Spływ Bzurą z mistrzem

niedziela, 4 października 2020

Adam o spływie kajakowym dowiedział się na zajęciach takewondoo. Malwina od mamy. Decyzja była szybka. - Płyniemy, bo spływ z najsłynniejszym kajakarzem świata nie zdarza się codziennie - mówili, kiedy dowiedzieli się, że w wydarzeniu weźmie udział Aleksander Doba.

W Strugienicach niedaleko Łowicza na 75 osób czekały w niedzielę (4 października) kajaki, a także doświadczeni instruktorzy oraz Aleksander Doba - kajakarz, który samotnie przepłynął Atlantyk.

Spływ zorganizowany przez Departament Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego miał się odbyć w na początku sezonu, ale z powodu zagrożenia epidemiologicznego został przełożony. Początek października był ostatnim terminem, kiedy można było go zrealizować w tym roku.

Choć pogoda tego dnia była zmienna, to humory dopisywały. - Po pierwsze, nie martwcie się chmurami, bo zawsze przywożę dobrą pogodę - żartował Aleksander Doba, legenda polskiego kajakarstwa turystycznego. - Po drugie, zdradzę Wam ważną tajemnicę pływania. Otóż na kajakach są trzy niebezpieczne momenty, kiedy można wpaść do wody: podczas wsiadania, wysiadania i ten trzeci. Wiecie jaki? Między wsiadaniem, a wysiadaniem - zakończył ze śmiechem.

Wyprawa kajakowa Bzurą ze Strugienic do Łowicza była niezwykła nie tylko z powodu słynnego gościa. - Chcemy w ten sposób promować szlaki kajakowe województwa łódzkiego - tłumaczył Zbigniew Ziemba, wicemarszałek województwa łódzkiego. - Zaczynamy od Bzury, ale planujemy także m.in. spływ po Pilicy.

Trasa liczyła blisko 12 km i uczestnicy - wśród nich wicemarszałkowie Piotr Adamczyk i Zbigniew Ziemba - pokonali ją w dwie godziny. Malwina i Bartek byli zachwyceni. Bartek płynął z tatą Bogdanem Białasem, Malwina z mamą Bogumiłą. Spokojny nurt rzeki dostarczył im sporo radości, ale i niespodzianek. Zwłaszcza na jednym z progów, na którym łódka zanurkowała dziobem w fale. - Nie żałuję, że wyciągnąłem tatę na spływ - mówił podekscytowany chłopiec. A mama Malwiny, ściskając z przejęciem rękę córki, dodała, że mimo wszytko spływ był urzekający.

Na mecie na uczestników spływu czekał poczęstunek przygotowany przez Koło Gospodyń Wiejskich z Chąśna. Każdy otrzymał też pamiątkowy dyplom i pocztówkę. Można było również kupić książki Aleksandra Doby z autografem autora oraz dostać materiały promocyjne Województwa Łódzkiego.

- Mogę zdradzić, że na tym spływie na pewno się nie skończy - mówi wicemarszałek Piotr Adamczyk. - Chcemy i będziemy promować trasy kajakowe w Łódzkiem. Mam nadzieję, że pan Aleksander Doba nam w tym pomoże.

mp/fot. Adam Staśkiewicz

Media