Łódzkie z pasją. Ewa i Krzysztof, czyli para w drodze
wtorek, 17 marca 2026Ewa i Krzysztof, pielęgniarka pediatryczna z Bełchatowa i trener łyżwiarstwa figurowego z Łodzi od kilku lat podróżują po świecie za przysłowiowe grosze. W każdą zabierają coś z Łódzkiego.
Połączyła ich miłość do podróży i chęć poznawania świata inaczej niż z autobusu biura wycieczkowego. Są wielkimi fanami Azji - na swoim koncie mają już wyprawy m.in. do Indii, Kambodży, Tajlandii, Sri Lanki, Wietnamu, Malezji czy Indonezji. Każda to wielka przygoda i najlepsze lekcje życia. A do tego cudowne wspomnienia np. oświadczyny pod Tadż Mahal.

Cel: Indie
Ewa Szymanek pochodzi z Bełchatowa i jest pielęgniarką pediatryczną. Zanim jednak zaczęła pracować w zawodzie, w wakacje dorabiała jako pilotka wycieczek w Grecji. – Pomagałam ludziom w transferach, odbierałam ich z lotniska. Pomyślałam, że to jest takie proste. Że wystarczy kupić bilet, przyjść, polecieć i nie ma żadnych ograniczeń – wspomina.

Krzysztof Gała, Łodzianin, wieloletni zawodnik kadry narodowej w łyżwiarstwie figurowym, Mistrz Polski, zanim został trenerem, jako zawodnik tej dyscypliny zwiedzał Europę. Pasję do podróży rozbudzał oglądając filmiki na youtube i tiktoku, głównie w czasie pandemii. Gdy się poznali, okazało się, że łączą ich marzenia o dalekich wyprawach np. do Indii. – Myślałam, że to niemożliwe, że ktoś, tak jak ja chce polecieć do państwa, gdzie jest tyle kontrastów i zwiedzać je z plecakiem, a ja miałam zaplanowaną drogę autostopem, jak to zrobić – opowiada pani Ewa.

I tak od słów, przeszli do czynów, a pierwszym celem ich podróży stały się właśnie Indie. Spędzili tam miesiąc, pokonując lokalnym transportem 5 tys. km. Po drodze zostali oszukani, pochorowali się, przeżyli mnóstwo przygód, ale całą wyprawę wspominają z błyskiem w oczach. Jak mówią zgodnie, od czasu tego wyjazdu, pierwszą rzeczą, którą robią po dotarciu na miejsce, jest kupowanie Internetu. O swoich przygodach opowiadali podczas spotkania autorskiego, zorganizowanego w Miejskim Centrum Kultury w Bełchatowie. Jak zdradza pani Ewa, wyprawa była dla nich tak dużym przeżyciem, że dopiero teraz powoli wracają do utworzonych tam nagrań.

Globalna wioska
Ze względu na pracę, zwłaszcza pana Krzysztofa, którego kalendarzem rządzą zawody i zgrupowania łyżwiarskie, podróżują raz w roku i mają na to miesiąc. Pozostałe 11 miesięcy to czas przygotowań, a zaczynają od znalezienia biletów. To specjalizacja Krzysztofa. – Obserwuję bilety na cały świat – mówi i jak przyznaje cierpliwością i z dobrym refleksem można upolować bilety lotnicze na Sri Lankę za 700 zł czy za 800 zł do Indii od osoby.

Pani Ewa organizuje noclegi, planuje trasy. Wielką podporą w logistyce są kontakty z Polakami przebywającymi w odwiedzanych przez nich państwach. Dzięki temu bez problemu znajdują informacje przydatne m.in. przy szukaniu transportu.
- Wystarczy napisać, hej, jesteśmy w tym miejscu, szukamy transportu dla tylu osób tego dnia. I od razu pojawia się 50 komentarzy w ciągu najbliższych 3 minut – opowiadają.

Sami swoimi wrażeniami i przygodami chwalą się na youtube i na Facebooku, gdzie zamieszczają zdjęcia i filmiki z podróży. Przy czym, jak podkreślają, nagrywają podróżowanie, a nie podróżują dla nagrań.
Wiernymi fanami relacji z wypraw są rodziny obojga podróżników. W ubiegłym roku obserwowanie zmienili na uczestnictwo, bo Ewa i Krzysztof zabrali swoich rodziców na wielką wyprawę do Sri Lanki. W tym roku będzie powtórka z rozrywki. – Wtedy nie do końca odpoczęli, bo my mamy bardzo intensywne plany, a teraz chcemy to nadrobić. Zakładamy, że będzie idealnie – mówi pani Ewa. Jak dodaje, po "family tour" para wybiera się na kolejną tułaczkę do Wietnamu.

Łódzkie w sercu
Stałym wyposażeniem ich podróży są bluzy z logo województwa łódzkiego i czapka salonu fryzjerskiego należącego do cioci Ewy. Jest ona dla młodych podróżników wielkim wsparciem. – To siostra mojej mamy i zawsze nas zachęcała: lećcie, zróbcie to, to wasza podróż, wasze życie – mówi pani Ewa.

Pani Ewa i pan Krzysztof wprost przyznają, że nie potrafią już żyć bez podróżowania lub planowania wypraw. Dzięki nim nauczyli się jeździć skuterami po ruchliwych ulicach Wietnamu. - Najważniejsze, żeby się nie oglądać za siebie – śmieje się pan Krzysztof. Ze swoimi doświadczeniami np. z Indii, wiedzą, że dziś poradzą sobie wszędzie. – Przede wszystkim nauczyliśmy się, że nie wszystko, co się zaplanuje, będzie miało taki finał, trzeba być otwartym, elastycznym i zwracać uwagę na to, co się dzieje na świecie – mówi pani Ewa.
kw/fot. S. Sołtyszewski
zdjęcia z podróży - arch. pryw. E. Szymanek i K. Gały
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-z-pasja-ewa-i-krzysztof-czyli-para-w-drodze#sigProId032dc444a8
