Łódzkie dla młodych. Ona jest na dobrej drodze, aby zawojować polskie sceny
wtorek, 24 marca 2026To nazwisko warto zapamiętać. Patrycja Krzyczman, coraz śmielej radzi sobie na rynku muzycznym. Jej piosenki to dowód na to, że można być jednocześnie artystką niebanalną i przebojową.

Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Pracuje w Akademickim Centrum Designu na łódzkim Księżym Młynie, instytucji należącej do ASP. Ale także pisze piosenki i śpiewa. I całe szczęście, bo jej utwory są intrygujące – mądre, ambitne, przebojowe. To piosenki, które mogą się spodobać fanom popularnych songwriterek, na przykład Kaśki Sochackiej czy Darii ze Śląska. Skąd się wzięła?
- Znikąd, jak w tytule mojego debiutanckiego singla - żartuje Patrycja Krzyczman.
Ale tak naprawdę przyjechała do Łodzi z Częstochowy. Ukończyła edukację artystyczną na ASP, a potem wróciła tutaj do pracy. W Akademickim Centrum Designu, które zajmuje się promocją twórczości studentów uczelni artystycznych, stworzyła między innymi program warsztatów dla dzieci i młodzieży.
Jej piosenki ubrał w ciekawe dźwięki Maciej Werk, lider łódzkiego zespołu Hedone, organizator znanego na całym świecie międzynarodowego festiwalu producentów muzycznych Soundedit.
- Nasze spotkanie było zrządzeniem losu. Maciej organizował w naszym centrum koncert w ramach cyklu Fortepiany Wolności. Była końcówka lipca 2023 roku, sezon urlopowy. Ja, nowa w pracy, zostałam sama. Na mojej głowie było przyjąć Maćka i pokazać mu przestrzenie, gdzie mógłby rozstawić fortepian. Nie znałam środowiska muzycznego, ale od słowa do słowa, powiedziałam, że śpiewam i mam w szufladzie kilka piosenek - opowiada Patrycja.
Doświadczony muzyk od razu wyczuł potencjał tkwiący w jej utworach.
- Zaprosił mnie do studia w Łódzkim Domu Kultury i tam nagraliśmy pierwsze demo. To była pierwsza piosenka jaką w życiu napisałam - mówi wokalistka.

Patrycja od zawsze widziała, że jej miejscem na ziemi jest scena. Jako nastolatka występowała w przeglądach wokalnych. - Potem na wiele lat odcięłam się od muzyki. Chciałam zostać aktorką. Byłam w studium aktorskim, próbowałam się dostać do szkół teatralnych, w tym do łódzkiej Filmówki. Jednak nic z tego nie wyszło. Dlatego musiałam poszukać wersji alternatywnej. Wybrałam akademię sztuk pięknych. Interesowałam się modą, byłam w technikum odzieżowym, projektowałam, więc to automatycznie był mój drugi wybór. Podczas studiów muzyka zeszła na dalszy plan - wspomina.
Słuchając jej piosenek, trudno uwierzyć, że napisała je bardzo młoda osoba.
- Większość tekstów powstała między studiem aktorskim, a studiami plastycznymi, dość dawno temu. Byłam zafascynowana Agnieszką Osiecką. Jako nastolatka śpiewałam jej piosenki. Brałam udział w konkursach, m.in. w Festiwalu Pamiętajmy o Osieckiej.
Jej dorobek to na razie pięć singli, ale Patrycja i Maciej Werk pracują nad debiutancką płytą.
- Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi. Piszę nowe piosenki. Maciek układa do nich aranżacje, a potem najczęściej od razu zaczyna nagrywać. Zwykle od pierwszych chwil zakochuję się w tych dźwiękach - opowiada Patrycja. - Zależy mi na tym, żeby zostać sobą, żeby moje piosenki były ambitne, dobrze zrobione. To priorytet, aby część artystyczna przeważała nad tą komercyjną - opowiada autorka.

W piosenkach Patrycji można usłyszeć także innych znanych muzyków, między innymi Ziemowita Kosmowskiego, czy trębacza i wokalistę Pawła Samokhina. Kontakty lidera zespołu Hedone zaowocowały też tym, że miksem i masteringiem piosenek zajął się Marcin Bors, jeden z najbardziej rozchwytywanych producentów w Polsce, który ma koncie współpracę z czołówką polskiej sceny, m.in. Katarzyną Nosowską, Moniką Brodką, Mrozem, zespołami Hey, Armia, Myslovitz. Magię utworów Patrycji dostrzegli również znani dziennikarze muzyczni, w tym Marek Niedźwiecki z Radia 357.
- Pan Marek zaprosił mnie do swojej audycji z moim drugim singlem. Wychowałam się na radiowej Trójce, więc było to dla mnie wielką nagrodą. Mój singiel nieźle sobie radził na liście piosenek Radia 357 - cieszy się Patrycja.
Artystka wystąpiła na scenie Radia 357 podczas zeszłorocznej edycji bardzo popularnego cyklu Męskie Granie. Jej kolejne single są wychwalane w stacjach radiowych, a o Patrycji mówi się jako o kolejnej nadziei ambitnego popu. Jej nowy utwór - piękna ballada „To mogłeś być Ty”, ma klimat, którego nie powstydziłby się Nick Cave.
- Napisałam też piosenkę z myślą o duecie. Moje marzenie to zaśpiewać ją z Kasią Lins, którą uwielbiam - zdradza Patrycja Krzyczman.

O czym jeszcze marzy?
- Całe życie marzę, więc to nieodłączny element mojej rzeczywistości. Zawsze sobie wyobrażałam siebie na scenie i to się poniekąd spełnia. Teraz marzę, aby grać coraz większe koncerty, żeby coraz więcej ludzi się dowiedziało o mojej muzyce - mówi.
aa/fot. Piotr Wajman, Jacek Poremba
