Łodzianie z pasją. Zegarmistrz z Łodzi. Zanim zegar wybije północ w Sylwestrową noc.
środa, 31 grudnia 2025Piotr Kmieciak, zegarmistrz z Łodzi, swoim zawodem pasjonuje się już ponad 30 lat. Sylwester to dla zegarmistrza szczególny moment. To ważne, żeby zegar nie spóźnił się nawet o minutę. Bo ta chwila zdarza się tylko raz w roku.

Gdy Piotr Kmieciak bierze do ręki zegarek, w jego oczach pojawia się charakterystyczny błysk. Maleńkie mechanizmy wciąż budzą w nim zachwyt; każdy z nich to precyzyjna historia, którą można jeszcze uratować. Sam przyznaje, że zawód wybrał przypadkowo. Szkoła była blisko domu, a on chciał wykorzystać swoje zdolności manualne. Ten przypadek szybko przerodził się jednak w pasję na całe życie. Dziś nie ma wątpliwości, że zegarmistrzostwo to jego droga.

Praca zegarmistrza to precyzyjna naprawa i konserwacja zegarów oraz zegarków: naręcznych, kieszonkowych i ściennych. To czyszczenie mechanizmów, smarowanie, regulacja chodu, wymiana baterii, pasków i bransolet, a często także kombinowanie części, których nie da się już kupić. To zawód wymagający cierpliwości, skupienia i wiedzy, zarówno o dawnych, klasycznych mechanizmach, jak i nowoczesnych rozwiązaniach elektronicznych. Pan Piotr nie zraża się, gdy coś nie daje się naprawić od razu.
Wydzwania do hurtowni, szuka zamienników, zamawia części i potrafi tygodniami czekać na maleńki element. Gdy w końcu próbuje złożyć tarczę w całość, robi to z ogromną ostrożnością, by nie straciła swojej delikatności i charakteru. Czasem jednak zamówiona część nie pasuje, bo spowalnia wskazówki. – Wtedy praca nie ma sensu – mówi smutno.

Za to gdy zegarek znów zaczyna odmierzać czas, radość jest ogromna.
-Przyszła do mnie niedawno klientka z delikatnym, prawdziwie kobiecym zegarkiem – prezentem od ojca na 18. urodziny; krótko po nich czasomierz stanął i milczał przez ponad 30 lat – mówi pan Piotr i dodaje. - Pracuję nad tym, by go ożywić, bo widzę, jak bardzo jest dla niej ważny. Nie zawsze się udaje, ale próbuję – i w tym przypadku jest szansa.
Jak zauważa Piotr Kmieciak, moda na zegarki wróciła. Nawet te stare znów są w trendach. Klasyczny czasomierz coraz częściej staje się dodatkiem do nowoczesnych ubrań. – To trochę jak we francuskiej modzie – stare łączy się z nowym, a całość nabiera elegancji i charakteru – tłumaczy.
Do jego pracowni zagląda dziś coraz więcej młodych ludzi. Młodzież przynosi zegarki do naprawy, dopytuje, interesuje się mechanizmami. To ważne, bo zawód zegarmistrza powoli zanika, a szkół zawodowych w tym kierunku właściwie już nie ma. Tymczasem dobry fachowiec może dziś zarobić dobre pieniądze, a firmy chętnie szkolą osoby, które mają ciekawość i odpowiednie predyspozycje.
- Zegarmistrzów w Łodzi jest coraz mniej — nie wiem, czy dobrze liczę, ale bodajże około dwudziestu paru – mówi pan Piotr i wyjaśnia - Szkół nie ma, młodzi uciekają do innych zawodów. Bo czy my się jakoś szczególnie rozumiemy, „bratamy z czasem”? Gdzie tam — on nas goni tak samo jak wszystkich, tylko my wiemy dokładnie, o ile się spóźnia – dodaje.

Sylwester to dla zegarmistrza szczególny moment.
– To ważne, żeby zegar nie spóźnił się nawet o minutę – podkreśla Piotr Kmieciak. – Musi precyzyjnie odmierzyć czas, dokładnie wtedy, gdy wybije północ. Bo ta chwila zdarza się tylko raz w roku. I właśnie wtedy pojawia się pytanie, które od wieków zadają sobie filozofowie: czym właściwie jest czas?
Święty Augustyn pisał, że gdy nikt go o to nie pyta – wie, czym jest czas, ale gdy musi to wyjaśnić – już nie. Filozofia podpowiada, że czas to nie tylko to, co pokazują wskazówki. To pamięć przeszłości, przeżywanie teraźniejszości i oczekiwanie przyszłości. Henri Bergson zauważał, że czas przeżywany jest inny dla każdego, bo minuta radości trwa krócej niż minuta niepokoju.
Zegarmistrz mierzy czas z dokładnością do sekundy, filozofia próbuje zrozumieć jego sens. A w sylwestrową noc te dwa światy spotykają się dokładnie o północy, gdy wskazówki łączą się na dwunastce, a ludzie wierzą, że wraz z nowym rokiem można zacząć wszystko od nowa.
Wszyscy czujemy, że czas nie płynie dla nas jednakowo. Minuty radości mijają szybko, a chwile straty, oczekiwania czy tęsknoty potrafią ciągnąć się bez końca. To dlatego ten sam zegar może odmierzać sekundy idealnie równo, a my przeżywać je zupełnie inaczej. Emocje nadają czasowi wagę, kolor i sens.
Upływający czas to pamięć tego, co było, nadzieja na to, co nadejdzie, i napięcie chwili obecnej. To wzruszenie, gdy wraca zatrzymany od lat zegarek i niepokój, czy zdąży znów ruszyć. Dlatego czas nie jest tylko ruchem wskazówek, jest zapisem ludzkich uczuć.
Piotr Kmieciak wie jedno: każda minuta ma znaczenie. Zwłaszcza ta, która otwiera Nowy Rok, gdy wskazówki spotykają się na dwunastce i cały świat zdaje się wstrzymać oddech, by czas zaczął płynąć od nowa.
Niech zatem w Łódzkim płynie dobrze dla Nas wszystkich. Dobrego Nowego Roku 2026!
Agnieszka Lubiatowska, foto: Tomasz Grala
