Mleczna droga z Kurnędza na rynek „Prosto od rolnika”. Kolorowe sery, które powstają, gdy dzieci pójdą spać
piątek, 2 października 2026Pani Małgorzata to informatyczka, która na co dzień pracuje w korporacji. Wieczorami zamienia domową kuchnię w małą serowarnię, w której pracują razem z mężem Piotrem. To tu powstają „Kolorowe sery”, które podbiły podniebienia klientów rynku „Prosto od rolnika” i najważniejszych jarmarków w województwie.

Małgorzata i Piotr Laszczykowie na pierwszy duży jarmark – przed Bożym Narodzeniem w Sulejowie – jechali z przysłowiową duszą na ramieniu. To był ich debiut i do tego na „swoim” podwórku. Dwudniowa impreza okazała się wielkim sukcesem, który tylko zaostrzył apetyt młodych małżonków na rozwijanie swojej działalności. Na razie wszystkie sery powstają w domowej kuchni, ale już zaplanowali małą serowarnię.
Od eksperymentów do profesjonalnej produkcji
Wszystko zaczęło się od mleka, którego mieli za dużo. Piotr Laszczyk jest rolnikiem i w rodzinnym gospodarstwie w Kurnędzu pod Sulejowem hoduje krowy. Ceny w skupie były coraz niższe i pani Małgosia zaproponowała, aby część pysznego, sprawdzonego, domowego mleka wykorzystać do produkcji serów podpuszczkowych.

Najpierw była ciekawość, ale już pierwsze próbki sprawiły, że młode małżeństwo postanowiło zaryzykować. – Trochę uczyłam się z Internetu, trochę z książek, kupowałam szkolenia online – wspomina pani Małgosia. – Pierwszy ser podpuszczkowy dałam do spróbowania najbliższym. A oni: Gosia, dobry! Jak ty to zrobiłaś? – wspomina początki serowarskiej przygody.

Dla obojga małżonków przełomowym momentem i ugruntowaniem nowej pasji było domowe szkolenie pod okiem Jolanty Lunitz, prezes Stowarzyszenia Serowarów Farmerskich i Zagrodowych w Polsce. Dwa dni nauki i pracy od rana do wieczora zaowocowały nowymi pomysłami, a w efekcie nowymi smakami. – Robiliśmy karteczki z notatkami, żeby niczego nie zapomnieć – śmieje się pani Małgosia.
Od informatyki do serowarstwa
Na co dzień pracuje jako informatyczka. Kiedy dwójka małych dzieci idzie spać, dla młodych rodziców zaczyna się druga zmiana – garnki, formy, mleko i kolejne receptury. Wieczorami, a i często nocami, wymieniają się z mężem przy produkcji serów.

– To jest zajęcie, które wymaga czasu i cierpliwości – przyznaje pani Małgosia.
A pomysłów nie brakuje. Na stole pojawiają się sery podpuszczkowe z pomidorem, czosnkiem i bazylią, z chili, papryką, żurawiną, orzechami, pistacjami czy kminkiem. Są sery z ziołami, a także w oleju. Jest oczywiście bardzo popularny twaróg wiejski, a z czasem do serowej rodziny dołączyły jogurty i kefiry. Niedawno zaczęli też wytwarzać sery dojrzewające.

Poszło wszystko od ręki
Dziś siłą napędową, jeżeli chodzi o nowe smaki, jest pan Piotr, który jednak na początku do przetwórstwa podchodził z rezerwą. – Kiedy znalazłam pierwszy jarmark, na Podklasztorzu w Sulejowie, powiedział: Po co ci to? – opowiada ze śmiechem pani Małgosia, która mimo obaw nie odpuściła pomysłu. – Wzięłam tydzień wolnego i siedziałam non stop robiłam sery. Też się stresowałam, bo przecież nigdy nic w życiu nie sprzedawałam – dodaje.
Pierwszy dzień jarmarku zapamiętają na zawsze. Zostali zaskoczeni liczbą klientów i ilością pochwał, a sery rozeszły się jak gorące bułeczki. – Z pełnej lodówki zostało nam może 10 serów. Jak wróciliśmy do domu, to Piotrek sam zaczął szukać kolejnych takich wydarzeń – śmieje się młoda serowarka.

Dziś to on głównie jeździ z towarem, bo przy dwójce małych dzieci muszą się dzielić obowiązkami. Produkty z Kurnędza w to lato można było kupić m.in. podczas Rol Szansy w Piotrkowie czy Taste Łódzkie w Sulejowie. Od wakacji „Kolorowe sery” można także kupić na rynku „Prosto od rolnika” przy Porcie Łódź. Pan Piotr bardzo ceni to miejsce za klimat i stałych klientów inspirujących do rozwoju.
Kolorowa przyszłość
Zaczynali od jednego garnka, dziś w kuchni nie mieszczą się już kolejne naczynia niezbędne do rozwoju rzemieślniczej serowarni, która okazała się też ich największą pasją. – Piotrek, gdy usłyszy o jakimś nowym smaku, to od razu mówi: Małgosia, zrobimy? – śmieje się pani Małgorzata.

Ich „Kolorowe sery” mają stałych odbiorców już w gminie Sulejów, ale też trafiają na weselne stoły czy – w formie desek degustacyjnych – na imprezy rodzinne. Ostatnio, obok twarogu, hitem są jogurty. Sekret smaku? Najlepsze mleko plus sprawdzone, naturalne dodatki.

Produkcja trwa przez większość tygodnia – pracy jest najwięcej bliżej weekendu. W tym roku ich zaangażowanie zostało docenione marką „Dolina Pilicy – Zwolnij bieg”, a to tylko zaostrza apetyty na kolejne wyróżnienia. Najważniejsze jest uznanie klientów – ich zadowolenie i to, że wracają po kolejne produkty.
Zapraszamy na zakupy
Rynki „Prosto od rolnika” to dwa miejsca handlu w Łodzi. Jeden działa przy Manufakturze, drugi przy Porcie Łódź – w każdą sobotę rolnicy, hodowcy i wytwórcy regionalnej żywności sprzedają tu swoje produkty. To handel bezpośredni, więc można zapytać o pochodzenie czy sposób wytwarzania. Na rynkach można dostać świeże, sezonowe warzywa i owoce, rzemieślnicze sery, domowe wędliny i mięsiwa, przetwory, soki, miody, a także ciasta. Handel zaczyna się już o godz. 6 rano i trwa do południa.
kw, fot. M. Romanik
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/mleczna-droga-z-kurnedza-na-rynek-prosto-od-rolnika-kolorowe-sery-ktore-powstaja-gdy-dzieci-pojda-spac#sigProIdcf55d48247
