Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Smak z Maroka w gospodarstwie pod dwustuletnim dębem. Rzemieślnicze sery można kupić na rynku „Prosto od rolnika”

piątek, 17 lipca 2026

Rzuć wszystko i zajmij się robieniem kozich serów – tak zaczęła się historia rodzinnego „Gospodarstwa pod Dębem” w Tuchaniu (pow. pajęczański), w którym każda z 70 kóz ma swoje imię. Prowadzą je Małgorzata i Piotr Brusiłowicz córką Martyną, którzy do Łódzkiego sprowadzili się z Katowic, wywracając do góry nogami swoje dotychczasowe życie.

sery_15.jpg

Marzenie o prostym życiu w zgodzie z naturą dojrzewało przez kilka lat, a od dwóch państwo Brusiłowicz wcielają je w życie. W niewielkim Tuchaniu w gm. Kiełczygłów urządzili rzemieślniczą serowarnię, a wkrótce rodzinne gospodarstwo powiększy się o zagrodę demonstracyjno-edukacyjną, w której będą mogły odbywać się m.in. lekcje przyrody. A wszystko zaczęło się od …podróży do Maroka. Poznane tam smaki, a potem pandemia, sprawiły, że rodzina porzuciła swoje dotychczasowe życie w Katowicach i założyła siedlisko w Łódzkiem.  – Chcieliśmy zwolnić, wrzucić „na luz”. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy tylko mówić o zdrowym życiu i odżywianiu, ale tak zaczniemy żyć – mówi pani Małgorzata.

sery_16.jpg

Serce do zwierząt

Hodowla liczy dziś 70 kóz różnych ras m.in. kozy białe, saanejskie, anglonubijskie i sandomierskie. Każda ma imię dopasowane do charakteru. Jest Czubaka z charakterystycznym „meczeniem”, jest dorodna Smoczyca, która gdy się urodziła, ważyła niecałe pół kilograma, są Benia i Beza, jest opiekuńcza ciocia Ruda czy chodząca swoimi ścieżkami i nieco gapowata Melepeta. Dla gospodarzy są jak rodzina. Stadem opiekują się wszyscy właściciele, bo np. zimą, dla pobudzenia laktacji, kozy są dojone ręcznie.

sery_17.jpg

– Zawsze mieliśmy „to coś” do zwierząt, nawet jak mieszkaliśmy w bloku w Katowicach – mówi Martyna Mzyk. Jak śmieje się pan Piotr, kozy dają się łatwo kochać, a ich szczególnym fanem jest zięć, który bardzo lubi spędzać czas na pastwisku. – Bierze książkę i czyta sobie wśród nich. Odpoczywa tam, chociaż trzeba uważać, bo te łobuziary już jedną książkę mu zjadły – śmieje się gospodarz.

sery_18.jpg

Z Maroka do Tuchania

Stado rozrasta się od dwóch lat, gdy rodzina się sprowadziła do Tuchania. Wcześniej mieszkali w Katowicach, gdzie m.in. prowadzili firmę zajmującą się ogrodami i administrowaniem budynkami. Pomysł o własnoręcznym wytwarzaniu serów pojawił się wcześniej, w 2018 roku po podróży do Maroka, gdzie pani Małgorzata poznała kozie sery robione w domu przez starszą Marokankę. Wspomnienie smaku i tego, jak dobrze się czuli po ich jedzeniu, sprawiły, że pojawiła się potrzeba posiadania swojego własnego gospodarstwa.

sery_19.jpg

Decyzję o rzuceniu Katowic i całkowitej zmianie życia ułatwiły pandemia oraz problemy zdrowotne i zawodowe. Wybór nowego miejsca nie był przypadkowy, bo pan Piotr w sąsiedniej gminie Siemkowice miał prababcię. Dlatego to właśnie tu kupili działkę ze starym domem, który teraz remontują. Po sąsiedzku planuje pobudować swój dom pani Martyna, a także kolejne dzieci: Filip i Karolina. – Chcemy być tu wszyscy razem – uśmiecha się pani Martyna.

 

Pierwsze nagrody

Symbolem gospodarstwa, ale i siły rodziny, jest dwustuletni dąb, który rośnie obok domu. Swoją historię ma też każdy z serów. Dumą serowarni jest Antek, który dostał nazwę na cześć rocznego Antosia, wnuka państwa Brusiłowicz. To ser wędzony na zimno, a sekret jego smaku tkwi w przepisie, który pan Piotr odziedziczył po swojej prababci, pochodzącej z pobliskiej wsi Mokre w gm. Siemkowice. Oryginalny smak sera doceniło jury ubiegłorocznego Tygla Smaków, z którego Antek wrócił z „Tygielkiem”. Wędzony przysmak został też pozytywnie oceniony przez Jakuba Maziarczyka, fromażera i jedynego Polaka, który znalazł się w składzie sędziów prestiżowego konkursu World Cheese Awards 2025.

sery_21.jpg

- Na zimę robię jeszcze Antka z suszoną śliwką, bo przecież musi być trochę tej śląskiej kuchni – mówi pani Małgorzata, rodowita Ślązaczka. To ona czuwa nad serowarnią. Z kolei samym procesem wędzenia zajmuje się pan Piotr.

sery_22.jpg

Domowa robota

Wędzony jest też ser Filipek, nazwany na cześć syna, natomiast do nazwy sołectwa nawiązuje biały ser „Tuchański”, inspirowany smakiem z Maroka. Są sery z czosnkiem niedźwiedzim,  żurawiną, pomidorami i ziołami, dojrzewające z harissą czy czarnuszką. Pani Małgorzata cały czas się rozwija, dlatego w ofercie gospodarstwa nie brakuje również nowości. Są to autorskie sery pleśniowe, przygotowywane według własnej technologii, które już zwracają uwagę znawców serowarstwa. Jednej z nowości – „Sera sadownika”, czyli białego sera z wiśnią – można było spróbować podczas Jarmarku Wojewódzkiego w maju w Manufakturze.

sery_23.jpg

Każdy powstaje na bazie mleka z własnej hodowli i są robione własnoręcznie przez właścicieli gospodarstwa. – Wszystko jest naturalne, bez żadnej chemii, bez konserwantów – podkreśla pani Małgorzata.

Dobre, bo z Łódzkiego

Rzemieślnicze przysmaki można w każdą sobotę kupić na rynku „Prosto od rolnika” przy Porcie Łódź przy ul. Pabianickiej, a także – zwłaszcza w wakacje - podczas festynów i festiwali, np. na początku lipca Gospodarstwo pod Dębem było jednym z wystawców podczas Taste Łódzkie na Podklasztorzu (pow. piotrkowski), regularnie są też na Jarmarkach Spalskich.

sery_26.jpg

Sery z Tuchania reklamują także Łódzkie podczas imprez poza granicami województwa np. w Kielcach.

sery_24.jpg

Plany rozbudowy gospodarstwa zakładają utworzenie przy serowarni w  Tuchaniu miejsca, w którym będzie można kupić nie tylko sery od państwa Brusiłowicz, ale także wyroby innych producentów rzemieślniczej żywności z regionu.

sery_25.jpg

Zapraszamy na ryneczki

W Łodzi działają dwa rynki „Prosto od rolnika” – przy ul. Pabianickiej i przy Manufakturze (wjazd od ul. Piwnej). Handel tu odbywa się w każdą sobotę. Swoje produkty sprzedają tylko wystawcy z naszego województwa – wytwórcy rzemieślniczych serów, chlebów, tradycyjnych wędlin, naturalnych soków, przetworów, pszczelarze, sadownicy, ogrodnicy. Co tydzień można tu kupić wyjątkowe regionalne specjały robione w oparciu o tradycyjne receptury. Takie zakupy wyróżnia też możliwość rozmowy klienta z hodowcą czy producentem – może spytać o skład i sposób wytworzenia. Handel trwa od godz. 6-7 do południa.

kw, fot. Piotr Wajman
zdjęcia z targów Natura Food: M. Romanik, T. Grala