Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie zachwyca. Drewniany kościół św. Józefa w Łodzi

piątek, 19 czerwca 2026

Między monumentalnymi murami dawnego imperium Izraela Poznańskiego, szumem ulic i gwarem centrum miasta stoi niepozorny zabytek, który pamięta Łódź sprzed fabryk, kominów i przemysłowej potęgi. Ukryty wśród drzew przy ulicy Ogrodowej drewniany kościół św. Józefa jest najstarszą zachowaną świątynią miasta i jednym z najcenniejszych zabytków regionu. Dla wielu łodzian pozostaje miejscem nieco tajemniczym – schowanym za zielenią Parku św. Józefa, z dala od głównych szlaków turystycznych. Tymczasem jego historia jest niezwykłą opowieścią o początkach Łodzi, wierze mieszkańców i determinacji ludzi, którzy uratowali świątynię przed zniszczeniem.

dji_20260608085815_0078_d_1.jpg

Pamięta czasy, gdy Łódź była niewielką osadą
Historia kościoła sięga XVIII wieku. Obecna budowla została wzniesiona w latach 1765–1768 z fundacji biskupa kujawskiego Antoniego Ostrowskiego. Powstała jako kościół parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i stanęła na tak zwanych Górkach Plebańskich, w rejonie dzisiejszego Placu Kościelnego. Trudno dziś uwierzyć, że w czasie budowy świątyni Łódź była niewielkim miasteczkiem rolniczym. Nie było jeszcze pałaców fabrykanckich, wielkich zakładów włókienniczych ani tysięcy robotników przybywających do miasta z całej Europy. Drewniany kościół w zupełności wystarczał mieszkańcom, których liczba była wielokrotnie mniejsza niż obecnie. W kolejnych dziesięcioleciach świątynię rozbudowywano, jednak rozwój przemysłowej Łodzi okazał się znacznie szybszy niż przewidywano. Pod koniec XIX wieku parafia liczyła już kilka tysięcy wiernych, a niewielki kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich uczestników nabożeństw. Zapadła decyzja o budowie nowej, znacznie większej świątyni.

dsc00465.jpg

Kościół, który przeprowadził się przez miasto
To właśnie wtedy rozegrał się jeden z najbardziej niezwykłych epizodów w dziejach łódzkich zabytków. Władze carskie zgodziły się na budowę nowego kościoła pod warunkiem rozbiórki starego. Dla mieszkańców oznaczałoby to bezpowrotną utratę świątyni, która przez ponad sto lat była religijnym centrum miasta. Ówczesny proboszcz ks. Jan Siemiec postanowił jednak znaleźć inne rozwiązanie.


O niezwykłych losach świątyni opowiada ks. dr Adam Bajer vel Bojer, proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Łodzi:
- Historia kościoła jest bardzo ciekawa, bo tak naprawdę pierwotnie stał w innym miejscu. Ten kościół stał na Placu Kościelnym. Służył jako kościół parafialny Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Został zbudowany w 1765 roku i służył łodzianom. Kiedy Łódź zaczęła się rozwijać, pojawiła się potrzeba większego kościoła. Stąd w 1888 roku postanowiono ten kościół przenieść. Nie rozebrać, a przenieść, ponieważ pracownicy fabryki Poznańskiego chcieli mieć ten kościół blisko swoich mieszkań, żeby im służył. W 1888 roku podjęto decyzję o przeniesieniu drewnianego kościoła na teren dawnego cmentarza przy ulicy Ogrodowej. Operacja była przedsięwzięciem niezwykle skomplikowanym jak na tamte czasy. Według przekazywanej do dziś legendy robotnicy z fabryki Izraela Poznańskiego dokonali całej przeprowadzki w ciągu jednej doby. Historycy są ostrożni wobec tej opowieści, ale nie ulega wątpliwości, że przeniesienie świątyni było imponującym osiągnięciem technicznym.

dsc00459_1.jpg

Słowa proboszcza przypominają, że decyzja o zachowaniu drewnianej świątyni nie była oczywista. W czasach dynamicznego rozwoju przemysłowej Łodzi łatwiej byłoby wznieść nowy obiekt niż ratować stary. Mieszkańcy postanowili jednak ocalić kościół, który przez ponad sto lat był świadkiem historii miasta.Po ustawieniu na nowym fundamencie świątynia została poświęcona pod nowym wezwaniem św. Józefa. Dzięki temu przetrwała do naszych czasów jako jeden z nielicznych materialnych śladów dawnej, przedprzemysłowej Łodzi.

Drewniana perła w cieniu fabrykanckich pałaców
Dziś kościół św. Józefa sprawia wrażenie budowli przeniesionej z zupełnie innego świata. Wystarczy kilka kroków od dawnego kompleksu fabrycznego Poznańskiego, by znaleźć się w przestrzeni przypominającej dawne mazowieckie lub kujawskie wsie. Świątynia została wykonana z modrzewiowych bali. Drewniane ściany oszalowano deskami, a całość przykryto wysokim dachem charakterystycznym dla tradycyjnego polskiego budownictwa sakralnego. Niewielkie rozmiary budynku sprawiają, że kościół wydaje się niemal kameralny.To właśnie prostota stanowi o jego wyjątkowym uroku. W przeciwieństwie do monumentalnych łódzkich świątyń z przełomu XIX i XX wieku nie imponuje skalą ani bogactwem architektonicznych detali. Zachwyca autentycznością i atmosferą miejsca, które przez ponad dwa i pół wieku opierało się historycznym burzom.

dsc00467.jpg

Wnętrze pełne światła i kolorów
Największe zaskoczenie czeka po przekroczeniu progu. Skromna bryła zewnętrzna kryje wnętrze o wyjątkowo ciepłym charakterze. Dwa rzędy kolumn dzielą przestrzeń na trzy nawy, tworząc układ rzadko spotykany w tak niewielkich drewnianych świątyniach. Wnętrze utrzymane jest w stylistyce łączącej klasycyzm z elementami baroku. Szczególną uwagę przyciągają polichromie pokrywające ściany i sklepienia. Delikatne ornamenty i dekoracje malarskie nadają wnętrzu niepowtarzalny charakter. Dzięki nim drewniany kościół sprawia wrażenie znacznie bardziej okazałego, niż sugerowałaby jego zewnętrzna forma. Gra światła wpadającego przez okna dodatkowo podkreśla bogactwo malarskich dekoracji. W słoneczne dni wnętrze nabiera niemal teatralnego wyrazu, a kolory polichromii tworzą atmosferę skupienia i spokoju. Wyposażenie świątyni również wiąże się z historią jednej z najbardziej znanych rodzin przemysłowej Łodzi. Jak podkreśla ks. dr Adam Bajer vel Bojer:
- Wiem, że Izrael Poznański pomógł ufundować te wszystkie ołtarze, żeby ten kościół wyglądał tak, jak wygląda. Trudno o lepszy przykład związków łódzkiego przemysłu z życiem religijnym miasta. Dzięki wsparciu fundatorów świątynia zyskała wyposażenie, które do dziś stanowi ważny element jej wystroju i podkreśla wyjątkowy charakter wnętrza.

dsc00505.jpg

Warto zwrócić uwagę także na witraże, organy i liczne elementy wyposażenia pochodzące z różnych okresów historii kościoła. Każdy z nich opowiada fragment dziejów parafii i jej mieszkańców.

Ocalały świadek historii
Kościół św. Józefa przetrwał zabory, rewolucję przemysłową, dwie wojny światowe i okres PRL. Każda epoka pozostawiła na nim swój ślad. Przez lata prowadzono liczne remonty i prace konserwatorskie. Szczególnie ważne są działania związane z ochroną drewnianej konstrukcji, która wymaga stałej troski. Dzięki prowadzonym pracom świątynia zachowała swój historyczny charakter i nadal należy do najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej w centralnej Polsce.

 

dsc00481.jpg

Najstarszy kościół, ale nie najstarszy budynek
Kościół św. Józefa bywa często nazywany najstarszym zabytkiem Łodzi. To określenie nie jest jednak całkowicie precyzyjne. Bez wątpienia jest najstarszą zachowaną świątynią w mieście i jednym z najstarszych obiektów zabytkowych, jakie przetrwały do naszych czasów.

Warto jednak pamiętać, że historia Łodzi sięga znacznie dalej niż okres budowy drewnianego kościoła. Badacze wskazują, że na terenie miasta zachowały się także inne obiekty o bardzo starym rodowodzie, związane między innymi z dawną zabudową wiejską i gospodarczą. To sprawia, że tytuł „najstarszego budynku Łodzi” nie jest jednoznaczny i od lat bywa przedmiotem dyskusji historyków.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że kościół św. Józefa jest najstarszym zachowanym kościołem Łodzi. Co więcej, to jeden z nielicznych obiektów, który pamięta czasy sprzed przemysłowego boomu i narodzin wielkiego miasta. Gdy wznoszono jego drewniane ściany, Łódź była niewielką osadą liczącą zaledwie kilkuset mieszkańców. Dziś, otoczony przez nowoczesną zabudowę i dawne fabryczne kompleksy, pozostaje żywym świadkiem tamtych czasów.

bg.
zdjęcia: Marcin Romanik