Niezapomniana noc w Lesie Spalskim.
niedziela, 8 lutego 2026Dzisiaj w Lesie Spalskim spotykamy grupę sześciu osób, które zdecydowały się na nietypowy eksperyment,, spanie w zimowej scenerii, są przygotowani na wszelkie niedogodności. Główną organizatorką wyprawy jest Luiza, ratownik medyczny, która dba nie tylko o logistykę, ale też bezpieczeństwo całej grupy. Wśród uczestników są także przedsiębiorca i menadżer, ale dla wszystkich najważniejsze jest wspólne przygotowanie i wzajemne wsparcie.

– Zimno wcale nie musi być straszne, jeśli się do tego przygotujesz – mówi jeden z uczestników. I rzeczywiście, grupa zadbała o wszystko: mają namioty, śpiwory, kociołki i butle z gazem. Gorąca woda wrzucona do śpiwora, ciepła herbata rano i wieczorem oraz ognisko, ale to w wyznaczonym miejscu – to ich podstawowe triki na przetrwanie w niskich temperaturach.

Przygotowania idą w parze z doświadczeniem i towarzystwem. – Najbardziej pomaga dobre towarzystwo i świadomość, że możemy na siebie liczyć – podkreślają uczestnicy. Dla nich biwakowanie solo byłoby zdecydowanie trudniejsze. Wspólnie budują paleniska, dbają o ciepło i nawzajem pilnują, by każdy był bezpieczny.
Mary dodaje, że zawsze bierze ze sobą więcej rzeczy, takich jak wełniany koc, ciepłe skarpety, a jeśli nocuje w hamaku – także specjalną podpinkę. W razie nagłego zimna przydają się również grzałki chemiczne. – Najważniejsze „must have” to dobry materac i izolacja od gruntu lub podpinka w hamaku – mówi Mary.
Czarek zwraca uwagę, że sprzęt musi być dobrze dobrany do warunków, a przed snem warto zjeść coś tłustego i ciepłego. – Puchowy śpiwór najlepiej rozłożyć w ostatniej chwili, żeby nie nasiąknął wilgocią – dodaje.
Nie zawsze jest lekko. Luiza wspomina, że kiedyś w nocy napadało 30 cm śniegu i trudno było wrócić do obozu. Bartek dodaje, że najtrudniejsze jest wejście do hamaka z dwoma śpiworami i ułożenie się w „kokonie”, a także rozstawienie namiotu czy hamaka, gdy ręce stają się zdradliwie zimne.
W Lesie Spalskim grupa nocuje w hamakach podwieszonych na drzewach, a nie tylko klasycznie w namiotach. Wygląda to tak, jakby nieliczni nocowali w namiocie – każdy hamak ma specjalne przykrycie, które chroni przed wiatrem i opadami, a jednocześnie daje poczucie komfortu i przestrzeni.
Do tej zimowej przygody dołączył też pies Czarka – Lejla, owczarek niemiecki z fundacji. To dopiero jej pierwsza noc w lesie, ale bardzo się słucha, wykonuje polecenia i wydaje się być bardzo szczęśliwa, ciesząc się z towarzystwa i aktywności na świeżym powietrzu.

Mimo trudności, zimowy biwak daje wiele radości i satysfakcji. To nie tylko test wytrzymałości fizycznej, ale też praktyczna lekcja współpracy i zaufania w grupie, a teraz także doświadczenie wspólne z psem. Dzięki doświadczeniu, odpowiedniemu wyposażeniu i wzajemnemu wsparciu, uczestnicy pokazują, że w lesie zimą można spać bezpiecznie i komfortowo i że zimno wcale nie musi być wrogiem. Dziś też temperatura jest na plusie.

Ekipa po przespanej nocy w lesie obudziła się zadowolona i pełna dobrej energii. Zgodnie przyznali, że noc była zdecydowanie za krótka, bo ta spędzona w lesie daje coś wyjątkowego, pozwala złapać oddech, poczuć inne powietrze i buduje prawdziwą wspólnotę.
Agnieszka Lubiatowska, foto: Michał Tuliński, arch. własne .
Galeria
https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/niezapomniana-noc-w-lesie-spalskim#sigProIdd9388d6b8e
