Przewodnik nr 1 w Łodzi. Urodziny człowieka, który Łódzkie ma w krwiobiegu
piątek, 27 lutego 202689 lat skończył Mirosław Wojalski, nestor przewodników po Łodzi i województwie, regionalista, działacz kulturalny i społeczny, nauczyciel, kolekcjoner, honorowy prezes łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
Jubileusz był okazją do złożenia życzeń w imieniu Joanny Skrzydlewskiej, marszałka województwa łódzkiego, oraz do wspomnień.
- Uważam, że jestem człowiekiem spełnionym - mówi szacowny jubilat, a mieszkańcy Łodzi i województwa nie mają wątpliwości, że jest wiele powodów, które świadczą o wadze tych słów.

Mirosław Wojalski jest regionalistą, który zainspirował kilka pokoleń miłośników Łodzi i Łódzkiego. Od lat 60. XX wieku przez dziesięciolecia pokazywał turystom najpiękniejsze i najważniejsze miejsca oraz przybliżał sylwetki znanych osób związanych z województwem i jego stolicą.
- Jestem łodzianinem z pochodzenia, wychowania i zamiłowań. Ale w sercu mam także całe województwo łódzkie - mówi o sobie Mirosław Wojalski, licencjonowany przewodnik z… legitymacją nr 1. - Trafiłem na czas wymiany legitymacji i byłem szybszy od innych - dodaje półżartem.
Przewodnikiem była również żona pana Mirosława - Zofia Radzikowska-Wojalska.
- Poznaliśmy się na kursie dla przewodników - mówi pani Zofia.
Mirosław Wojalski jest autorem licznych publikacji o dziejach i zabytkach Łodzi związanym z Widzewską Oficyną Wydawniczą ZORA.
- Ale mój pierwszy opublikowany materiał dotyczył Nieborowa. Był to artykuł „Posągi z Nieborowa”, który ukazał się w tygodniku „Przekrój” - wspomina jubilat.
To człowiek wielu pasji. Jest fotografem-krajoznawcą, bibliofilem i wytrawnym kolekcjonerem. Przez większą cześć życia zbierał „łodziana”, czyli m.in. stare łódzkie widokówki i fotografie, breloczki, plany Łodzi, przewodniki po mieście. Kolekcjonował też „sternfeldiana”, czyli pamiątki związane z urodzonym w Sieradzu Arym Sternfeldem, jednym z pionierów kosmonautyki, który jako dziecko zamieszkał z rodziną w Łodzi.
- Ary to dla mnie postać szczególna. Oboje z żoną znaliśmy go osobiście. Zaczęło się od tego, że napisałem do niego list, bo wspomniał, że ma dwa rodzinne miasta, Łódź i Sieradz. O dziwo odpisał. Zaczęliśmy korespondować, a z czasem się przyjaźnić. W ostatnim roku życia na jednej z książek napisał mi dedykację: mojemu ambasadorowi w Łodzi - opowiada Mirosław Wojalski, z wykształcenia fizyk.

Szerszemu gronu odbiorców jubilat dał się poznać jako kolekcjoner ekslibrisów. Zorganizował i przez 35 lat prowadził Widzewską Galerię Ekslibrisu w Domu Kultury „502” przy ul. Gorkiego na Widzewie-Wschodzie. Jedną z czterech w Polsce, ale za to najstarszą. Jego kolekcję ponad 15 tysięcy ekslibrisów można było zobaczyć na licznych wystawach w Łodzi i w kraju.
- Otwarcie galerii zbiegło się z moim przejściem na emeryturę. Musiałem wypełnić czas, który przedtem pochłaniała praca - opowiada pan Mirosław.

Dokąd zawiózłby dziś wycieczkę, gdyby nagle pojawiło się takie zlecenie?
- W Łodzi na pewno do miejsca, w którym Ary Sternfeld napisał swój słynny „Wstęp do kosmonautyki”, czyli do domu u zbiegu ulic Wólczańskiej i Więckowskiego. Stamtąd poszlibyśmy do Muzeum Sztuki. Na trasie znalazłyby się też na pewno famuły na Księżym Młynie, Bielnik Kopischa przy Tymienieckiego, bardzo niedoceniany, stojąca nieopodal secesyjna elektrownia Scheiblerów, ewenement na skalę europejską, i Muzeum Włókiennictwa. Zakończylibyśmy spacerem ulicą Piotrkowską. W regionie zwiózłbym wycieczkę do mojego ulubionego zamku w Oporowie. Na trasie byłyby też Sieradz, miejsce urodzenia Arego, tamtejsza fara i rynek, Łowicz, Arkadia i Nieborów oraz Piotrków Trybunalski, który bardzo sobie cenię.
aa/fot. Artur Kostkowski
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/przewodnik-nr-1-w-lodzi-urodziny-czlowieka-ktory-lodzkie-ma-w-krwiobiegu#sigProId3d9d6d5142
