Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Cud życia w Tuli Luli

środa, 29 października 2025

Angelo urodził się w ciężkiej zamartwicy. Nie oddychał, jego serce biło bardzo słabo. Dostał 0 punktów w skali Apgar. Lekarze walczyli o jego życie przez długi czas. Mama chłopca zmarła tuż po porodzie. Pierwsze miesiące życia Angelo spędził w szpitalu, podłączony do respiratora. Potem trafił w objęcia cioć z Tuli Luli.

Rodzice Angelo pochodzą z dalekiej Azji. Do Polski przyjechali, by zarabiać na życie i wspierać swoje rodziny w kraju. Nie planowali dziecka, ale gdy Hannah zaszła w ciążę, oboje bardzo się cieszyli. Marzyli, by ich syn dorastał w miłości, choć wiedzieli, że jego dzieciństwo nie będzie łatwe.

Poród był dramatyczny. Angelo przyszedł na świat siny i bez oddechu. Lekarze walczyli o niego tak mocno, jak tylko się dało. Chłopiec pierwsze miesiące życia spędził podłączony do respiratora na oddziale intensywnej terapii noworodków – miejscu dla krytycznie chorych dzieci, które potrzebują nieustannej opieki i specjalistycznego sprzętu.

Mama Angelo nie przeżyła komplikacji poporodowych. Zmarła w wyniku silnego krwotoku wewnętrznego. Jej życzeniem było, by chłopca wychowały jej siostry w rodzinnym kraju.

Gdy stan Angelo się poprawił, szefowa neonatologii ze szpitala poprosiła Tuli Luli o pomoc. Wiedziała, że sytuacja chłopca jest złożona – medycznie, rodzinnie i prawnie. To dziecko potrzebowało cudu. I cud się wydarzył.

Angelo trafił do Tuli Luli. Opiekunki tuliły go, śpiewały kołysanki i zastępowały mamę. Z czasem rozkochał w sobie je wszystkie..

Angelo nie był jak typowe dziecko z ośrodka. Zwykle Tulisie są bardziej ostrożne i zdystansowane, bo doświadczyły porzucenia. Po Angelo widać było jednak, że jego mama bardzo go kochała. To nie była niechciana ciąża. Hannah nie miała żadnych wątpliwości, że powinna go urodzić. Kocha go również tata i cała rodzina mamy.

Tata nie mógł zaopiekować się chłopcem, bo sam pracuje po 300 godzin miesięcznie, żeby utrzymać rodzinę w Azji. Fundacja Gajusz pomogła mu w załatwieniu wszystkich formalności i podróży z synkiem do sióstr Hannah. Angelo już dotarł do Azji. Jest bezpieczny w domu siostry swojej mamy.

Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli to dom dla najmłodszych dzieci, które potrzebują opieki i bliskości. Działa już dziewięć lat. W tym czasie 149 maluszków zostało adoptowanych, 14 wróciło do swoich rodzin biologicznych, a 38 znalazło miłość w rodzinach zastępczych i rodzinnych domach – tych „na zawsze”.

Większość Tulisiów przyszła na świat w bardzo trudnych okolicznościach. Ich mamy nie zawsze mogły zapewnić im bezpieczeństwo, mierzyły się z uzależnieniami, przemocą, biedą albo samotnością. Czasem po prostu zabrakło obok kogoś, kto podałby pomocną dłoń w odpowiednim momencie.

Prowadzenie Tuli Luli jest finansowane z budżetu Województwa Łódzkiego.

 

AK/ fot. Fundacja Gajusz