Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Pięć oddechów, zanim uciskamy klatkę piersiową. Lekarze z "Madurowicza" uczą jak udzielić pierwszej pomocy noworodkowi

czwartek, 17 września 2026

Niemowlę przestaje oddychać. Co zrobić? W takiej chwili nie ma czasu na szukanie porad w internecie. Liczą się pierwsze minuty i wiedza, którą można zdobyć podczas kursu pierwszej pomocy. Lekarze z łódzkiego szpitala im. Madurowicza prowadzą takie szkolenia i przypominają, że mogą one uratować życie.

W przypadku niemowląt szczególnie ważne jest udrożnienie dróg oddechowych i rozpoczęcie oddechów ratowniczych. Lekarze, którzy zajmują się noworodkami, mają jasno określone zasady postępowania. W stresującej sytuacji pomagają im wytyczne i algorytmy. Każde dziecko jest jednak inne, dlatego równie ważna jest ocena jego stanu i szybka reakcja.

Każdy rodzic powinien to wiedzieć

Zdaniem Agaty Zamecznik, lekarza neonatologa z ośrodka szpitalnego im. Madurowicza w Łodzi, podstawową wiedzę o pierwszej pomocy niemowlęciu powinien mieć nie tylko rodzic, ale także dziadek, opiekun czy osoba pracująca z małymi dziećmi.

– Tej wiedzy to nie jest fizyka kwantowa. Da się tego nauczyć na krótkim kursie udzielania pierwszej pomocy dziecku i niemowlęciu. My takie kursy również u nas prowadzimy, czy to przy okazji dni otwartych, czy przy okazji szkoły rodzenia, więc są okazje do tego, żeby się tej wiedzy nauczyć – mówi Agata Zamecznik.

Nie chodzi o to, żeby każdy umiał zastąpić lekarza. Chodzi o to, żeby wiedzieć, jak zareagować i co zrobić, zanim na miejsce dotrą służby.

Niemowlę to nie mały dorosły

Pierwsza pomoc dziecku ma swoje zasady. Jedna z najważniejszych różnic dotyczy oddychania.

– Z punktu widzenia takiej pierwszej pomocy przedmedycznej to różnica polega głównie na tym, na co kładziemy nacisk. W przypadku dorosłego nacisk kładziemy na masaż serca, czyli na te uciśnięcia klatki piersiowej. Natomiast jeżeli chodzi o pierwszą pomoc przedmedyczną dziecku i niemowlęciu, to tutaj najczęstsze przyczyny to przyczyny oddechowe, więc ten nacisk kładziony jest na prawidłowy oddech zastępczy, czyli tak zwaną wentylację usta-usta czy usta-nos w przypadku maleńkich dzieci – tłumaczy lekarka.

W przypadku dziecka znaczenie ma także kolejność działań. Zanim rozpoczniemy standardowy cykl uciśnięć i oddechów, trzeba udrożnić drogi oddechowe i wykonać pięć oddechów ratowniczych.

– W przypadku dorosłych są to dwa wdechy ratownicze na trzydzieści uciśnięć. U dzieci ten cykl dwa na trzydzieści poprzedzony jest jeszcze dodatkowymi pięcioma oddechami rozprężającymi. Czyli zanim przejdziemy do tych uciśnięć i wdechów wykonywanych w cyklu, najpierw musimy udrożnić drogi oddechowe i wykonać pięć wdechów ratowniczych. Tego nie ma w resuscytacji dorosłych, a jest niezwykle ważne w resuscytacji dzieci – mówi lekarka.

Taka sytuacja może zdarzyć się wszędzie

Pierwsza pomoc może być potrzebna w domu, przedszkolu, sklepie, na ulicy czy w tramwaju. Szczególnie niebezpieczne może być zakrztuszenie albo zatrzymanie oddechu.

– To jest bardzo ważne, żeby o tym mówić, dlatego, że absolutnie każdego z nas taka sytuacja może spotkać i bez względu na to, czy mamy lat osiemnaście, czy mamy lat osiemdziesiąt, może się zdarzyć, że w tramwaju, w przedszkolu, na ulicy, w sklepie zdarzy się zakrztuszenie niemowlęcia albo dziecka i wtedy trzeba wiedzieć, jak zareagować. Jeżeli nie podejmiemy tych czynności od razu, to szanse na przeżycie osoby, która ma zatrzymanie oddechu czy zatrzymanie akcji serca spadają dramatycznie – podkreśla Agata Zamecznik.

W takiej sytuacji liczy się każda chwila. Do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego to właśnie świadek zdarzenia może być pierwszą osobą, która pomoże dziecku.

W nagłej sytuacji nie ma czasu na zastanawianie się, co zrobić. Trzeba działać. Wiedza zdobyta wcześniej pozwala szybciej rozpoznać zagrożenie, wezwać pomoc i rozpocząć podstawowe czynności.

– Tak naprawdę do przyjazdu służb jest bardzo dużo do wygrania albo do straty, jeżeli chodzi o właśnie tkankę mózgową – mówi lekarka.

Do niespodziewanych sytuacji dochodzi również w szpitalach. Na każdym oddziale musi być przygotowany zespół, który w razie nagłego zdarzenia może natychmiast ruszyć z pomocą. Personel pracujący z noworodkami przechodzi specjalistyczne szkolenia i regularnie aktualizuje swoją wiedzę.

W szpitalu Madurowicza personel jest przygotowany

– W szpitalu wszyscy jesteśmy przygotowani do udzielenia pierwszej pomocy. Jest to wiedza zdobyta w ramach specjalizacji, które odbywamy, czy to specjalizacji neonatologicznej, czy specjalizacji pielęgniarek i położnych neonatologicznych. Jeżeli ktoś tej specjalizacji jeszcze nie ma, to są specjalne certyfikowane kursy, na które my jeździmy i tę wiedzę też aktualizujemy. Także cały personel pracujący na takim oddziale jak nasz, na oddziale neonatologii, intensywnej terapii, musi takie przeszkolenie mieć aktualne – mówi Agata Zamecznik.

Jednocześnie lekarze przypominają, że podstaw pierwszej pomocy może i powinien nauczyć się każdy. Nie chodzi o to, żeby znać na pamięć medyczne procedury. Chodzi o to, żeby w najtrudniejszym momencie umieć zrobić kilka najważniejszych rzeczy i nie bać się działać.

Kiedy chodzi o życie małego dziecka, wiedza zdobyta wcześniej może okazać się bezcenna.

Zdrowie to priorytet

Szpital im. Madurowicza w Łodzi podlega Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Łódzkiego. Zdrowie mieszkańców pozostaje jednym z najważniejszych priorytetów samorządu województwa łódzkiego. W 2026 roku na ochronę zdrowia przeznaczono 256 mln zł, z czego około 100 mln zł trafi bezpośrednio do placówek medycznych, dla których samorząd województwa jest organem prowadzącym.

Samorząd inwestuje także w profilaktykę. Na programy zdrowotne przeznaczono 5,7 mln zł, aby mieszkańcy regionu mogli wcześniej wykrywać choroby i skuteczniej dbać o swoje zdrowie.

 

AK