Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie zachwyca. Muzeum Lalki w Łodzi, miejsce, które wywołuje wspomnienia

piątek, 6 lutego 2026

Muzeum Lalki w Łodzi to jedno z tych miejsc, które potrafią zaskoczyć nie rozmachem, lecz głębią. Powstało z niczego – dosłownie z pustej sali, w której cztery lata temu nie było ani jednej lalki. Dziś to przestrzeń wypełniona historiami, bo kolekcja liczy już ponad tysiąc lalek, a każda z nich została podarowana. Przyszły tu z domów, z szaf, z pudeł na strychach i z serc tych, którzy postanowili oddać cząstkę własnej przeszłości. To właśnie dlatego to muzeum nie jest zbiorem przedmiotów, ale opowieścią o ich właścicielach.

DSC08668.jpg

- Na początku nie było nic – mówi Julita Pierzchała, współpomysłodawca i twórca muzeum. - Jedno puste pomieszczenie i wiele pomysłów, żaden jednak nie wydawał się właściwy. Aż padło zdanie: „A może muzeum lalki?”. Brzmiało pięknie, ale absurdalnie – bo nie było ani jednej lalki. Wtedy zapadła decyzja, która zbudowała to miejsce: będzie to muzeum z darów. I stało się coś niezwykłego. Najpierw lalki zaczęli przynosić łodzianie, potem ludzie z całej Polski, a dziś przychodzą również z zagranicy. Każda z nich niesie swoją historię.

Bo która z nas nie miała swojej ukochanej lalki – tej, której powierzaliśmy sekrety, z którą zasypialiśmy albo którą zabieraliśmy w najważniejsze dziecięce podróże? Lalki były pierwszymi bohaterami naszych historii i pierwszymi świadkami emocji. W Muzeum Lalki wracają one w niezwykłej różnorodności: porcelanowe damy sprzed dekad stoją obok prostych szmacianych laleczek, plastikowe bobasy sąsiadują z ręcznie szytymi figurami.

- Bo lalki – jak mówi Julita Pierzchała– są jak ludzie. Każda epoka ma swoje, każde dziecko swoje, każdy kraj swoje. Inaczej wyglądają lalki z afrykańskiej trawy, inaczej polskie szmacianki, jeszcze inaczej ukraińskie motanki. W Muzeum Lalki spotykają się porcelanowe damy, plastikowe bobasy, ręcznie szyte figurki i etniczne postacie z Peru, Meksyku, Japonii, Niemiec czy Włoch.

DSC08692_1.jpg

To miejsce przemawia szczególnie mocno do ludzi dojrzałych, którzy pamiętają świat bez ekranów i cyfrowych bodźców. W spojrzeniu lalek odnajdują twarze swoich dzieci, swoich sióstr, a czasem samych siebie sprzed wielu lat. Muzeum staje się wtedy nie tyle wystawą, co cichą rozmową z własną przeszłością.

- Muzeum Lalki ma głęboki sens edukacyjny. Lalka może być mamą, siostrą, dzieckiem. Uczy czesania, ubierania, troski. Ale też jest narzędziem nauki w najbardziej dosłownym sensie – na lalkach uczą się ratownicy, studenci medycyny, przyszli lekarze. Na nich ćwiczy się masaż serca, sztuczne oddychanie, operacje. Lalki są z nami od zawsze, tylko w różnych rolach – mówi Julita Pierzchała.

Muzeum Lalki jest dziś jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji nie tylko Łodzi, ale całego województwa łódzkiego. Jego siła tkwi w tym, że zostało zbudowane przez ludzi. Każda lalka jest darem, a każdy dar jest gestem zaufania i pamięci. To muzeum pokazuje, że kultura nie zawsze rodzi się w wielkich salach – czasem zaczyna się od pustego pokoju i jednej, ofiarowanej z serca lalki.

DSC08661.jpg

Ale Muzeum Lalki nie jest miejscem, które żyje wyłącznie wspomnieniem. To przestrzeń twórcza, w której ręce spotykają się z wyobraźnią. Odbywają się tu warsztaty dla dzieci, dorosłych i seniorów, podczas których można własnoręcznie stworzyć lalkę, nadać jej imię, osobowość i opowieść. W tych spokojnych chwilach rodzi się coś więcej niż przedmiot – pojawia się radość tworzenia, poczucie wspólnoty i uważność, której tak często brakuje w codziennym pośpiechu. To jedno z tych nielicznych miejsc, gdzie naprawdę można zwolnić, poczuć pod palcami tkaninę, nić i ciężar własnej wyobraźni.

DSC08588.jpg

Już w sobotę 21 lutego o godzinie 16 muzeum zaprasza wszystkich, którzy dziergają na drutach lub szydełkują, na drugą edycję „darcia pierza”, czyli wspólnej dzierganki. Tym razem uczestnicy będą tworzyć kolorowe czapeczki dla dzieci w różnym wieku chorujących na białaczkę. To spotkanie nie jest skierowane do osób uczących się od podstaw, lecz do tych, którzy chcą w serdecznej, kameralnej atmosferze zrobić coś dobrego i pięknego dla innych. Wystarczy przynieść druty, miękką włóczkę i dobry humor – gorąca kawa i herbata będą czekały na miejscu. Spotkanie potrwa około dwóch godzin, a jeśli ktoś zacznie czapkę w domu, bez problemu dokończy ją wspólnie z innymi. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

DSC08730.jpg

Muzeum jest otwarte od środy do niedzieli, w tygodniu od 11 do 17, w weekendy od 12 do 16. Wejście jest bezpłatne, bo to miejsce ma być dostępne dla każdego. Można je wesprzeć, kupując ręcznie robione maskotki, ale najważniejsze jest to, by wejść, rozejrzeć się i pozwolić sobie na spotkanie z własnymi wspomnieniami. Muzeum znajduje się przy ul. Przędzalnianej 51 w Łodzi.

bg
zdjęcia: Marcin Romanik