Klasyk klasycznie dla gospodarzy
piątek, 1 maja 2026Widzew Łódź nie obronił się w Warszawie. Mimo znakomitego dopingu kibiców, w ostatniej minucie meczu Legia wcisnęła gola i wygrała 1:0.
29 lat temu Widzew ostatni raz wygrał z Legią przy ul. Łazienkowskiej. Wtedy oba zespoły grały o mistrzostwo Polski, teraz o utrzymanie w ekstraklasie…
Kibice Czerwonej Armii bardzo liczyli na to, że łodzianie przerwą wreszcie złą passę, bo punkty są im niezwykle potrzebne, no i była szansa przeskoczyć Legię w tabeli. Niestety, piłkarze, choć każdy z nich jest niezwykle doświadczony i ceniony, jakby o tym zapomnieli i stawka meczu, albo nazwa rywala sparaliżowała ich. Od początku widzewiacy dali się zepchnąć do defensywy i choć Legia nic wielkiego nie pokazywała, łodzianie nie kwapili się z ruszeniem do ataku.
W pierwszej połowie oba zespoły przeprowadziły po jednej dobrej akcji oddali pojedyncze niecelne strzały na bramkę rywali i to by było na tyle.
Lepiej wyglądała druga część meczu. Wreszcie tempo wzrosło, były momenty, że zespoły przeprowadzały akcję za akcją. Niestety, im bliżej końca meczu, tym bardziej Legia zaczęła przeważać, a Widzew głównie się bronił klika razy groźnie kontratakując.
I przyszła feralna 97 minuta meczu. Legia przeprowadziła desperacką akcję, w której w polu karnym Widzewa pojawił się nawet bramkarz gospodarzy Otto Hindrich. Doszło do wielkiego zamieszania, piłka trafiła do Bartosza Kapustki, który mocno strzelił, piłka odbiła się od nogi obrońcy, a przed samą linią bramkową od Rafała Adamskiego i wpadła do siatki.
Legia wygrała i odskoczyła Widzewowi w tabeli na cztery punkty. Łodzianom pozostają trzy mecze nadziei.
Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
Gol: Adamski (90.+7.)
Widzew: Drągowski – Żyro, Wiśniewski, Kapuadi, Kozlovski – Alvarez Ż, Selahi (82. Krajewski), Kornvig Ż – Isaac (82.Baena), Bergier (90+1 Zeqiri), Fornalczyk (78. Bukari)
jg/fot. widzew.com
