Przejdź do treści Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki

Łódzkie zachwyca. Kościół, który miał się zawalić. Historia pabianickich ewangelików zapisana w rotundzie

środa, 12 sierpnia 2026

Najpierw groziło mu zawalenie, później stał się jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków Pabianic. Klasycystyczny kościół św. Piotra i św. Pawła przy ulicy Zamkowej jest świadkiem niemal dwóch stuleci historii miasta. Jego mury pamiętają czasy, gdy Pabianice szybko rosły dzięki przemysłowi, a wraz z przybywającymi do miasta osadnikami kształtowała się silna społeczność ewangelicka. Dziś świątynia nadal służy wiernym, a jej zabytkowa substancja jest sukcesywnie odnawiana. To właśnie z historią ewangelików nierozerwalnie związany jest rozwój XIX-wiecznych Pabianic. Wśród mieszkańców miasta pojawiali się osadnicy z terenów niemieckich, a wraz z nimi przybywali rzemieślnicy, przedsiębiorcy i pracownicy rozwijającego się przemysłu. Wśród najważniejszych pabianickich rodzin ewangelickich znalazły się rody Krusche, Kindlerów i Schweikertów. Ich obecność pozostawiła w mieście ślad nie tylko w postaci fabryk i rezydencji, ale także kościoła, cmentarza, domu parafialnego i innych obiektów, które do dziś opowiadają historię dawnej społeczności.

dsc06376_1.jpg

Z zamkowej sali do własnego kościoła
Początki pabianickiego luteranizmu sięgają pierwszych lat XIX wieku. Nabożeństwa ewangelickie odprawiano w Pabianicach już od 1804 roku, początkowo w jednej z sal Zamku Kapituły Krakowskiej. W 1818 roku utworzono samodzielną gminę ewangelicko-augsburską, obejmującą Pabianice i okoliczne wsie. Rosnąca wspólnota potrzebowała własnej świątyni. Historia pabianickich ewangelików jest częścią większej historii reformacji i osadnictwa, które zmieniło oblicze wielu miast centralnej Polski. Jak mówi Jan Cieślar, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Piotra i św. Pawła w Pabianicach i biskup diecezji warszawskiej:

- Reformacja od 1517 roku, wychodząc z Wittenbergi, obejmuje całą Europę. Na tych terenach jednak wówczas się nie zakorzeniła. Dopiero wyznawcy chrześcijaństwa tradycji reformacji luterańskiej i kalwińskiej przybyli tutaj wraz z osadnictwem niemieckim po Kongresie Wiedeńskim. Od 1819 roku osadnicy niemieccy starali się o utworzenie w Pabianicach własnej parafii. Dzisiaj liczy ona nieco ponad 100 osób, ale w szczycie swojej działalności duszpasterskiej skupiała ponad 8 tysięcy wiernych. Kościół został zbudowany w latach 1827–1832 jako świątynia nowo powstałej parafii.

dsc06435.jpg

W marcu 1821 roku zapadła decyzja o budowie kościoła, a rok później zatwierdzono projekt. Początkowo planowano świątynię dla około 300–400 osób. Ostatecznie powstała jednak budowla, która nie tylko miała pomieścić wiernych, ale z czasem stała się jednym z symboli rozwijających się Pabianic. Budowę rozpoczęto w 1827 roku. I wtedy pojawił się poważny problem. Wybrane miejsce znajdowało się na podmokłym, niestabilnym terenie. Fundamenty nie zostały odpowiednio zabezpieczone, a brak właściwego odwodnienia sprawił, że wznoszona świątynia zaczęła grozić zawaleniem. Trzeba było rozebrać część murów i dach, poprawić zabezpieczenia i rozpocząć prace od nowa. Ostatecznie kościół został poświęcony 25 listopada 1832 roku. Projekt świątyni przygotował Franciszek Reinstein, budowniczy województwa kaliskiego. I choć pierwsze lata istnienia kościoła nie były łatwe, jego nietypowa forma okazała się wyjątkowo trwała.

Rotunda w sercu Pabianic
Kościół św. Piotra i św. Pawła wyróżnia się już na pierwszy rzut oka. Został zbudowany na planie koła i ma formę klasycystycznej rotundy zwieńczonej wieżą. Jego średnica wynosi około 16 metrów. Wysokie okna, uporządkowana elewacja i charakterystyczna bryła sprawiają, że świątynia jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Pabianic. Kościół nie zachował jednak swojej pierwotnej formy. W latach 1875–1876 przeszedł gruntowną przebudowę. Dobudowano drugi chór, powiększając przestrzeń dla wiernych, a drewnianą dzwonnicę zastąpiła murowana wieża. Fronton ozdobiono figurami patronów świątyni – św. Piotra i św. Pawła – wykonanymi przez warszawskiego rzeźbiarza Aleksandra Pruszyńskiego. Nietypowy kształt kościoła nie jest jednak jedyną ciekawostką związaną z jego budową. Świątynia powstała na trudnym, podmokłym terenie, dlatego zastosowano rozwiązanie, które do dziś budzi zainteresowanie.

dsc06405.jpg

- Kościół jest ciekawą konstrukcją nie tylko dlatego, że ma kolisty kształt. Jest osadzony na dębowych palach, ponieważ powstał na terenach pobagiennych. To, co dzisiaj nazwalibyśmy ławami fundamentowymi, zostało oparte na wcześniej wbitych w ziemię palach dębowych. Sama świątynia ma średnicę 16 metrów, a dzięki podwójnym emporom, czyli balkonom z ławkami, może pomieścić znacznie więcej wiernych, niż można byłoby się spodziewać – mówi ksiądz Jan Cieślar

To rozwiązanie okazało się na tyle skuteczne, że kościół przetrwał niemal dwa stulecia. A jego wnętrze zachowało wiele elementów, które pozwalają dziś odczytywać historię świątyni i ludzi z nią związanych.

W środku – światło, biel i dzieła sprzed lat
Po wejściu do świątyni uwagę zwraca przede wszystkim przestrzeń. Jasne wnętrze, okrągły plan i otaczające centralną część empory sprawiają, że kościół wydaje się większy, niż można byłoby przypuszczać, patrząc na niego z zewnątrz. W przeciwieństwie do wielu kościołów nie ma tutaj bocznych ołtarzy. Cała uwaga skupia się na jednym ołtarzu głównym, którego forma jest charakterystyczna dla ewangelickiej architektury sakralnej tego okresu.

dsc06383.jpg

- Kościół oczywiście nie posiada ołtarzy bocznych. Jest jeden ołtarz, też dość ciekawej konstrukcji, bo kondygnacyjny, a nad ołtarzem znajduje się ambona. Taki styl i taka tradycja obowiązywały w czasie budowania świątyni. W podobnych kościołach można czasami spotkać trójkondygnacyjny ołtarz: na dole ołtarz, wyżej ambona, a nad nią organy. Tutaj jednak organy znajdują się naprzeciwko – dodaje ksiądz Cieślar.

Najcenniejszym elementem ołtarza jest obraz przedstawiający Chrystusa modlącego się w Ogrodzie Oliwnym. Dzieło namalował Wojciech Gerson, jeden z najwybitniejszych polskich malarzy XIX wieku. Obraz powstał w 1876 roku i należy do najcenniejszych zabytków znajdujących się w świątyni. W kościele zachowała się również marmurowa chrzcielnica sprowadzona z Saksonii. Jej fundatorem był przedstawiciel rodziny Krusche, jednego z najważniejszych przemysłowych rodów dawnego Pabianic. Na uwagę zasługują także zabytkowe organy. To dziewięciogłosowy instrument, który – choć nie powstał pierwotnie dla tej świątyni, doskonale wpisuje się w jej wnętrze. Został sprowadzony w latach 70. XX wieku z Bralina. Instrument zachował pełną trakturę mechaniczną i jest wpisany do rejestru zabytków.

dsc06397.jpg

- W ołtarzu znajduje się zabytkowy obraz Wojciecha Gersona, Jezusa w Getsemani, przypominający modlitwę Jezusa przed pójściem na krzyż. Obok znajduje się chrzcielnica sprowadzona z Saksonii. Ciekawostką są również organy. To dziewięciogłosowy instrument, więc wydawałoby się, że mały, ale idealnie pasuje do tego obiektu. Każdy głos ma swoją własną wiatrownicę, a traktura mechaniczna jest w pełni zachowana. Ten instrument także wpisany jest do rejestru zabytków – mówi ksiądz Jan Cieślar.

W XIX wieku świątynię wzbogaciły również witraże wykonane w Saksonii. Niestety nie zachowały się do naszych czasów. Ich utrata była jednym z wielu skutków trudnej historii kościoła w XX wieku.

Ewangelicy, którzy współtworzyli miasto
Historia kościoła jest jednocześnie historią ludzi, którzy przez dziesięciolecia współtworzyli gospodarcze i społeczne oblicze Pabianic. Rozwijający się przemysł włókienniczy przyciągał kolejnych mieszkańców, a parafia ewangelicka szybko stała się ważnym centrum życia lokalnej społeczności. Wśród pabianickich ewangelików byli przedsiębiorcy, rzemieślnicy, kupcy i robotnicy. Rodziny Krusche i Kindler na trwałe zapisały się w historii miasta i jego przemysłu. Dziedzictwo tej społeczności nie ogranicza się jednak do fabryk i domów mieszkalnych. To także szkoły, działalność społeczna, cmentarz, dom parafialny i oczywiście świątynia przy ulicy Zamkowej. Parafia przez lata była również ważnym miejscem życia kulturalnego. W jej murach odbywały się koncerty, festiwale i wydarzenia artystyczne. Dobra akustyka rotundowej świątyni i zabytkowe organy sprawiły, że kościół stał się jednym z miejsc muzycznych spotkań mieszkańców Pabianic. Parafia organizowała między innymi cykl „Muzyczna Niedziela w Pabianicach”, który rozpoczął się w 2002 roku po generalnym remoncie wnętrza świątyni. Materialnym śladem obecności ewangelików pozostaje także zabytkowy cmentarz, dom parafialny z 1902 roku, dawna kaplica herrnhucka oraz mauzoleum rodziny Kindlerów z 1911 roku. To cała opowieść o społeczności, która przez dziesięciolecia była ważną częścią miasta.

Kościół, który przetrwał trudne czasy
W 1926 roku, z okazji stulecia parafii, świątynię gruntownie odrestaurowano. Otrzymała wówczas także trzy nowe dzwony. Kolejne dekady przyniosły trudne doświadczenia. W czasie II wojny światowej i w pierwszych latach po jej zakończeniu życie pabianickiej wspólnoty ewangelickiej zostało głęboko zmienione. Kościół został przejęty i wykorzystywany jako magazyn. Witraże, które wcześniej zdobiły wnętrze, nie przetrwały tego okresu. Świątynia została zwrócona parafii w 1949 roku. Mimo trudnej historii parafia przetrwała i nadal jest obecna w życiu miasta. Dziś kościół przy Zamkowej jest nie tylko miejscem kultu. To również jeden z ważnych punktów na mapie dziedzictwa Pabianic, miasta, którego przemysłowa historia nie byłaby pełna bez opowieści o społeczności ewangelickiej.

dsc06421_1.jpg

Drzwi pamiętające początki świątyni
Tak wyjątkowy obiekt wymaga nieustannej troski. W przypadku zabytku, który ma za sobą prawie dwieście lat historii, nawet elementy pozornie drugoplanowe stają się częścią opowieści o jego przeszłości. W tym roku Parafia Ewangelicko-Augsburska św. Piotra i św. Pawła w Pabianicach otrzymała 105 tys. zł z budżetu Województwa Łódzkiego na renowację drzwi wejściowych do kościoła – bocznych oraz znajdujących się od strony zakrystii. Pieniądze pochodzą z programu „Łódzkie dla zabytków”. To nie pierwsze wsparcie dla prac przy zabytkowej świątyni. Jak podkreśla proboszcz, renowacji wymagają kolejne elementy kościoła, w tym niemal dwustuletnia stolarka drzwiowa.

- Kościół posiada w kruchcie troje drzwi. Jedne zostały wyremontowane dwa lata temu pod opieką konserwatora zabytków, natomiast dwoje drzwi bocznych do kruchty oraz drzwi od strony ogrodu zakrystii wymagają bardzo poważnego remontu. To drzwi z czasów budowy kościoła, a więc mają już za chwileczkę 200 lat. Dwukrotnie Urząd Marszałkowski przyznał nam, w ramach tego szlachetnego programu dofinansowującego zabytki łódzkie, dotacje na ich remont. Oczywiście nie obejmują one całego kosztu prac, ale jest to bardzo duża i niezwykle ważna pomoc w ratowaniu tego zabytku – mówi ksiądz Jan Cieślar.

Renowacja drzwi to kolejny etap troski o zabytkową świątynię. W przypadku obiektu, który przetrwał niemal dwa stulecia, każdy element ma znaczenie, również te, które na co dzień mijamy bez większej uwagi. Zachowanie historycznej stolarki pozwala nie tylko zabezpieczyć budynek, ale także zachować jego autentyczny charakter dla kolejnych pokoleń.

dsc06409.jpg

Historia zapisana w murach
Dbałość o kościół jest częścią szerszej opieki nad dziedzictwem pabianickich ewangelików. Każdy detal tej świątyni – od charakterystycznego rotundowego kształtu, przez figury patronów, zabytkowe organy i marmurową chrzcielnicę, po obraz Wojciecha Gersona, jest fragmentem większej historii. To historia miasta, które rosło wraz z przybyszami z różnych stron Europy. Miasta, którego przemysłowy rozwój tworzyli ludzie różnych wyznań i kultur. I wreszcie historia społeczności, która przez ponad dwa stulecia pozostawiła w Pabianicach trwały ślad. Dziś wystarczy przejść ulicą Zamkową, by zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Pabianic. Warto jednak zatrzymać się na chwilę dłużej. Za klasycystyczną fasadą kryje się bowiem opowieść o ludziach, którzy przyjechali tu ponad dwieście lat temu, budowali swoje domy, fabryki, szkoły i świątynie i na trwałe wpisali się w historię miasta.

Kościół św. Piotra i św. Pawła jest jednym z najpiękniejszych świadectw tej obecności.

bg.
zdjęcia: Marcin Romanik