Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łyżwiarstwo szybkie. Sukces tomaszowianina w Pucharze Świata

sobota, 13 grudnia 2025

Tomaszowianin Damian Żurek wywalczył brąz w rywalizacji na 500 metrów podczas pierwszego dnia zawodów Pucharu Świata w norweskim Hamar. Te zawody mają szczególne znaczenie, bo są ostatnią szansą na wywalczenie kwalifikacji do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich.

 Damian Żurek, sprinter KS Pilicy Tomaszów Mazowiecki jest najwyżej sklasyfikowanym polskim panczenistą w tegorocznym Pucharze Świata. Polak, który w klasyfikacji generalnej na 500 metrów zajmuje trzecie miejsce, w Hamar wywalczył brązowy medal.

– Otworzyliśmy bardzo fajnie ten Puchar Świata, cieszę, że po mojej kontuzji wracam do zdrowia i odbudowuję powolutku tą formę, bo przed startem w Calgary naderwałem sobie przywodziciela. W Holandii musiałem bardzo oszczędzać nogę i uważać, żeby nie popełnić głupich błędów, bo, jak wiadomo, najważniejszy bieg mamy dopiero po nowym roku i na tym trzeba się skupić – mówił Żurek.

W pierwszym dniu rywalizacji w Norwegii Polacy sięgnęli po dwa medale. Srebro zdobyła Ziomek-Nogal, która jechała w pierwszej parze, spisała się znakomicie i była na prowadzeniu aż do startu ostatniego duetu, w którym jechała fenomenalna Holenderka Femke Kok. Rywalka pobiła rekord toru i wyprzedziła Polkę.

Zawody Pucharu Świata na olimpijskiej arenie w Hamar – tu łyżwiarze szybcy rywalizowali w 1992 roku podczas igrzysk w Lillehammer rozpoczęły się nietypowo, bo… od awarii urządzenia startowego. Przez to zawody opóźniły się o ponad czterdzieści minut.

– To ma bardzo duży wpływ na nas, że koncentracja ucieka i trochę to wyprowadza z równowagi, tym bardziej, że tutaj przekładano najpierw o pięć minut, a później o trzydzieści. Norwegia ma dużo do nadrobienia, bo to nie są zawody podwórkowe, gdzie możemy na coś takiego pozwalać. Cieszę się, że mimo tego, iż zawody były co chwila opóźnione, ja i tak pokazałem się z dobrej strony – dodał Żurek.

Biało-czerwoni, których występy wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., rywalizowali także w biegach na 1500 metrów – Władymir Semirunnij był trzynasty, Natalia Czerwonka szesnasta, a Zofia Braun została zdyskwalifikowana.

– Jestem zadowolona, że pojawiłam się w grupie A, bo myślę, że to jest miejsce, do którego po prostu należę i na to czekałam. Październik był bardzo, bardzo ciężki, nawet nie marzyłam o tym, że będę mogła tutaj stanąć na starcie w grupie A i ja tu jestem. Tysiąc pięćset metrów to jest mój dystans, chociaż jeszcze do końca dzisiaj tego też nie pokazałam. Niemniej jednak jestem dumna, bo jestem, ścigam się i nie jest źle – komentowała Czerwonka, która najprawdopodobniej w lutym wystąpi na swoich piątych w życiu igrzyskach olimpijskich.

– Powiem szczerze, że żadne wcześniejsze nie były tak doceniane jak te. A to przede wszystkim dlatego, że poziom jest kosmiczny. Naprawdę trzeba o tym powiedzieć, że nasz zeszłoroczny medalista mistrzostw świata miał problem, żeby zakwalifikować się na pięć kilometrów. Jest tak niesamowity poziom u mężczyzn i u kobiet, że jest ciężko zakwalifikować się na igrzyska. My nie dostajemy tych biletów, tylko wszyscy się o niej bijemy. Walka jest niesamowita. Nigdy tak bardzo nie byłam tego świadoma jak teraz i jestem wdzięczna. Już raz zakończyłam karierę, bo ten okropny Pekin mnie zmiażdżył, ale zaraz to wszystko odczaruję. Jeszcze dwa miesiące – dodała.

Spora grupa biało-czerwonych rywalizowała również w grupie B. Najlepiej z nich spisał się Piotr Michalski, który zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając m.in. Kacpra Abratkiewicza (20. miejsce) i Mateusza Śliwkę (24.). W rywalizacji pań na 500 metrów w grupie B piątą lokatę zajęła tomaszowianka Karolina Bosiek, a dwudziesty trzeci na dystansie 1500 metrów był Szymon Wojtakowski, który wciąż walczy o olimpijską kwalifikację na 1000 metrów i w sobotę będzie rywalizował z najlepszymi zawodnikami w grupie A.

Zawody Pucharu Świata w norweskim Hamar zakończą się w niedzielę.

fot Rafał Oleksiewicz