Łódzkie smakuje najlepiej. Najlepsze prazoki tylko ze Szczukocic
piątek, 12 czerwca 2026Proste, syte, smaczne – takie są ziemniaki ubijane z mąką i podawane z okrasą. Danie popularne w całej Polsce różni się nazwami i sposobami przygotowania. W Łódzkiem to prażoki, dusicha, czy prazoki, które od pokoleń, po swojemu gotują mieszkańcy Szczukocic w powiecie piotrkowskim. Teraz uczyli innych, jak smakuje ich tradycja.

Wieś do tego stopnia jest znana z ziemniaczanej potrawy, że na mieszkańców wołano „prazoki”. To wszystko przez popularność prostego dania, kiedyś podawanego bez niczego lub np. z kwaśnym mlekiem, a dziś z aromatycznym kapuśniakiem. Szczukocice zrobiły z tej tradycji swoją markę. Co roku, w pierwszą sobotę lipca, odbywa się tu Święto Prazoka. Impreza ma już 9 lat i przyciąga bardzo wielu amatorów tej potrawy, nie tylko z powiatu piotrkowskiego czy nawet z województwa łódzkiego. Jak mówi Agnieszka Kiełek, przewodnicząca KGW w Szczukocicach, na prażoki ludzie przyjeżdżają z całej Polski, część ze swoimi słoikami, żeby zabrać potrawę na wynos.

W piątek, 12 czerwca, mieszkańcy Szczukocic przygotowali specjalne warsztaty z nauką gotowania prazoków i kapuśniaku. – Chcemy, żeby jak najwięcej młodych ludzi mogło się nauczyć i zobaczyć, jak przygotowujemy nasze święto i potrawę – dodaje pani Agnieszka.

Przedwojenna receptura
Szczukocickie prazoki robione są w oparciu o przepis zachowany przez rodzinę Alicji Więcek, sołtys wsi. Potrawa była tu gotowana przed wojną, gdy we wsi mieszkał dziedzic. Pani Alicja recepturę zna dzięki opowieściom swojej mamy, ale sama też pamięta jak w dzieciństwie z ziemniaczanego ciasta robiła rurki. – Dzieci je lubiły, maczało się je w cukrze i wcinało – wspomina z uśmiechem.
Dziś prazoki też wywołują uśmiech na twarzach wszystkich, którzy je skosztują. Jak mówią mieszkańcy Szczukocic, tajemnicą wyjątkowego smaku jest mąka. – My robimy je tylko z kartoflaną, a niektórzy robią z różnymi rodzajami. Ale ziemniaczana jest najlepsza, i prazoki zawsze wychodzą – podkreśla pani Alicja.

Popularne, bo łatwe i dla każdego
Przepis jest prosty i zna go każdy mieszkaniec sołectwa. - Kartofle trzeba ugotować na miękko, odcedzić, wsypać mąkę kartoflaną, łychę soli, no i utłucz. Potem okrasić i można jeść – mówi sołtyska.
Piątkowe warsztaty gotowania prazokow do miejscowej świetlicy przyciągnęły całe rodziny. Ziemniaki oraz warzywa na kapuśniak obierali zarówno dorośli, jak i dzieci, najmłodsi mieszkańcy pokazali też, że wiedzą, jak używać drewnianych pałek. Nagrodą była porcja prażoków – świeżo ubitych lub odsmażonych podanych z pysznym kapuśniakiem z kwaśnej kapusty.

- W tej chwili kapuśniak jest robiony na bogato, z boczkiem, ze słoninką i z kiełbaską, ale kiedyś prażoki podawano np. tylko z kwaśnym mlekiem – dodaje pani Agnieszka. Jak przypomina, popularność dania wynikała z jego dostępności. Ziemniaki rosły u każdego rolnika, a samo przygotowanie nie wymagało wielu składników.

Potrawa na co dzień i od święta
Zanim jeszcze prazoki „wjechały” na stół, uczestnicy warsztatów mieli dużo roboty, bo danie do degustacji podczas weekendowych Dni Gorzkowic. Do obrania było aż 30 kg ziemniaków. To sporo, ale i jednocześnie niewiele w porównaniu z ilością potrzebną przed Dniem Prazoka.

- Co roku gotujemy więcej. W ubiegłym roku było 150 kg ziemniaków, a w tym obieramy… 180 kg, bo w tamtym… nam brakło. Kapuśniaku mieliśmy 80 litrów i też zabrakło, więc w tym roku uszykujemy 100-120 litrów – opowiada ze śmiechem Agnieszka Kiełek. Jak dodaje, wszystkie składniki są lokalne i sprawdzone. Ziemniaki dostarcza mieszkaniec Szczukocic, kapustę, kiszoną tylko z solą, bez dodatków, biorą z niedalekiego Kodrębu. – Ona ma zupełnie inny smak, a przede wszystkim jest zdrowsza – podkreśla pani Agnieszka. I już dziś zaprasza wszystkich mieszkańców Łódzkiego 4 lipca do Szczukocic: – Dla każdego będzie coś fajnego. Będzie można nie tylko zjeść coś dobrego, ale i potańczyć, posłuchać, pooglądać. Zapraszamy!

Na straży tradycji
Warsztaty gotowania prazoków i kapuśniaku odbyły się dzięki dotacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. To część programu "Propagowanie produktów tradycyjnych i dziedzictwa kulinarnego jako elementu świadomości kulturowej". Dofinansowanie pozwoliło paniom z KGW także na doposażenie swojej kuchni. Kupiły m.in. garnki, podgrzewacz z wizjerem, kociołki i witrynę do ciasta. – Będzie jeszcze patelnia jedna do smażenia prazoków, bo nie dajemy rady na jednej i dodatkowo planujemy zakup gastronomicznej maszynki do obierania ziemniaków – wylicza pani Agnieszka. Dla pań z KGW będzie to spore ułatwienie, a dla mieszkańców regionu jeszcze większa dostępność do specjału ze Szczukocic.
kw/fot. M. Romanik
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-smakuje-najlepiej-najlepsze-parazoki-tylko-ze-szczukocic#sigProId192e43856b
