Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Rzeźbiarz z Pabianic. To jego kariatydy zdobią kamienicę przy Włókienniczej

wtorek, 13 stycznia 2026

Rafał Frankiewicz od ponad 30 lat wydobywa ukryte piękno z pozornie zimnego tworzywa, jakim jest kamień. Na jego prace można się natknąć w przestrzeniach miejskich, między innymi przy ul. Włókienniczej w Łodzi.

Monumentalne rzeźby autorstwa Rafała Frankiewicza mija każdy, kto przechodzi lub przejeżdża ulicą Włókienniczą. Zdobią elewację zrewitalizowanej XIX-wiecznej kamienicy pod numerem 6.

IMG-20260112-WA0066.jpg

- Dobrym duchem tego przedsięwzięcia był Andrzej Walczak, współtwórca firmy Atlas, ale też miłośnik i propagator sztuki. Zainteresował mnie tym projektem, mówiąc, że wymarzył sobie coś nieoczywistego, co nie będzie wykonane w duchu dziewiętnastowiecznym, a będzie nawiązywać do naszych czasów - wspomina rzeźbiarz.

Kariatydy zdobią elewację między pierwszym a drugim piętrem budynku. Jak opowiada twórca, była to praca z mnóstwem obostrzeń technicznych. Rzeźby nie mogły mieć więcej niż 32 centymetry głębokości, by nie wystawać poza gzymsy, musiały mieć najwyżej metr rozpiętości i skrupulatnie wymierzoną wysokość - 3,75 m.

- Przy tej głębokości i wysokości to w zasadzie kartki papieru - mówi obrazowo Rafał Frankiewicz. - Zrobiłem sześć kariatyd. Podobnych, ale każda jest inna. W środku budynku jest brama wjazdowa, co wymuszało symetrię, trzy na lewo, trzy na prawo. Są zrobione z laminatu. Podczas pracy musiałem spełnić szereg wymogów technicznych, zatwierdzanych przez urzędy, konserwatorów, strażaków. Parę razy jeździłem na Włókienniczą, wciągałem i zdejmowałem rzeźby, bo musiały zostać precyzyjnie dopasowane. Miałem na to trochę więcej niż pół roku, więc był potworny galop. Wyszła bardzo interesująca kompozycja. Fajne jest to, że można ją oglądać z różnych perspektyw.

Jeszcze bardziej monumentalny był posąg boga Zeusa zamówiony przez greckiego biznesmena, właściciela pensjonatu na Cyprze. Rzeźba siedzącego Zeusa miała trzy metry. Razem z postumentem i elementem wieńczącym posąg - 4,2 m. Aby można ją było przewieźć z pracowni rzeźbiarza w Pabianicach, musiała zostać odlana z tworzywa sztucznego.

IMG-20260112-WA0004.jpg

- Zeus popłynął na Cypr statkiem. Warunek był taki, że posąg ma się zmieścić do kontenera, więc żaden z elementów nie mógł być szerszy niż wymiary tego kontenera - wspomina Rafał Frankiewicz.

Obok Zeusa stanęły potem zaprojektowane przez pabianiczanina równie potężne posągi Ateny i Dionizosa.

Rafał Frankiewicz jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Jego autorska pracownia mieści się przy ul. Piotra Skargi w Pabianicach. Dłuto wziął do ręki w roku 1993. Zanim w pełni poświecił się rzeźbie, przez kilka lat pracował jako nauczyciel. Uczył plastyki w szkole przy ul. Czernika w Łodzi. Przez jakiś czas pracował jako asystent w pracowni rzeźby łódzkiej ASP.

DSC05707.jpeg

- Ale przyszedł taki moment, że rzuciłem to wszystko i zająłem się wyłącznie rzeźbą - wspomina.

To było w 2007 roku. Dziś Rafał Frankiewicz jest cenionym artystą, realizuje też rzeźbiarskie zamówienia dla osób prywatnych, firm, instytucji. Uprawia rzeźbę portretową, kameralną i monumentalną. Na jego ciekawie zaprojektowane i efektownie wykonane nagrobki możemy się natknąć na cmentarzach w naszym regionie i innych częściach kraju.

IMG-20260112-WA0033.jpg

- Robię to oczywiście na zlecenie, ale każdą z tych realizacji traktuję bardzo intymnie. Każde spotkanie zaczyna się od tego, że ktoś musi mi trochę poopowiadać - mówi rzeźbiarz.

Artysta ma na koncie liczne wystawy w Polsce i poza granicami, oraz plenery. Jego prace były pokazywane między innymi w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. W Łodzi można je było oglądać m.in. w Klubie Nauczyciela.

IMG-20260112-WA0040.jpg

- Jedną z wystaw, którą wspominam najmilej, jest ta z 2023 roku w Monako. Zostałem tam zaproszony jako uczestnik niezależny, czyli człowiek niezwiązany z organizacjami, galeriami, uczelniami. Zrobiłem dużą rzeźbę zatytułowaną Marianna, czyli Wolność zakładająca czapkę frygijską. To było prawie 200 kilogramów kamienia. Samodzielnie ją tam zawiozłem pożyczonym samochodem - opowiada Rafał.

Artysta nie stroni też od małych, kameralnych wystaw.

- Cenię momenty, w których ktoś z racji mojej postawy życiowej i artystycznej do czegoś mnie zaprasza. Ale musi iść za tym projekt, który mnie zaciekawi, zainspiruje, da szansę na nowe wyzwania - mówi.

Tak było z wystawą, którą kilka lat temu zaproponowała rzeźbiarzowi właścicielka outletu modowego w Pabianicach, w którym prezentowana jest także sztuka. Wernisaż odbył się w Dzień Kobiet, dlatego artysta przygotował cykl płaskorzeźb „Kobiety na rurce”.

DSC05718.jpeg

- Dokumentacja zdjęciowa powstała w jednej z pabianickich szkół tańca. Modelkami były uczestniczki zajęć tańca na rurze. Pomysł był nowatorski, wszyscy byli nim zachwyceni – opowiada Rafał Frankiewicz. - Zamierzałem zrobić drugą część, bo skoro mamy dziewczyny na rurce, to powinniśmy mieć także chłopaków na drążku. Ale nie znalazłem kandydatów na modeli.

DSC05723.jpeg

W swojej pracy sięga po ceramikę, brąz, tworzywa sztuczne, ale tworzy głównie w kamieniu.

- To materiał wymagający i niewybaczający błędów - mówi. - Kiedyś najbardziej lubiłem marmur, ale dziś dużo frajdy sprawia mi praca w piaskowcu. Trzeba umieć dobrze rzeźbić, żeby go ożywić, żeby mu nadać charakter, żeby zaczął gadać. W marmurze to łatwiejsze.

Frankiewicz jest twórcą wyczulonym na detal.

- Dlatego lubię wyzwania i często je sobie stawiam – mówi, pokazując jedną z ostatnich prac: misternie wyrzeźbione storczyki. - Używam czasami precyzyjnych narzędzi obrotowych, czyli frezów, ale storczyki są wykute za pomocą dłut i młotków. Jak już się popisywać to finezją i maestrią. Tło storczyków też robiłem dłutem. Ze świadomością, że jedno omsknięcie ręki i połowy tych pięknych kwiatów nie będzie - żartuje rzeźbiarz.

DSC05714.jpeg

Jego najnowsze dzieło to trzy kamienne makiety słynnych polskich budowli, które zamówili kuratorzy wystawy powstającej w jednym ze znanych polskich muzeów.

IMG-20260112-WA0016_1.jpg

- Na razie nie mogę zbyt wiele zdradzić, bo wystawa jest w fazie przygotowań, ale wykonałem z piaskowca między innymi makietę zamku w Będzinie. Zostałem wybrany, bo było to zadanie dość karkołomne technicznie - mówi Rafał Frankiewicz.

IMG-20260112-WA0027.jpg

aa/fot. ak, arch. Rafała Frankiewicza