Łódzkie z pasją. Największe szczęście na świecie na końskim leży grzbiecie
piątek, 8 maja 2026Nie trzeba rzucać wszystkiego i jechać w Bieszczady, żeby uciec od cywilizacji i znaleźć tamtejszy klimat, pełen spokoju i harmonii z naturą. Wystarczy Łęg w powiecie tomaszowskim. Tu, obok Pilicy urokliwie przecinającej łąki i lasy, znajduje się rodzinna farma i jednocześnie hodowla koni huculskich. To miejsce, gdzie czas płynie wolniej, a wieczorami słychać bieszczadzkie piosenki.

Rzeczyca to nazwa dobrze znana w Bieszczadach, bo to początek popularnego niebieskiego szlaku prowadzącego na Wielką Rawkę. W gm. Rzeczyca w powiecie tomaszowskim „małymi Bieszczadami” jest nazywane rodzinne gospodarstwo rodziny Owczarków. To stadnina hucułów, górskiej rasy związanej z Bieszczadami i całymi Karpatami, to także niemal całoroczny ośrodek nauki jazdy na tych spokojnych i wytrzymałych koniach, organizujący tu dla dzieci i młodzieży obozy letnie i zimowe.

To także miejsce, gdzie odbywają się próby dzielności koni, a w tym roku będą tu także pierwsze w Łódzkiem kwalifikacje do mistrzostw kraju. To także gospodarz i organizator Dni Huculskich, czyli kilkudniowej rodzinna, plenerowej imprezy pod hasłem „Łódzkie z bieszczadzkim klimatem”. W tegorocznej, trzeciej edycji, wystąpi Wolna Grupa Bukowina, do Łęgu zjadą się goście z Bieszczad, pasjonaci gór i miłośnicy hucułów z całej Polski.

Od gospodarstwa po dziadku do atrakcji turystycznej
Wiktor Owczarek wśród koni się wychował. Obecna farma, którą współprowadzi z bratem Krzysztofem, została stworzona na bazie gospodarstwa ich dziadka, Jana Telegi. Konie, jak opowiada, były tu hodowane od zawsze. – Tylko wtedy zimnokrwiste i jak to na wsi, do pracy w polu – mówi pan Wiktor. Sam hodowlą zajął się ok. dwóch dekad temu, gdy odwiedził w Inowłodzu znajomego hodującego hucuły. – Zacząłem się interesować, zgłębiać temat, żeby jednocześnie wykorzystać potencjał turystyczny naszego regionu.

Tutaj mamy piękne tereny, do tego z wyjątkową historią: jest szaniec Hubala, Studzianna, Inowłódz, most na Pilicy i chcieliśmy stworzyć coś, żeby wpisać się w atrakcje turystyczne i pokazywać to wszystko ludziom – opowiada. I tak zaczęły się tu rajdy na hucułach, dzięki którym przyjeżdżający mogli podziwiać uroki Spalskiego Parku Krajobrazowego.
Stado, które prowadzą jest stadem zachowawczym, czyli hodowla ma na celu przedłużenie rasy. Wszystkie konie mają imiona i są członkami wielkiej rodziny, która niedawno powiększyła się też o… osła. Zwierzę – prezent od zaprzyjaźnionej hodowli – jest niemal maskotką farmy, bo głośno wita wszystkich gości.

Cały rok w siodle
Pasję męża podziela Delfina Owczarek, która sama wychowała się w lesie, w pobliskiej leśniczówce w Żądłowicach. Choć nie dorastała wśród koni, bardzo szybko je pokochała i nauczyła się ich języka. To ona w Łęgu stworzyła miejsce, które pokochali młodzi pasjonaci jeździectwa. - To są idealne koniki dla dzieciaków – podkreśla pani Delfina i wylicza zalety hucułów. To konie górskie, a więc wytrzymałe, dobrze sobie radzą w terenie i są przystosowane do pokonywania wzniesień, chodzenia po nierównych ścieżkach. Są odporne na warunki atmosferyczne i choroby, mają dobrą orientację w terenie. Przede wszystkim są stosunkowo nieduże, a najważniejsze – to bardzo spokojna, niepłochliwa rasa. Hucuły są cierpliwe i szybko się uczą, dlatego często są wykorzystywane do nauki dla dzieci czy do hipoterapii.

Obozy konne w Huculandzie odbywają się przez cały rok i uczestniczą w nich dzieci nawet od 5 roku życia. Grupy są małe, atmosfera rodzinna, a uczestnicy nie tylko uczą się jeździć konno, ale przede wszystkim obcować z końmi, karmić je, oprzątać i siodłać. – Przyjeżdżają dzieci już umiejętnościami, ale i zupełnie początkujące. My uczymy od podstaw, wszystkiego: pielęgnacji, jazdy konnej, ale przede wszystkim, jak obchodzić się z koniem – opowiada pani Delfina.

Do Łęgu przyjeżdżają mali jeźdźcy z całej Polski, wielu co roku. – Mamy rekordzistkę, która spędza u nas całe wakacje, wszystkie 5 turnusów – mówi z dumą pani Delfina. Oprócz wakacji w siodle, są tu zimowiska z końmi i obowiązkowymi kuligami, a także wydarzenia tematyczne, jak dzień dziecka czy mikołajki. Oprócz tego licencjonowani instruktorzy szkolą chętnych poza kalendarzem obozów.

Rodzinna pasja
Miłością do koni państwo Owczarkowie zarazili dzieci. Syn Filip na co dzień studiuje w Krakowie aktorstwo, ale pomaga na famie, gdy tylko odwiedza dom rodzinny. Córka Maja jest uczennicą technikum hodowli koni w Wolborzu, oprócz tego odnosi sukcesy w jeździectwie, a na co dzień z wielkim zaangażowaniem opiekuje się stadem.

Huculand to wielka pasja, ale przede wszystkim ciężka, fizyczna praca. W stadzie jest ok. 60 koni, do tego państwo Owczarkowie karmią je wyłącznie swoimi uprawami. To łącznie kilkadziesiąt hektarów do „obrobienia” – Sami siejemy, sami kosimy – mówi pan Wiktor. Praca trwa pełen rok – to opieka nad zwierzętami, ale i całoroczna działalność stadniny jako ośrodka jeździeckiego. Najwięcej się dzieje od wiosny do jesieni, kiedy rusza też punkt gastronomiczny, są rajdy i zaczynają się obozy. Bazę stworzyli od podstaw – w większości korzystając z zabudowań gospodarczych i… dotacji unijnych.

Dzieci i młodzież do dyspozycji mają komfortowych 20 miejsc, ale już latem przyjeżdżający do Łęgu będą mogli korzystać z nowego rodzinnego pensjonatu, stworzonego na kształt bacówki. Jest też bar, w którym podają hamburgery i steki z „angusami” z własnej hodowli. W ostatnią majówkę „smashburgery” tak smakowały gościom, że ich.. zabrakło. W planach jest rozbudowa baru, tak aby służył cały rok i nowa organizacja stadniny.

Bieszczadzki klimat w sercu Polski
Górską i turystyczną muzykę słychać tu cały rok. Tak samo jak czuć tu ranczerską atmosferę. Od wiosny do jesieni Huculand gości jeźdźców i pasjonatów koni huculskich z całej Polski - odbywaj się rajdy poprzez urokliwe tereny i miejsca pamięci. – To obszar bardzo wypoczynkowy, przez cały rok przyjeżdżają tu letnicy z Warszawy i Łodzi, są tu ścieżki rowerowe – wylicza pan Wiktor.

Najbardziej „bieszczadzko” robi się w połowie sierpnia, gdy w Łęgu odbywają się Dni Huculskie, zwane „Łódzkie z bieszczadzkim klimatem”. Impreza ma trzy lata, ale z każdym się rozrasta. W ubiegłym roku obejmowała rajd konny do Anielina, ścieżki huculskie dla juniorów i seniorów, wieczór koniarza, pokazy zręcznościowe i kawaleryjskie z udziałem jeźdźców ze stowarzyszenia Hubalczycy oraz koncerty. Wtedy o oprawę muzyczną – koncerty są otwarte dla wszystkich chętnych – zadbali Jan Kondrak i zespół Grzane Wino.

W tym roku do Łęgu przyjedzie znów Jan Kondrak i Wolna Grupa Bukowina, a stadnina po raz pierwszy będzie gospodarzem kwalifikacji do Mistrzostw Polski Koni Rasy Huculskiej. To wyzwanie, ale i prestiż, a przede wszystkim krok w rozwoju. – W ubiegłym roku na naszych dniach Huculskich byli dyrektorzy z związku hodowców koni z Katowic i Rzeszowa obejrzeć obiekt i możliwości i dostaliśmy zielone światło. To będzie duża impreza, przyjmiemy ok. 40 koni. Planujemy w ten weekend także zlot starych motocykli, samochodów, będą pokazy grup kaskaderskich, a przede wszystkim wielkie święto koniarzy – zachęca pani Delfina.
kw
fot. M. Romanik, mat. Huculand (zdjęcia z imprez i obozów)
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-z-pasja-najwieksze-szczescie-na-swiecie-na-konskim-lezy-grzbiecie#sigProId4529f2b652
