Łódzkie dla młodych. Najbardziej elektryzująca aktorka Festiwalu Szkół Teatralnych
piątek, 19 czerwca 2026Na Alicję Wieniawę-Narkiewicz, studentkę czwartego roku Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, spadł deszcz nagród na niedawanym Festiwalu Szkół Teatralnych. Choćby dlatego tę twarz warto zapamiętać. Ale nie tylko dlatego.
Alicja zdobyła Nagrodę Publiczności dla Najbardziej Elektryzującej Aktorki, nagrodę studia Opus Film dla aktorki, którą chcielibyśmy widzieć na dużym ekranie oraz nagrodę „Dziennika Łódzkiego” za sceniczną osobowość.

Ten grad nagród posypał się na nią za role w spektaklach dyplomowych studentów czwartego roku łódzkiej „Filmówki”: szekspirowskiej „Burzy” w reżyserii Tomasza Fryzła, „Pułapce” Tadeusza Różewicza w reżyserii Adama Orzechowskiego i „Ifigenii” w reżyserii Ewy Galicy. Już same nazwy zdobytych wyróżnień pozwalają mieć pewność, że wśród dziesiątek młodych aktorów, którzy grali w festiwalowych spektaklach, Alicja wyróżniała się charyzmą i osobowością.
- To bardzo miłe wyróżnienie i przyjemne zwieńczenie edukacji, ale nie z tym chciałabym wyjść ze szkoły. I nie z tym wychodzę. Te studia nie sprowadzają się tylko do nauki aktorstwa, ale w ogóle kształtują nas jako ludzi. Uczą nas dużo o tym, kim jesteśmy, jak pracujemy w grupie, gdzie są nasze granice. Można powiedzieć kolokwialnie, że jest to szkoła życia - mówi skromnie Alicja.

Gdy zaczynała studia w Łodzi, była osobą, która już liznęła telewizji i filmu. Szersza publiczność może ją znać z popularnych seriali, między innymi polsatowskich „Przyjaciółek”, gdzie wcielała się w rolę córki postaci granej przez Małgorzatę Sochę. Jednak gdy dostała się do szkoły filmowej, zrezygnowała z udziału w serialach.
- Było to nieuniknione, ponieważ siatka godzin na pierwszym roku studiów jest tak napięta, że praca przy serialu, na przykład takim jak „Przyjaciółki”, była zwyczajnie niemożliwa - wspomina Alicja. - Przed szkołą rzeczywiście byłam oswojona z kamerą, ale chciałam bliżej poznać scenę, która była dla mnie takim tajemniczym światem. Na roku startowaliśmy z różnych poziomów, ale w trakcie nauki podejmujemy różne projekty, bierzemy udział w etiudach, chodzimy na castingi i w sumie opuszczamy szkołę, będąc w tym samym miejscu. Wchodzimy na trudny rynek i kluczowe jest, aby być otwartym, cierpliwym, pracowitym, pokornym wtedy, kiedy trzeba i walecznym kiedy trzeba.

Alicja pochodzi z Warszawy. Pierwsze aktorskie kroki stawiała jako nastolatka na deskach Teatru Muzycznego Roma. Ale teatrem nasiąkała od wczesnego dzieciństwa.
- Moi dziadkowie tańczyli w balecie Teatru Wielkiego w Warszawie i od najmłodszych lat zabierali mnie na spektakle baletowe. Oglądałam też mnóstwo filmów. Fascynował mnie ten świat, a najbardziej możliwość wejścia w czyjeś buty i posmakowania cudzego życia. Pozwoliło mi to nabrać pewności siebie. Jestem osobą introwertyczną, ale nie była to przeszkoda, aby móc założyć maskę i nagle stać się zwierzęciem scenicznym - mówi młoda aktorka.

W trakcie studiów zagrała między innymi w serialu Canal+ „Czarne stokrotki”. Można ją też zobaczyć w komedii grozy „Apokawiksa” w reżyserii Xawerego Żuławskiego. Film miał dobre recenzje, dużą oglądalność, zdobył kilka nagród podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i kilka nominacji do Orłów - Polskiej Nagrody Filmowej.
- To był mój pierwszy film. Dzięki niemu posmakowałam pracy przy dużej produkcji. Reżyser był otwarty na młodych ludzi, scenariusz był szlifowany razem z obsadą i mieliśmy duży wpływ na nasze postacie, więc czułam się integralną częścią tej wielkiej filmowej machiny. Było to też sygnał, że daję sobie radę w dużej produkcji - wspomina Alicja.

Aktorka gra także głosem. Dubbingowała postać Jenny Ortegi w filmie „Beetlejuice Beetlejuice”, a niedawno nagrała pierwsze słuchowisko. To spektakl „Siostry” napisany specjalnie dla Audioteki. Premiera niebawem. Na premierę czeka też kolejny serial nagrany dla Canal+. A miłośnicy sceny zobaczą ją na deskach Teatru Kamienica w Warszawie, gdzie od jesieni aktorka będzie mieć zastępstwo.
- Nie chcę zapeszać, ale powoli raczkują też inne projekty. Biorę udział w castingach, wysyłam CV i czekam na to, co przyniesie los. Na pewno nie chciałabym wybierać między teatrem a filmem. Poznałam oba te światy i oba są absolutnie fantastyczne. Chcę pracować w zawodzie i utrzymywać się z niego. Każde doświadczenie wzbogaca nas jako aktorów, dlatego jestem otwarta i być może skończę jako kaskaderka. Zresztą wychodzę ze szkoły z dwiema ocenami celującymi, z szermierki i rytmiki, więc kto wie… - żartuje.

Alicja nie ucieka również od porównań ze straszą, przyrodnią siostrą, czyli Julią Wieniawą, aktorką, piosenkarką i osobowością telewizyjną.
- To w sumie przypadek, że obie poszłyśmy w podobną stronę. Jednak obrałyśmy inne kierunki. Wybieramy różne projekty i przede wszystkim różnimy się jako osoby, mamy inne charaktery i temperamenty. Ale wspieramy się, a naszym marzeniem jest zagrać razem w filmie lub na scenie - zdradza Alicja.
Przypomnijmy, że Festiwal Szkół Teatralnych, którego Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego był partnerem, jest najstarszym i najważniejszym w Polsce przeglądem spektakli dyplomowych, które przygotowują studenci państwowych szkół teatralnych. Jego pomysłodawcą był Jan Machulski. Wśród dotychczasowych laureatów są cenieni dziś aktorzy, m.in. Kinga Preis, Dorota Segda, Zbigniew Zamachowski, Adam Woronowicz, Jacek Braciak, Robert Więckiewicz, Michał Żebrowski, Borys Szyc. Dla studentów szkół teatralnych to najczęściej pierwsza okazja do konfrontacji z profesjonalną sceną, krytyką, publicznością. Nagrody na festiwalu to szansa na dobre wejście w zawodowe życie i świetna prognoza dla przyszłej kariery. Dyplomowym kreacjom przyglądają się krytycy, dyrektorzy teatrów, reżyserzy.
Andrzej Adamczewski fot. Michał Tuliński oraz arch. FST
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/lodzkie-dla-mlodych-najbardziej-elektryzujaca-aktorka-festiwalu-szkol-teatralnych#sigProId385ea58751
