Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie blisko gwiazd. Zbigniew Bródka: „Udział w Igrzyskach to pamiętna chwila dla każdego”

poniedziałek, 2 lutego 2026

Ze Zbigniewem Bródką, mistrzem olimpijskim z Soczi w łyżwiarstwie szybkim o zdobytym złocie, wyjeździe na ZIO 2026 w roli eksperta TVP i szansach Polaków rozmawia Maciej Mroczyński

 

W lutym upłynie dwunasta rocznica zdobycia przez Pana złotego medalu olimpijskiego w Soczi. Jak Pan wspomina ten dzień?

Od samego początku toczyło się po mojej myśli. Dzień wcześniej dowiedziałem się, z kim pojadę w parze. Byłem w koszyku rozlosowany wśród sześciu najlepszych łyżwiarzy. Moje preferencje były takie, żeby pojechać z zawodnikami szybszymi ode mnie na początku dystansu. Wśród nich był Shani Davies - chciałem na niego trafić, bo był moim idolem. Wówczas był rekordzistą świata na tym dystansie, więc nic lepszego nie mogło mnie spotkać,  jak pojechać ze swoim idolem, a w dodatku  jeszcze z nim wygrać.

Podobno po wygranej zaczął Pan zdejmować łyżwy, jakby zapominając o świętowaniu?

Generalnie byłem bardzo mocno skupiony na samym starcie i w pewnym sensie się wyłączyłem. Po swoim przejeździe można powiedzieć odruchowo zdjąłem łyżwy i praktycznie zszedłem z lodu. Kiedy sobie uświadomiłem, że tak naprawdę to może być to medal olimpijski, z powrotem zacząłem je zakładać. Potem pomyślałem, że fajnie byłoby się oczywiście cieszyć, a dodatkowo do tego mnie zmotywował kolega z drużyny, bodajże Sebastian Druszkiewicz, który przyniósł z wioski olimpijskiej flagę Polski zawieszoną na kiju od szczotki. Cały czas mam w pamięci grupę wspierających kolegów, koleżanek, którzy byli na starcie. Myślę, że to była niesamowita radość, że udało się w stu procentach zrealizować plan, który sobie założyliśmy.

Olimpijski medal zdobyty przez pana był również impulsem do rozwoju tej dyscypliny sportu?

Wydaje mi się przede wszystkim, że to był impuls do zbudowania hali lodowej, która powstała w Tomaszowie Mazowieckim i to napędziło naszą młodzież do tego, aby uprawiać tę dyscyplinę. Gdy zdobywałem medal olimpijski, to były czasy, kiedy nie mieliśmy hali lodowej w Polsce i większość czasu wyjeżdżaliśmy za granicę, aby trenować w warunkach porównywalnych,  do jakich trenują nasi konkurenci.  Myślę, że na pewno miało to wpływ na to, ile osób później zaczęło uprawiać tę dyscyplinę sportu. Obecne warunki są o wiele lepsze pod takim względem, że na pewno dużo więcej czasu mogło spędzić w domu, można powiedzieć, przygotowując się choćby w Tomaszowie. Myślę, że za chwilę tak będzie również w Zakopanem, gdzie hala powstaje. Sportowiec ma duży komfort psychiczny, gdy jest możliwość treningu w Polsce i może mieć rodzinę w miarę blisko. To są  dość ważne rzeczy.  

Na ZIO 2026 jedzie Pan do Włoch jako ekspert TVP. Wracają wspomnienia, jak się Pan czuje w tej nowej roli? Będzie trema?

Na pewno tak, bo to dla mnie nowa rola, ale jest również ogromny zaszczyt, że będę mógł opowiadać rywalizujących tam swoich kolegach i koleżankach z którymi również trenowałem. Część ekipy jest też w sztabie szkoleniowym. Są to osoby, które znam ze środowiska zarówno polskiego, jak i zagranicznego. Dla mnie to nagroda, że mogę tam być w trochę innej roli. Na pewno będą też ogromne emocje, tym bardziej, że łyżwiarstwo szybkie jest jednym z faworytów do medalu olimpijskiego. Po 12 latach mam nadzieję, że to się uda.

Jak Pan ocenia szanse naszych zawodników?

Chcielibyśmy oczywiście tego bardzo. Trzymamy mocno kciuki za Damiana Żurka, bo wykonał ogromną pracę i jest jednym z faworytów na dystansie 500 i 1000 metrów. Kolejne szanse medalowe ma na pewno Władek Semirunnij który na 10 kilometrów jest jednym z najlepszych zawodników na świecie.  Poprawił rekord toru w Holandii, zabrało mu zaledwie 2,5 sekundy do rekordu świata. To kwestia tego, żeby dowiózł świetną dyspozycję do Igrzysk Olimpijskich i będziemy się cieszyć z  medalu. Duże szanse ma Kaja Ziomek-Nogal, która również stawała na podium Pucharu Świata w tym sezonie. Trzeba też pamiętać, że szczególnie w tej dyscyplinie sportu, każdy błąd może dużo kosztować. Będzie się liczyć dyspozycja dnia i to, żeby za dużo błędów nie popełniać.

 Zna Pan dobrze ten tor w Mediolanie? Ten tor taki może być dla nas sprzyjający?

Byliśmy tam na Pucharze Świata z juniorami, bo obecnie też współpracuję z kadrą juniorów jako asystent trenera. Miałem okazję na nim jeździć, zobaczyłem jak on wygląda.. Pierwszym zawodami testowymi był właśnie Puchar Świata juniorów. Ciężko określić, na ile będą porównywalne warunki z tymi, które były na Pucharze Świata juniorów. Raczej to nie będzie najszybszy tor na świecie. Patrząc na rezultaty, które osiągnęli juniorzy na tym torze, to raczej będzie on porównywalny do tomaszowskiego. Chociaż to się jeszcze może zmienić, bo on będzie dopracowywany do maksimum swoich możliwości. Na to będzie miało wpływ na pewno pogoda i ciśnienie, które będzie panowało wówczas. Liczę na to, że będzie przede wszystkim stabilnie i stale dla każdego startującego. Najważniejsze jest, żeby podczas całych zawodów czy podczas danej konkurencji warunki się nie zmieniały i były takie same dla wszystkich.

 Cieszy Pan się, że znowu poczuje klimat Igrzysk?

Na pewno to jest podniosła chwila i  można powiedzieć troszeczkę z innej strony będę obserwował zmagania. Świadomość, jak trudno się dostać do Igrzyska Olimpijskie, podnosi rangę tej imprezy. Myślę, że to jest bardzo ważne i na pewno będą to pamiętne chwile dla wszystkich startujących.

 

Zbigniew Bródka – urodzony w Głownie, wychowanek UKS Błyskawicy Domaniewice, mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 r. wywalczył dwa medale – indywidualnie złoto na 1500 m i brąz drużynowo. W sezonie 2012/2013 jako pierwszy Polak triumfował w Pucharze Świata.

 

Fot.: PKOl – Szymon Sikora