Kaczka z Lutomierska, którą zachwycił się Michel Moran
piątek, 27 lutego 2026Niewiele kobiet sięga po przepis na popisowe danie swojej teściowej. Pani Joanna Bachanek z Lutomierska do tych odważnych kobiet należy. Co więcej jej faszerowana kaczka po szlachecku zdobyła kilka ważnych tytułów, a przede wszystkim uznanie klientów, w tym m. in. mistrza kuchni Michela Morana. Legendarną już kaczkę, a także pyszne pasztety m.in. z gęsi, można kupić w każdą sobotę na rynku „Prosto od rolnika” w Łodzi.

Tutaj wszystko jest jak „babcia przykazała”: „prawdziwe” mięso, jajka z domowej hodowli, zioła z ogródka i tylko ręczna praca. Praca tylko na cztery ręce, bo z panią Joanną kaczki oraz pasztety przygotowuje jej mąż, Michał. Jak oboje żartują, w prowadzeniu rzemieślniczej działalności kulinarnej bardzo pomaga ich wykształcenie – oboje są krawcami.
- Śmieję się, że po to się uczyłam szyć, żeby teraz szyć kaczki – mówi pani Joanna.

Złowiona na kaczkę
Zaczynali od firmy odzieżowej – szyli eleganckie stroje wieczorowe, ale w pewnym momencie musieli się przebranżowić. Padło na gastronomię, a pierwsze były pierogi, a potem kaczka, dziś danie firmowe i inspiracja do nazwy prowadzonej działalności. Kaczka faszerowana po szlachecku m.in. mięsem z indyka i rodzynkami, była potrawą rodzinną w domu pana Michała. Robiła ją jego mama, pani Danuta, która przepis odziedziczyła po swojej teściowej Jadzi, przedwojennej kucharce w dworku w Kołacinie. – Mąż mnie na tę kaczkę „złapał” – śmieje się pani Joanna, bo to ona przejęła przepis teściowej, udoskonaliła go i wyniosła na salony.
Szlachecki smak doceniły komisje wielu konkursów kulinarnych przyznając m.in. Tygielek Smaków w 2023 roku i Perłę podczas targów Smaki Regionów w 2024 roku. – Zabiegamy też o to, żeby kaczka została wpisana na listę produktów regionalnych – dodaje pani Joanna.

Niezły pasztet
„Nasza Kaczka” to także pyszne pasztety – z drobiu i z królika, które również przyniosły państwu Bachankom wiele nagród i wyróżnień.
- Robimy pasztety z kaczki, gęsi, królika i indyka. W każdym jest 90 procent mięsa podstawowego, reszta to jajka z wolnego wybiegu, przyprawy i bułka bezglutenowa. Plus nasza praca i serce – podkreśla pani Joanna. Oboje z mężem są promotorami drobiu, ale nie kurczaka, a do tego w żadnym z ich produktów nie ma mięsa wieprzowego.

Jakość ma swoją cenę. – W naszych pasztetach nie ma celulozy, poza tym to sama ręczna praca i to doceniają klienci, którzy wiedzą, ile czasu i wysiłku kosztuje zrobienie takiego pasztetu – mówi pan Michał.
Jakość doceniają też komisje konkursowe. Pasztety z Lutomierska otrzymały Grand Prix w kategorii „Dobry smakołyk” podczas ubiegłorocznego Jarmarku Bożonarodzeniowego w Gdańsku. Wcześniej pasztet z pieczonej gęsi z jabłkiem i cebulą został nagrodzony podczas Jarmarku Wojewódzkiego w Łodzi, a potem podczas Targów Smaki Regionów w Poznaniu.

Porozmawiać z klientem
W najbliższy weekend wyroby z logo Naszej Kaczki znów jadą podbijać Gdańsk. Pani Joanna będzie się z nimi wystawiać podczas Festiwalu Smaków Regionalnych. Z kolei pan Michał, jak w każdą sobotę, będzie czekał na klientów na rynku „Prosto od rolnika” przy ul. Piwnej. Jak dodają oboje, to bardzo ważne miejsce, w zasadzie jedno z niewielu w regionie, gdzie klient bezpośrednio spotyka się z wytwórcą rzemieślniczej żywności. – Brakuje nam takich miejsc w regionie, dlatego jeździmy po jarmarkach – mówi pani Joanna.

W hołdzie tradycji
Wszystkie składniki produktów „Naszej kaczki” pochodzą z naszego regionu i od lokalnych hodowców. Co więcej, państwo Bachanek, planują sami rozwinąć swoją działalność i rozpocząć zarówno hodowlę swoich gęsi, jak i prowadzić działalność edukacyjną w zakresie zdrowej i tradycyjnej żywności. Doświadczenie już mają, bo tematem interesują się już od czasów, gdy ich dzieci chodziły do przedszkola. Wtedy walczyli o to, żeby maluchy nie jadły sosów z torebki i nie popijały ich litrami cukru. Stworzyli fundację, a teraz przymierzają się do zmiany lokalizacji działalności. Pierwszy krok już zrobili – wyprowadzili się z Łodzi. Docelowo „Nasza Kaczka” będzie w Kazimierzu koło Lutomierska. To tam chcą prowadzić m.in. warsztaty na temat tradycyjnej żywności czy pokazywać jak się kiedyś mieliło ziarna na mąkę. – Chcemy stworzyć miejsce, takie poglądowe gospodarstwo, do którego ludzie będą mogli przyjechać z dzieciakami i zobaczyć, jak wyglądają kaczki, kury, gęsi, jak wyglądają ich jajka. Bo oni często tego nie wiedzą – opowiada pani Joanna.

Sobota na ryneczkach
W Łodzi działają dwa rynki „Prosto od rolnika” stworzone przez Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego i Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego. Działają przy ul. Piwnej (przy Manufakturze) i przy Porcie Łódź. Handel trwa tutaj w każdą sobotę od świtu do południa. To bardzo ważne wsparcie dla lokalnej gospodarki – wszyscy sprzedający są z naszego województwa i przywożą tu tylko swoje produkty lub uprawy. W każdą sobotę są m.in. sezonowe, świeże owoce i warzywa, rzemieślnicze sery, wędliny, chleby, domowe przetwory i soki.
kw/fot. S. Sołtyszewski
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/nasza-kaczka-joanny-bachanek-czyli-szlachetny-smak-tradycyjnych-receptur#sigProIdf9709e8e95
