Łódzkie dla młodych. Tysiąc marzeń o aktorstwie, czyli egzaminy do Szkoły Filmowej w Łodzi
czwartek, 25 czerwca 2026Ponad tysiąc młodych ludzi z całej Polski zgłosiło się w tym roku na Wydział Aktorski Szkoły Filmowej w Łodzi, czyli ponad 50 osób na jedno miejsce. Dla kandydatów to oprócz ogromnej konkurencji, konieczność zmierzenia się z egzaminami, które uchodzą za jedne z najtrudniejszych w Polsce. Indeks naszej prestiżowej uczelni otrzyma jedynie osiemnaścioro szczęśliwców.
- Wcale nie było tak strasznie. Płynnie i przyjemnie wszystko poszło - 18-letnia Kamila Ciępka z Krakowa tuż po wyjściu z egzaminu zaprzeczyła obiegowej opinii o jego trudności.
W Szkole Filmowej w Łodzi trwa właśnie drugi etap egzaminów na Wydział Aktorski. Zakwalifikowali się do niego ci, którzy wcześniej przekonali egzaminatorów o swoich predyspozycjach, nagrywając krótkie filmy. Próbki talentu i umiejętności musieli w nich ubrać we fragmenty prozy, wiersza oraz ludowej piosenki. Teraz trzeba było stanąć twarzą w twarz z komisją egzaminacyjną.
Podczas przesłuchań kandydaci wykonywali przygotowane wcześniej zadania. Każdy musiał zaśpiewać piosenkę przy akompaniamencie, wyrecytować wiersz oraz przedstawić fragment prozy. Komisja oceniała poprawność wykonania, interpretację, wrażliwość artystyczną, dykcję, warunki głosowe i umiejętność nawiązywania kontaktu z publicznością.

- Jestem pod wrażaniem tego, z jaką łatwością złapałam kontakt z komisją. Mam wrażenie, że do każdego udało mi się dotrzeć - dodaje Kamila Ciępka i wylicza, co zaprezentowała: - Piosenkę Edyty Geppert „Jaka róża, taki cierń” oraz dwa z pięciu tekstów, które przygotowałam, fragmenty „Walentynek” Iwana Wyrypajewa i „Niedzieli w Sodomie” kanadyjskiego pisarza Jordana Tannahilla. Nie czułam stresu. Jestem pewna tego, co robię i co chcę, więc teraz po prostu czekam na wynik.
Jak większość kandydatów, Kamila próbuje się dodać do kilku szkół aktorskich. Oprócz Łodzi także do akademii teatralnych w rodzinnym Krakowie oraz we Wrocławiu i Warszawie.
- W Krakowie też jestem po pierwszym etapie – zdradza. - W chwili, gdy zdałam sobie sprawę, że chcę być aktorką i spróbuję dostać się do tych szkół, zapisałam się na zajęcia indywidualne. Przez półtora roku solidnie ćwiczyłam, szukałam tekstów, śpiewałam, ruszałam się.
Członkowie komisji podkreślają, że poszukują nie tylko talentu, ale również osobowości, wyobraźni, gotowości do intensywnej pracy. O przyjęciu nie decyduje wyłącznie technika, lecz także autentyczność i indywidualność.

- Po pierwszym etapie zostało około dwustu osób z ponad tysiąca. W tym roku jest rzeczywiście bardzo wielu chętnych - mówi Piotr Seweryński, dziekan Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. - Staramy się wybrać tych, którzy mają szansę być w trzecim etapie, a może w efekcie dostać się na uczelnię. Oczywiście są osoby bardzo interesujące, w których widzimy potencjał na ciekawe aktorki i ciekawych aktorów. Zawsze się z tego cieszymy.
Atmosfera egzaminów jest pełna emocji. W sali, w której czekają kandydaci, słychać powtórki tekstów i próby wokalne. Starsi koledzy, studenci „Filmówki”, próbują rozładować napięcie, na przykład zachęcając do wspólnego śpiewania. Ale nie jest to łatwe zadanie, bo dla większości kandydatów udział w egzaminach jest krokiem do spełnienia wieloletnich marzeń o pracy na scenie i przed kamerą.

Oliwia Czarnota pochodzi z Krakowa, ma 18 lat. Zanim przyjechała na egzamin do Łodzi, próbowała się dostać do Akademii Teatralnej w Krakowie, będzie też próbowała w Warszawie i Wrocławiu.
- Jest delikatna trema, ale jeśli komuś zależy, to musi być trochę stresu - mówi i dodaje, że od dziecka marzy, aby zostać aktorką. – Te marzenia są od dawna planem na przyszłość. W liceum chodziłam na kółka teatralne. Na egzamin przygotowałam „Mexicanę” Nataszy Zylskiej, fragment „Pawia Królowej” Doroty Masłowskiej i wiersz Haliny Poświatowskiej „Chcę pisać o Tobie”.

Od dziecka marzy o aktorstwie także Zofia Ciszewska z Radomska.
- Z różnych powodów. Jak byłam mała, chciałam wykonywać wiele zawodów i w końcu stwierdziłam, że będąc aktorką, mogę się wcielać w każdy z nich, grając różne role i postacie. W tym zawodzie można co chwilę być kimś innym i to mi się w nim podoba. Miłością do aktorstwa zarazili mnie też bracia. Zachęcili do zajęć teatralnych w Miejskim Domu Kultury w Radomsku. Jeden z nich jest zresztą aktorem, studiował w Krakowie. Jak większość z nas próbuję dostać się do kilku szkół. W Krakowie przeszłam do drugiego etapu, jadę w sobotę.

Michał Chęciński przyjechał na egzamin z Grodziska Mazowieckiego.
- Właściwie nie do końca wiem, czemu chcę być aktorem, ale nie widzę się w żadnej innej roli. Chodzi chyba o to, że często sięgam po różne formy artystyczne, poezję, scenariusze. W liceum chodziłem do klasy o profilu muzyczno-teatralnym. Miałem zajęcia z teatru, z gry, z interpretacji tekstów. Potem dostałem się do ogniska teatralnego w warszawskim Teatrze Ochoty. Na egzamin przygotowałem fragment „Kordiana” Juliusza Słowackiego, fragment „Rewizora” Mikołaja Gogola i piosenkę „Paryż-Moskwa 17.15” Obywatela G.C. Jeśli mi się nie uda, spróbuję za rok. Ewentualnie będę próbował na inne kierunki. Może będzie to scenopisarstwo.

Na tych, którzy przejdą do trzeciego etapu rekrutacji, czekają między innymi próby przed kamerą i rozmowy kwalifikacyjne.
- Podczas tych rozmów sprawdzamy wiedzę, między innymi dotyczącą kultury, wymowę, badamy, czy nie ma kłopotów słuchowych, muzycznych, ale też po prostu prowadzimy rozmowy o życiu, żeby ich trochę poznać. Zapraszamy też kandydatów na warsztaty, podczas których próbują krótkie etiudy. To przygotowania do tego ostatniego akordu, czyli egzaminu z elementarnych zadań aktorskich, który wieńczy proces rekrutacji - mówi dziekan Piotr Seweryński.
Andrzej Adamczewski/fot. Piotr Wajman
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-dla-mlodych-tysiac-marzen-o-aktorstwie-czyli-egzaminy-do-szkoly-filmowej-w-lodzi#sigProId1589904b12
