaki. To malutki ekosystem, który sam funkcjonuje, i przynosi efekty, co widać po owocach – zaznacza.

pigwowiec_4.jpg

Najwięcej pracy jest jesienią, od września, kiedy rozpoczynają się ręczne zbiory „polskich cytryn”. – Wtedy od rana jeżdżę zbierać, a drugą część dnia przeznaczam na przetwarzanie owoców – mówi i żartuje, że w jego manufakturze prasą są jego mięśnie.

pigwowiec_5.jpg

Chroni i wspomaga

W tym roku natura jest łaskawsza i w maju krzewy zaczerwieniły się, tak jak powinny. To zapowiedź dobrego zbioru. Z owoców pan Mateusz przede wszystkim wyciska wszystkie soki. Jego flagowym produktem jest koncentrat z owoców pigwowca. Jedna butelka to 1,5 kg owoców.

– Jest bardzo esencjonalny, bez żadnych E, bez wzmacniaczy smaku – pokazuje. Lista zalet złocistego napoju jest bardzo długa – to lekarstwo na wszystko w płynie: podnosi odporność, działa przeciwzapalnie i przeciwwirusowo, pomaga redukować zły cholesterol, zmniejsza ryzyko chorób serca, jest źródłem błonnika, zawiera przeciwutleniacze. Wyrób pana Mateusza można pić samodzielnie lub dodawać do wody albo herbaty.

pigwowiec_6.jpg

O najwyższej jakość świadczą sami klienci. – Jeśli ktoś mnie nie zna, albo nie zna tego koncentratu, to bierze malutką butelką, ale potem, za tydzień mam telefon: gdzie pan będzie. I wtedy już jest duża butelka, a potem sprzedaję już na kartony – mówi z dumą.

Jak nutella

Oprócz soków i koncentratów na „Plantacji Potok” powstają też wyśmienite przeciery. Pan Mateusz robi je z wyselekcjonowanych owoców, mają konsystencję gęstego musu – są przecierane na bardzo drobnych sitach, nie ma w nich pestek czy skóry. Można je jeść samodzielnie, ale też są świetnym uzupełnieniem i dodatkiem np. do naleśników, sera, ciast czy na kanapki. – Można również mieszać z herbatą, no i mam sporo klientów, którzy wyjadają ten przecier jak nutellę ze słoika – opowiada.

Jak przyznaje, lubi eksperymentować, więc w ofercie jest też przecier z dodatkiem owoców gruszki. – To taka wersja testowa, bo cały czas próbuję czegoś nowego. To gruszki, odmiany ze starego sadu. Czyste, bez oprysków, 50 procent na 50. Nowość, ale klienci już mnie „duszą” że chcą więcej – śmieje się.

pigwowiec_7.jpg

Nowością są, na razie również w fazie testów, octy: z pigwowca, ale i z nadpilicką dziką różą.

Cały też czas myśli o kolejnych produktach. Pilotażowo kandyzował owoce. Poszły na pni i ci, którzy je kupili jeszcze długo wydzwaniali o kolejne. Pracuje też nad wykorzystaniem swoich owoców w kosmetologii.

Dobre, bo lokalne

Mateusz Parol jest wielkim entuzjastą rynku produktów lokalnych. Od kilku lat jego sok ma certyfikat marki lokalnej „Dolina Pilicy – zwolnij bieg”. To potwierdzenie najwyżej jakości i wizytówka tej części łódzkiego. Na lokalność stawia też jeżeli chodzi o gruszki,  z których powstaje nowy smak przecieru. – Biorę je od kolegi z rynku „Prosto od rolnika”, są lokalne i sprawdzone – podkreśla.

Jego wyroby co tydzień można kupić na rynkach „Prosto od rolnika” w Łodzi przy ulicy Piwnej i przy Porcie Łódź , ale reklamuje też Łódzkie w każdą środę podczas kiermaszu „Lokalny rolnik” pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie. Pana Mateusza można też spotkać na wszystkich najważniejszych imprezach w regionie np. bierze udział w Jarmarkach Spalskich, kiermaszach w Bełchatowie, Piotrkowie, wystawach typu Rol-Szansa. Będzie obecny podczas Jarmarku Wojewódzkiego w Łodzi 31 maja.

pig.jpg

- Napędza mnie to, że klienci, którzy ze mną zaczynali te 4 lata temu, są cały czas. Że wracają i w ten sposób doceniają moją pracę i jej jakość. A stawiam tylko na sprzedaż bezpośrednią, bo jestem za malutkim producentem, żeby swoje soki wstawiać do sklepów – mówi. W ubiegłym roku, jak zliczył, miał ok. 120 wyjazdów. W ten sposób buduje fundament swojej marki. – Przede wszystkim rozmawiam z klientem, odpowiadam na tysiąc pytań. To nie jest sprzedaż przez Internet, że klikamy, ale ze mną można porozmawiać, można spróbować – podkreśla.

pigwowiec_8.jpg

Prosto od rolnika, czyli prosto z pola, sadu i ogrodu

W Łodzi działają dwa rynki „Prosto od rolnika” stworzone przez Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego i Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego. Działają przy ul. Piwnej (przy Manufakturze) i przy Porcie Łódź. Handel trwa tutaj w każdą sobotę od świtu do południa. To bardzo ważne wsparcie dla lokalnej gospodarki – wszyscy sprzedający są z naszego województwa i przywożą tu tylko swoje produkty lub uprawy. W każdą sobotę są m.in. sezonowe, świeże owoce i warzywa, rzemieślnicze sery, wędliny, chleby, domowe przetwory i soki. Taką formę handlu chwalą zarówno klienci, jak i sprzedający - zapewnia ona bezpośredni kontakt i możliwość rozmowy o produkcie.

kw/fot. M. Romanik