Łódzkie z pasją. Kolejarze z Piotrkowa od ćwierć wieku budują ruchomą szopkę
niedziela, 21 grudnia 2025Piotrkowska ruchoma szopka będzie w tym roku zachwycać kolejne pokolenia mieszkańców. Ci, którzy oglądali ją jako dzieci, dziś do kościoła oo. Bernardynów przyprowadzają swoje dzieci. Od lat o przygotowanie konstrukcji i ustawienie makiety dbają kolejarze: Mirosław Kurdasiński i Włodzimierz Popławski. Każdą figurkę znają na pamięć, bo szopkę budują od około 25 lat.

Gdy pracowali na kolei, żeby budować szopkę, brali urlopy. Dziś obaj maszyniści są na emeryturze, ale tylko to się zmieniło – od ponad 25 lat, dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia spędzają w kościele oo. Bernardynów w Piotrkowie Trybunalskim. Tu, codziennie, cierpliwie i z dbałością o każdy detal, tworzą niepowtarzalną ruchomą szopkę – dla mieszkańców Piotrkowa – szopkę kolejarską. Co roku swoją premierę ma po Pasterce – tylko tego dnia można ją oglądać bez ochronnej szyby, za to porządku i bezpieczeństwa figurek pilnują panowie Mirosław i Włodzimierz. Szyba pojawia się 25 grudnia i zabezpiecza szopkę do 2 lutego.

- Najbardziej podoba mi się, jak dzieciaki są przyklejone buźkami do szyby, jakby mogły, to by weszły, żeby pobawić się figurkami. To jest dla nas, jako budowniczych, największa radość – mówi pan Mirosław.

Nie trudno się dziwić dzieciom, bo szopka jest niesamowita. To ok. 200 figurek, z których ok. 40 się rusza. Jest pociąg z maszynistami Mirem i Włodziem, piekarnia, warsztat kowala, zakład krawiecki, są pasterze i miniatury budynków charakterystycznych dla Piotrkowa. Jest ratusz, zamek królewski i oczywiście klasztor oo. Bernardynów z pomnikiem św . Antoniego, od którego wszystko się zaczęło. Są piotrkowskie kapliczki. Wszystkie wykonane są z zapałek, a ich dachy z szyszkowych łusek. To godziny pracy nieżyjącego już Pawła Sońty. Chociaż zestaw figurek i obiektów jest niezmienny, to panowie Mirosław i Włodzimierz dbają, aby co roku szopka wyglądała inaczej. Jak śmieje się pan Mirek, wśród odwiedzających szopkę często słyszy rozmowy: o, a ta figurka w tamtym roku stała gdzieś indziej.

- Kiedyś, gdy szopka jeszcze była za ołtarzem, mieliśmy pustkę w głowie, jak ją ustawić. Nic nam nie szło. Przyszedł brat Cherubin, który był opiekunem szopki, i mówi: zostawcie to, przyjdźcie jutro, pojutrze. I tak zrobiliśmy i od razu był pomysł – wspomina pan Mirosław.

Praca nad szopką trwa około dwóch tygodni. Panowie przychodzą codziennie, od rana do obiadu. Od kilku lat konstrukcja jest stała, ale wcześniej co roku wszystko budowali od początku. Co roku wykładają ją mchem, ustawiają choinki, a przede wszystkim sprawdzają każdą zabawkę. Teraz najwięcej czasu zajmuje konserwacja figurek, bo ciągle któraś się psuje. – Kiedyś mechanizmy było trwalsze - mówi pan Włodzimierz. Jak dodaje, często ratunkiem są np. silniczki ze starych kuchenek mikrofalowych. – Jak ktoś ma, to chętnie weźmiemy.

Niektóre figurki straciły część funkcji – np. lokomotywa nie puszcza pary i jeździ… do tyłu, ale szopka zawsze zachwyca. W tym roku nowością będą drewniane mebelki, które ktoś im zostawił w prezencie. Jak przyznają obaj kolejarze, na zakupy ich nie stać, nie ma też sponsorów, którzy, jak przed laty fundowali figurki. – Taka figurka kosztuje ok. 200 euro – podkreśla pan Mirosław. Bardziej jednak od braku nowości martwi ich to, że nie wychowali następców. – Dzieci dzisiaj się nie garną, a my jesteśmy dziadkami – mówią. – Jakby jakaś młodzież przyszła i popatrzyła, pomożemy, nauczymy.

Kolejarską ruchomą szopkę w kościele oo. Bernardynów w Piotrkowie będzie można oglądać po Pasterce. Znajduje się w tzw. salce kolejarskiej i będzie czynna do 2 lutego.
kw
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-z-pasja-kolejarze-z-piotrkowa-od-cwierc-wieku-buduja-ruchoma-szopke#sigProId97bd3bb77b
