Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie lotnisko gotowe do zimy

piątek, 31 października 2025

Zima może zaskoczyć kierowców, ale nie lotnisko w Łodzi. Choć na termometrach wciąż jesienne temperatury, port jest już gotowy na śnieg, mróz i lód. Służby techniczne przeszły w tryb zimowy wcześniej niż zwykle, by zapewnić pełne bezpieczeństwo operacji lotniczych.

W tym roku pogoda zaskoczyła wszystkich. Choć umownie lotniska muszą być gotowe do nadejścia zimy w połowie października, to na lotnisku w Łodzi pierwsze odladzanie samolotu odbyło się wyjątkowo wcześnie, bo 2 października. Taka procedura wykonywana jest na życzenie kapitana samolotu.

Gotowość do zimowego utrzymania lotniska obejmuje przygotowanie i sprawdzenie sprzętu oraz pełna dyspozycyjność pracowników: Dyżurnych Operacyjnych Portu i Działu Eksploatacji Lotniska. Dyżurny monitoruje prognozy pogody i dowodzi akcją odśnieżania.

Sprzęt lotniskowy to ogromne pługi wielkości TIR-a z naczepą do odśnieżania drogi startowej i płyty postojowej oraz odladzarki do samolotów. Pługi na lotnisku nie przypominają tych, które widujemy na drogach naszego regionu. Ich lemiesze mają długość 9 metrów z możliwością rozwinięcia do 14,5 metra. Za nim są szczotki do zamiatania śniegu, dmuchawy, a na końcu kilkumetrowy magnes neodymowy zbierający metalowe elementy, które mogą wypaść ze szczotek na drogę startową.

Droga startowa na lotnisku w Łodzi na długość 2500 m i szerokość 60 m. Kiedy spadnie śnieg cztery pługi przejeżdżają tam i z powrotem „na zakładkę” z prędkością 40 km/h. Po nich wjeżdża ciągnik z zabezpieczeniem chemicznym: granulatem, albo specjalnym płynem (na lotniskach nie używa się soli drogowej ani piasku). W ciągu 20 minut od rozpoczęcia akcji można przyjmować samoloty.

Dla pracowników operacyjnych lotniska śnieżna zima z temperaturą minus 10 st. C to czysta przyjemność. Łatwo usunąć sypki śnieg z drogi startowej. Najgorsze są mżawka, gołoledź i temperatura do minus 5 st. C, a także zmienna pogoda: zamarzanie i roztapianie, w lotnictwie nazywane „przechodzeniem przez zero”. Wówczas trzeba używać chemii i cały czas trzeba być w gotowości i kontakcie ze stacją meteorologiczną Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

 

AK/ fot. AK