Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Pawełek ma już swój dom. Najpiękniejszy prezent na pierwsze urodziny

środa, 2 września 2026

Trzy miesiące trwały poszukiwania rodziny dla Pawełka. Szczęśliwy finał przyszedł tuż przed jego pierwszymi urodzinami. Chłopiec opuścił Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli i zamieszkał w nowym domu. Czekał na niego ogród, trzy psy i mnóstwo miejsca na odkrywanie świata.

Pawełek trafił do Tuli Luli w październiku 2025 roku. Miał wtedy dwa miesiące. U chłopca zdiagnozowano FAS, czyli płodowy zespół alkoholowy. Urodził się z niemal dwoma promilami alkoholu we krwi.

Początki były trudne. – Był bardzo niespokojny. Dużo płakał, trudno było go utulić. Nie pomagało noszenie ani przytulanie. W jego maleńkim ciałku było bardzo dużo napięcia – wspomina Aleksandra Janas, ulubiona opiekunka chłopca.

– W jego płaczu słychać było, że cierpi – dodaje Joanna Lewy, wicedyrektorka Tuli Luli.

Pawełek potrzebował nie tylko specjalistycznej opieki, ale przede wszystkim czasu, spokoju i bliskości. I właśnie to dostał.

Małymi krokami do uśmiechu

Chłopcem zajmowali się fizjoterapeuci, neurologopeda i neonatolodzy. Każdy dzień przynosił małe kroki do przodu. Równie ważne jak terapia były czułość, przytulanie i uważność na jego potrzeby.

Z czasem Pawełek zaczął się zmieniać. – Małymi kroczkami doszliśmy do etapu, kiedy Pawełek z dziecka stroniącego od kontaktu z drugim człowiekiem, zalęknionego, stał się chłopcem uśmiechniętym, radosnym, który wręcz ciągnie do ludzi – opowiada Aleksandra Janas.

Dziś Pawełek jest ciekawy świata. Chce wszędzie zajrzeć, wszystkiego dotknąć i dokładnie sprawdzić, co dzieje się wokół niego. Nawet na rękach musi być ułożony tak, żeby niczego nie przegapić.

W tym samym czasie pracownicy fundacji robili wszystko, żeby jak najszybciej uregulować jego sytuację prawną i znaleźć mu rodzinę. To drugie okazało się znacznie trudniejsze.

Potrzebna była rodzina. I to szybko

Pawełek został zgłoszony do adopcji, ale nie znalazła się rodzina, która zdecydowałaby się przyjąć go pod swój dach. Ani w województwie łódzkim, ani poza nim.

– Kończył nam się czas. Dzieci mogą być w Tuli Luli do ukończenia pierwszego roku życia, potem, jeśli nie znajdą rodziny, musiałyby zostać przekazane do domu dziecka. Ale żaden z ponad 200 naszych podopiecznych nigdy tam nie trafił. Nie wyobrażaliśmy sobie, że Pawełek miałby być pierwszy – mówi Joanna Lewy.

Informacja o tym, że chłopiec szuka domu pojawiła się w mediach społecznościowych. Jeden z postów przeczytała pani Natalia i zgłosiła się do Fundacji Gajusz.

„Widziałam chłopca, nie jego ograniczenia”

Pani Natalia z wykształcenia jest oligofrenopedagogiem. Ma doświadczenie w pracy z dziećmi i dorosłymi z niepełnosprawnościami, także z FAS. Kiedy zobaczyła informację o Pawełku, wiedziała, że chce go poznać.

– Sama zostałam adoptowana, kiedy miałam nieco ponad rok, i od dawna wiedziałam, że adopcja to droga dla mnie. Kiedy zobaczyłam post o Pawełku na Facebooku, po prostu poczułam, że to jest ten moment i to dziecko – opowiada.

FAS nie był dla niej przeszkodą.

– Na żadnym etapie FAS nie był dla mnie problemem. Widziałam od początku wyłącznie chłopca, który potrzebuje miłości, a nie jego ograniczenia – mówi.

Pierwsze spotkanie trudno zapomnieć. Pawełek był dzieckiem, które potrzebowało czasu, żeby zaufać nowej osobie. Tymczasem kiedy pani Natalia wzięła go na ręce, chłopiec położył główkę na jej piersi i głęboko westchnął.

– Jakby zeszło z niego całe napięcie, które w sobie dotychczas nosił – wspomina mama zastępcza Pawełka.

Najlepszy prezent na pierwsze urodziny

Do urodzin Pawełka zostało już niewiele czasu. Po rozmowach z pracownikami fundacji pani Natalia zdecydowała, że najpierw zostanie jego mamą zastępczą. W przyszłości będzie starała się o adopcję chłopca.

Zgoda sądu przyszła dwa dni przed pierwszymi urodzinami Pawełka. To oznaczało jedno: chłopiec nie trafi do domu dziecka. Zamiast tego pojedzie do domu, w którym będzie miał swoją mamę.

– To było dla nas ogromne szczęście. Każde dziecko zasługuje na kochający, troskliwy dom, nie każde taki ma. Ale Pawełek, od kilku dni, już tak – mówi Joanna Lewy.

Urodzinowe przyjęcie było więc jednocześnie pożegnaniem w Tuli Luli. Były balony w kształcie lwów, bo Pawełek jest spod znaku Lwa. Był pyszny, bezcukrowy tort. Były prezenty, wśród nich ten szczególny od mamy, czyli zdalnie sterowany samochodzik, w którym chłopiec może sam jeździć. Byli opiekunowie, pracownicy Tuli Luli, uśmiechy i łzy wzruszenia. A przede wszystkim była świadomość, że kolejny Tuliś znalazł swoje miejsce.

Teraz jest ogród, psy i dużo śmiechu

Teraz Pawełek mieszka już w swoim nowym domu. Ma ogród, podwórko i trzy psy, które od razu stały się dla niego bardzo interesujące. Nowy samochód też nie stoi bezczynnie. Pawełek ćwiczy w nim jazdę po podwórku.

Ale najważniejsze zmiany widać nie w ogrodzie, tylko w nim samym.

– Zaskoczył nas tym, jak szybko poczuł się tu swobodnie. Przesypia całe noce, je chętnie, próbuje nawet takich typów jedzenia, z którymi do niedawna miał problem. Ciągle szuka wzrokiem psów i próbuje się z nimi bawić, zbiera ze mną kwiatki w ogrodzie – opowiada pani Natalia.

Pawełek sam przychodzi się przytulić. Śmieje się w głos – choć wcześniej zdarzało mu się to rzadko. – Jakby na każdym kroku pokazywał, że to jest po prostu jego dom. I już nigdzie się nie wybiera – uśmiecha się pani Natalia.

Prowadzenie Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Tuli Luli jest zadaniem zleconym przez Województwo Łódzkie Fundacji Gajusz. Ośrodek jest finansowany z budżetu samorządu województwa łódzkiego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.

 

AK